Pobierz całą gazetkę tutaj

Męstwo

Słowo moderatora

Męstwo – to temat tego miesiąca. Na początku warto się zastanowić, czym jest męstwo. Z katechezy wiemy, że to jedna z cnót kardynalnych obok roztropności, sprawiedliwości i umiarkowania. Sami też męstwo kojarzymy z odwagą, walecznością, z wytrwałością w trudnościach i dążeniu do celu. Cnota męstwa uzdalnia do przezwyciężania strachu, nawet strachu przed śmiercią.

Chrześcijaństwo zawsze bardzo wysoko ceniło męstwo i ze szczególnym szacunkiem odnosiło się do jego najwyższych postaci: bohaterstwa, heroizmu i męczeństwa za wiarę. Bohaterstwo i heroizm, kojarzą się zazwyczaj z wzorcowymi postawami żołnierzy w walce. Tymczasem zwykła codzienność domaga się niekiedy czynów bohaterskich czy wręcz heroicznych. Jak to miało miejsce w życiu św. Andrzeja Boboli – patrona tego miesiąca. Również i dziś my, jako chrześcijanie, napotykamy na przeciwności, których niepodobna pokonać bez wielkich ofiar. A jak w naszym życiu wyraża się męstwo i mężne wyznawanie wiary?

Męstwo związane jest ściśle z modlitwą. To na modlitwie odkrywamy co dla nas jest najlepsze, jaka jest wola Boża względem nas. I tu również potrzebna jest cnota męstwa, aby podjąć to, co Bóg nam objawił. W ten sposób zdobywamy świętość, która jest naszym powołaniem. Świętość winna stawać się przede wszystkim naszym wielkim pragnieniem. Jan Paweł II w Starym Sączu, dziesięć lat temu, wołał: „Nie lękajcie się chcieć świętości! Nie lękajcie się być świętymi! Uczyńcie (...) nowe tysiąclecie erą ludzi świętych!”.

Stojąc przy grobie bliskich zapragnijmy dla nich pełnej radości w niebie spiesząc im z darem modlitwy a dla siebie świętości i wytrwałości w dążeniu do tego celu.

 

ks. Grzegorz Lipiec

Święty Ojciec Modlitwy

Święty Ojciec Modlitwy

 

Jan Paweł II, Karol Wojtyła wybrany na papieża 16 października 1978 roku. Biskupem Rzymu był niespełna 28 lat. Ponad ćwierć wieku wspaniałego pontyfikatu, którego mieliśmy możliwość doświadczyć. Liczne pielgrzymki, które ukazały nam, że jest świadkiem Chrystusa. W tym świadku mieści się także pojęcie nauczyciela, gdyż pielgrzymując uczył i jednocześnie świadczył o Chrystusie. Zostawił także swoje przemyślenia, dbając o godność człowieka, dbając o Kościół, w encyklikach i adhortacjach apostolskich.

 

Posiadał dar modlitwy. Jego modlitwa była żywa. Gdy się modlił, rzeczywistość, która go otaczała przestawała w tym momencie dla niego istnieć, tak był pochłonięty modlitwą. On naprawdę rozmawiał z Bogiem, jak się rozmawia z najlepszym przyjacielem. Był z nim w swojej codzienności. W drugim człowieku widział obraz Boga. Pamiętam pewne wydarzenie z Krakowa, kiedy to papież uklęknął i zaczął się modlić. Nastąpiła cisza. Wszystkie oczy, kamery zostały zwrócone w stronę papieża, który… modlił się przez dłuższy czas. Wzruszająca scena, w której Jan Paweł II pokazał całemu światu jak należy się modlić. Kamery dla niego nie były ważne, lecz Bóg i tylko Bóg, z którym rozmawiał, do którego się modlił.

 

W dzieciństwie dla każdego chłopca wzorem do naśladowania jest ojciec. Modlitwy młody Karol nauczył się właśnie od swojego taty. Widział go klęczącego przy zapalonej lampce, czy to w nocy, czy wieczorem jak wracał do domu. Tata pokazał mu wzór modlitwy i sam modlitwy go nauczył. Za kilka lat wzór z młodości przekazywał nam na oczach całego świata, ucząc modlitwy dzisiaj. Teraz to on stał się ojcem dla całego świata, dla nas, wskazując, że trzeba zatrzymać się w wirze pędzącego świata, a skupić się właśnie na modlitwie.

 

Uczyliśmy się tego podczas Dnia Papieskiego zorganizowanego w parafii bł. Annuarity w Radomiu. Jan Paweł II został ukazany jako Święty Ojciec Modlitwy. On nauczył się jej od swojego taty, dla nas stał się ojcem i teraz to on pokazuje nam, co to znaczy być blisko Pana. Już jako Sługa Boży wstawia się za nami u Boga. Wskazał drogę, jaką podążali święci: kochał i postawił modlitwę w centrum każdego życiowego projektu i działania apostolskiego. W naszych oczach zawsze pozostanie świętym.

Pragnienia nasze nie realizują się bez ofiary i wyrzeczeń

Pragnienia nasze nie realizują się bez ofiary i wyrzeczeń

 

 

Podążając za Katechizmem Kościoła Katolickiego: „męstwo jest cnotą moralną, która zapewnia wytrwałość w trudnościach i stałość w dążeniu do dobra”. Zatrzymajmy się nad celem, który męstwo pomaga nam osiągnąć. Jak bardzo ten świat jest złożony, skoro z łatwością przychodzi nam popełnić błąd: skłamać, ocenić, zepsuć, a trzeba się zarazem natrudzić, by czynić dobro. Nie waham się tego stwierdzić. Przecież do czynienia zła

konieczne są słabości, a do czynienia dobra – szlachetne cechy.

 

Pisząc te słowa z przyjemnością ponownie sięgnąłem po lekturę wspomnień Państwa Leśnowolskich z rekolekcji w Dąbrówce (artykuł w tym numerze). W pamięci szczególnie zapadło mi zdanie: „(…) pragnienia nasze nie realizują się bez ofiary i wyrzeczeń”.

 

Listopad przynosi nam mnóstwo wspomnień i rozważań wokół trudności życia. Pokonując cmentarne alejki staram się zawsze myśleć o moich bliskich zmarłych. Większość z tych wspomnień dotyczy właśnie kłopotliwych okoliczności w jakich się kiedyś znaleźli. Zawsze jednak widzę w ich historii potrzebę szukania dobra. Pamięć o zmarłych w modlitwie zawsze im będzie potrzebna. Nam osobiście pamięć o ich życiu pomoże w podejmowaniu doczesnych decyzji.

 

Nie osiągniemy nigdy celu jeżeli nie włożymy odpowiedniego wysiłku. W tym miesiącu szczególnie możemy sobie o tym przypomnieć składając 11 listopada hołd wszystkim zasłużonym dla naszej ojczyzny. By dobrze służyć Polsce, trzeba zawsze wykazać się męstwem. Bohaterstwo naszych przodków powinno mieć kontynuację i dzisiaj. To od naszej waleczności i wytrzymałości zależy przyszłość kolejnych pokoleń. Kiedyś wróg był znany, upodmiotowiony, czy nawet spersonalizowany. Dzisiaj musimy wykazać się otwartością umysłu i dołożyć starań, aby jasno wyznaczyć sobie sfery naszego życia, z którymi trzeba walczyć i wartości, które trzeba pielęgnować. Nie uciekniemy przed tym. Wyborów pomiędzy pójściem na łatwiznę, a daniem świadectwa dokonujemy codziennie.

 

Z wielką radością widzę owoce ogłoszeń Diakonii Ewangelizacji. Zdążyliśmy już w tym numerze zaprezentować relację z przeprowadzonej akcji ewangelizacyjnej w parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Skarżysku-Kamiennej. Miałem okazję brać w niej udział i przyznaję, że inicjatywa warta jest zainteresowania. Polecam innym parafiom.

Krzyż to miłość

Krzyż to miłość

 

Święty Andrzej Bobola żył prawie 400 lat temu. Jako jezuicki misjonarz wędrował po zaniedbanych wioskach, chrzcił, błogosławił pary małżeńskie, wielu grzeszników skłonił do spowiedzi. Wytrwałą pracą nad sobą doszedł do takiego stopnia doskonałości chrześcijańskiej i zakonnej, że pod koniec życia powszechnie nazywano go świętym. Jednak żarliwość z jaką głosił Ewangelię stała się powodem nienawiści w trudnym czasie wojen kozackich na ziemiach polskich i miała tragiczny finał.

 

Kroniki podają, że ze św. Andrzeja zdarto suknię kapłańską, na pół obnażonego zaprowadzono pod płot, przywiązano do słupa i zaczęto okładać skórzanymi biczami. Kiedy ani namowy, ani krwawe bicie nie złamało kapłana, aby się wyrzekł wiary, oprawcy ucięli świeże gałęzie wierzbowe, upletli z nich koronę na wzór Chrystusowej i włożyli ją na jego głowę tak mocno, aby tylko nie pękła czaszka. Zaczęto go policzkować, aż wybito mu zęby, wyrywano mu paznokcie i zdarto skórę z górnej części ręki. Odwiązali go wreszcie oprawcy i okręcili sznurem, a dwa jego końce przymocowali do siodeł. Andrzej musiał biec za końmi, popędzany kłuciem lanc. W Janowie Poleskim, na ziemiach obecnej Białorusi, przyprowadzono go przed dowódcę. Ten zapytał: „Jesteś ty ksiądz?". "Tak" – padła odpowiedź. „Moja wiara prowadzi do zbawienia. Nawróćcie się". Na te słowa dowódca zamierzył się szablą i byłby zabił Andrzeja, gdyby ten nie zasłonił się ręką, przez co otrzymał kolejną ranę. Kapłana zawleczono potem do rzeźni miejskiej, rozłożono na stole i zaczęto przypalać ogniem. Na miejscu tonsury, czyli wygolonej części głowy będącej znakiem przynależności do duchowieństwa, wycięto mu ciało aż do kości. Mimo bólu stale wzywał imienia Jezus. Na koniec tortur powieszono go twarzą do dołu. Uderzeniem szabli w głowę dowódca zakończył nieludzkie męczarnie Andrzeja Boboli dnia l6 maja 1657 roku.

 

Nie bez znaczenia stał się patronem miesiąca, którego tematem jest męstwo. Jego życie przepełnia świadectwo szczególnie odważnej postawy. Święty Andrzej Bobola swoją męczeńską śmiercią dał świadectwo miłości do Chrystusa. Umiłował Kościół, umiłował wiarę katolicką, którą żył, ale wpierw zgłębił ją intelektualnie i duchowo. Dziś przypomina nam także, że Kościół jest misyjny, że całe chrześcijaństwo z natury swej jest misyjne – powinno dzielić się tym, co ma najcenniejszego: Dobrą Nowiną o zbawieniu w Chrystusie. Na obrazach często przedstawiany jest wraz z krzyżem, czy to w dłoni, na piersi, czy też w tle. Właśnie taką drogę ewangelizacji realizował swoim życiem ten patron Polski.

 

W dzisiejszych czasach, w których bardzo duże znaczenie mają szybko działające media, ewangelizacja musi być czyniona równie szybko. Tak wielu ludzi na świecie nie słyszało jeszcze o Chrystusie. Musimy wiedzieć, że zadanie misyjne jest ciągle przed nami.

Październikowa Oaza Modlitwy ONŻ

Październikowa Oaza Modlitwy

 

Działanie Ducha Świętego jest nieograniczone. To On zgromadził około 100 uczestników w Domu Rekolekcyjnym „Betania” w Pionkach na październikowej Oazie Modlitwy. Tematem naszego spotkania była modlitwa – tak więc nasze spotkanie rozpoczęliśmy wspólną Eucharystią.

 

Pochyliliśmy się nad „Małą drogą świętości” ułożoną przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus. Po kolacji (mniam, mniam) zebraliśmy się w kaplicy, by przez wspólną modlitwę różańcową zawierzyć swoje problemy Maryi. Sobota była obfita w rozważania i doby humor. Wcześnie rano z radością wielbiliśmy Pana wyśpiewując jutrznię. Po śniadaniu w ośrodku ucichło – zebraliśmy się na pierwszym spotkaniu w grupach, w całości poświęconemu naszej modlitwie. Po spotkaniu pobiegliśmy na śpiew, który miał przygotować  nas do Eucharystii. Potem troszkę się wyciszyliśmy rozmawiając z Panem na Namiocie Spotkania, po którym nastąpiła najważniejszą cześć dnia – Eucharystia, czyli spotkanie z Panem prawdziwie obecnym pośród nas.

 

Po obiadku było troszkę czasu na odnowienie starych znajomości i poznanie siebie nawzajem. W końcu wróciliśmy do rekolekcyjnej rzeczywistości – drugie spotkanie w grupach. Wszyscy uświadomiliśmy sobie wielką wartość modlitwy różańcowej. Po południu czekała nas niespodzianka – odwiedziła nas siostra Wiesława Szewczyk ze Zgromadzenia Sióstr Służek, która opowiedziała nam o swojej pracy na misjach w Afryce oraz prawdziwych warunkach jakie tam panują. Po kolacji i bardzo szalonym wieczorze pogodnym zgromadziliśmy się na Adoracji Najświętszego Sakramentu. Umocnieni tym spotkaniem poszliśmy spać. (Spaliśmy godzinę dłużej, ponieważ w nocy była zmiana czasu).

 

Niedzielę rozpoczęliśmy wołaniem „Panie otwórz wargi moje”. Ostatnie spotkanie w grupie było refleksją nad naszą osobistą wolnością w odniesieniu do postaci Jana Pawła II i ks. Jerzego Popiełuszki. Oazę zakończyliśmy Eucharystią, która była dla nas mobilizacją do budowania głębokiej relacji z Panem właśnie przez modlitwę.

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci