Pobierz całą gazetkę tutaj

KOŚCIÓŁ~92

           Jeszcze w beciku zostaliśmy Doń włączeni, no i jesteśmy. Była pierwsza spowiedź – pełna lęku, później przyjęcie Jezusa do serduszka z huczną imprezą w domu i podarunkami od babć, dziadziusiów i reszty rodzinki. Któregoś dnia przyjechał biskup i całą klasą zostaliśmy wybierzmowani, a potem…

            Potem dobrze, że trafiliśmy do oazy, bo być może w kościele dość często nie bywalibyśmy. Świat dziś taki ciekawy, znalazłoby się coś i dla nas. Wszak nasza natura domaga się swego.

            Z wielkimi oporami mówi się dziś o Kościele. Lepiej w ogóle unikać tego tematu. Wiadomo, że prawie wszyscy Polacy są katolikami, czym wespół z Irlandią szczycimy się w świecie. Przez chrzest zostaliśmy włączeni we wspólnotę wierzących, czcimy Matkę Bożą, mamy swego papieża, dużo powołań, religię w szkołach… Wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Czy jednak?

            Powiedzieć dziś na ulicy słowo „Kościół” to zwrócić na siebie oczy przechodniów; powiedzieć zaś „Bóg”, to znaczy wyrazić zgodę, by otoczenie uznało, że jest się sekciarzem lub emocjonalnie lekko niezrównoważonym. Nie wierzycie? Spróbujcie tak zrobić na jednym z radomskich przystanków, podczas rozmowy z kolegą. Katolicka Polska zgodziła się nazwać swój Kościół Ciemnogrodem, wołać spazmatycznie „więcej światła”, a swoich kolegów mieszać z błotem. A na co Pan Bóg?

            On, miłosierny Ojciec wiedział najlepiej na co nas stać. Wiedział, że jeśli nie przyjdzie z pomocą upadłem światu, na zawsze pozostanie on w królestwie zła i grzechu. Postanowił pomóc ludziom. Przyszedł do nich i „do końca ich umiłował”/J 13,1/. A potem zapragnął, aby i ludzie współpracowali z Nim dla zbawienia świata. Założył KOŚCIÓŁ. Apostołowie po odejściu Jezusa mieli świadczyć o Nim, a tymczasem zamknięciu w Wieczerniku, ani myśleli wychodzić na zewnątrz. Bali się głosić, bali się pokazywać nawet w Jerozolimie. Strach ich całkowicie sparaliżował, zupełnie tak samo jak nieraz i nas. Po co się ośmieszać, lepiej się nie przyznawać, co sobie pomyślą… Podobnie jak oni, tak i my nie potrafimy nic sami z siebie dać. Nie możemy kochać, dopóki sami jeszcze się boimy – choćby tylko czyjegoś uśmieszku. Nasze apostolstwo okazuje się często czczą grą, „kaznodziejstwem”. Ale jest Ktoś, kto potrafi nas przemienić, kto czyni z nas Kościół. Ktoś, dzięki Komu Apostołowie przestali się bać i z odwagą wyszli na spotkanie nowych wyznawców, na „połów”. Tym Kimś jest Duch Święty. On dawca życia w dzień Pięćdziesiątnicy zstąpił na Maryję i Apostołów. I gdy już wszyscy zostali Nim napełnieni, dopiero wówczas wyszli na ulice jerozolimskie. I dopiero po zesłaniu Ducha Świętego dziękowali w sercach swoich Ojcu za to, że stali się Jego dziećmi, Jego Kościołem. Zrozumieli, że bez Jego tchnienia nic nie potrafią uczynić, co najwyżej odstawiać co dnia nędzną szmirę. Zrozumieli, że tylko On – Duch Święty uczyni z nich Kościół. „Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są Synami Bożymi”/R 8,11/, są Wspólnotą. I tylko z Duchem Bożym możemy być Kościołem, nigdy bez Niego. I tylko On, będąc naszym Przewodnikiem, czyni z nas dzieci Boga, swój Kościół.

            On pozwala Ci się powtórnie narodzić. Być może tegoroczna oaza wakacyjna stanie się dla Ciebie nowymi narodzinami, narodzinami z Ducha Świętego. Jedno jest pewne, stanie się to w Kościele. Jezus rzekł do Nikodema: „Nie dziw się, że ci powiediałem: trzeba się wam powtórnie narodzić” /J 3,7/.

 

< Bodzio >

ARTYKUŁ PROGRAMOWY

„Moi drodzy, Wy jesteście młodzi, Wy nie możecie inaczej myśleć, inaczej czuć – tylko właśnie tak. Was czeka droga, Was czeka droga, Wy jesteście przyszłością świata. Wy jesteście nadzieją pokolenia, które powoli przechodzi – Was czeka droga. Ale właśnie dlatego, że Was czeka droga Wy musicie mieć głębokie poczucie sensu tej drogi…”

 

Pragniemy wszystkich pozdrowić tymi właśnie słowami Jana Pawła II wypowiedzianymi w Castel Gandolfo w 1979 r. Papież przypomina nam o naszym pielgrzymowaniu wiary. Jest ono długie, często pełne trudów, ale na końcu czeka Jezus Chrystus. Słowa Piotra naszych czasów pojmujemy jako drogowskaz w tej drodze. Chcemy nieustannie przypominać sobie, że czeka nas wszystkich droga.

 

Pomysł wydawania miesięcznika „Czeka nas droga” wyrósł z Diecezjalnego Dnia Młodych, który odbył się w Radomiu 11 kwietnia bieżącego roku. Myślą przewodnią tego dnia były słowa z Ewangelii wg. św. Mateusza: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” /Mt 16,15/, dodatkowy charakter naszym rozważaniom nadawały słowa Ojca Świętego o czekającej nas drodze.

 

Chcemy dotrzeć do każdej wspólnoty Ruchu Światło-Życie naszej diecezji. Od września „Czeka nas droga” będzie ukazywać się co miesiąc. Różnym treściom będą odpowiadać różne działy. I tak planujemy dział liturgiczny, biblijny, muzyczny, wiadomości. Poza tym znajdą się tutaj wywiady, recenzje, anegdoty, konkursy, krzyżówki i …/oczywiście/ reklamy. Czekamy na wszelkie propozycje i uwagi. Miesięcznik nasz będzie można nabywać na comiesięcznych Oazach Modlitwy, Szkołach Animatora, a także w każdy wtorek i środę w Diecezjalnym Duszpasterstwie Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie w Radomiu /ul. Sienkiewicza 13-adres naszej Redakcji/.

 

Pragniemy jeszcze bardzo serdecznie podziękować Ks. Romanowi Adamczykowi moderatorowi diecezjalnemu, dzięki któremu będzie mogło ukazywać się nasze pismo. Słowa podziękowania kierujemy również dla Pani Justyny Pisarek za przygotowanie strony graficznej.

 

Na nadchodzące wakacje życzymy wszystkim prawdziwego spotkania z naszym Panem i Zbawcą Jezusem Chrystusem, na czekającej każdego z nas drodze.

 

DO NAJBLIŻSZEGO SPOTKANIA

WE WRZEŚNIU

<Albert Warso> SZCZĘŚĆ BOŻE

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci