Pobierz całą gazetkę tutaj

Z Księgą Rodzaju w Namiocie Spotkania

Z Księgą Rodzaju w Namiocie Spotkania

/c.d./   

 

Czytałeś dalej o stworzeniu i znowu nie zgadza się to z Twoimi wiadomościami, bo np. pierwszego dnia Bóg uczynił światłość, a słońce dopiero czwartego. Otóż Izraelici wierzyli, że światło wcale nie pochodzi od Słońca, lecz wypływa z e specjalnych zaworów w niebie. Gdybyś chciał im wytłumaczyć, ze jest inaczej wyśmialiby Cię.

                To jest dla nas bardzo waźne- Biblia była pisana dla ludzi żyjących 2000 lat temu, w taki sposób, aby oni to zrozumieli. Nie miął przy tym uczyć biologii, chemii, fizyki, ale jej celem było podanie prawd dotyczących Boga i zbawienia.

                Dlatego jeszcze nie raz znajdziesz w niej teksty niezgodne z nasza wiedzą, ale odpowiadające wiadomościom, jakie posiadali starożytni.

Możecie się jeszcze zapytać skąd ten, który pisał pierwsze opowiadanie wytrzasnął te sześć dni pracy i jeden odpoczynku, przecież zdecydowanie lepiej brzmiałoby dziewięć, albo od razu- sto. Otóż wybrał on właśnie 6+1, ponieważ w ten sposób tłumaczył, dlaczego należy świętować szabat.

Chciałbym, abyśmy jeszcze wrócili do nazwania Boga. Jak już przeczytałeś w piśmie mówi się o Bogu - Elohim. O hebrajsku znaczy to nie Bóg, ale Bogowie. Chociaż jest to liczba mnoga , jednak orzeczenie jest zawsze w liczbie pojedynczej. Dosłownie brzmi to „Bogowie stworzył niebo i ziemię”. Niektórzy uczeni uważali, ze jest to dowód na to, że Izraelici byli politeistami, ale w rzeczywistości była to forma dość powszechnie używana na B0liskim Wschodzie, gdy zwracano się do boga. Podobne teksty odkopali archeolodzy np. w Egipcie. Jeśli oglądałeś „Krzyżaków”, to być może pamiętasz, że oficjalnie król Władysław Jagiełło mówił o sobie: „… my, król polski, wielki książę litewski” itd., chociaż nie był „my”, lecz „ja” – jest to tzw. pluralia maiestatis. Podobnie rzecz ma się w Biblii. Natomiast w drugim opowiadaniu określa się Boga jako „Jahwe”. Dlaczego tylko w drugim, starszym? Ponieważ Żydzi oddając szczególną cześć imieniu Boga nie wypowiadali go, ani nawet nie pisali. W czasach Pana Jezusa jeśli pobożny Żyd czytał Torę /czyli pierwsze pięć ksiąg Pisma Św./, to zamiast „Jahwe” mówił „Adonaj” – tj. Pan. Natomiast w X w. przed narodzeniem Chrystusa, kiedy pisał J, ten wyraz jeszcze nie był znany i dość swobodnie używano własnego imienia Boga. Skoro już przeszliśmy do drugiego opowiadania o stworzeniu, zastanówmy się, dlaczego nie ma w nim nic o powstaniu nieba i ziemi. Czyżby przeoczono tak ważny moment? Różni mądrzy ludzie uważają, że ktoś kto łączył w jeden tekst najmłodszą tradycję – czyli P – z wcześniejszymi /było to prawdopodobnie ok. 400 r. przed narodzeniem Chrystusa/, usuwał te fragmenty, które powtarzały się. Co prawda nie robił tego zbyt konsekwentnie, bo człowiek jest stworzony dwa razy, ale fragment o powstaniu nieba i ziemi w J został „wycięty”.

A dalej już widzisz sam różnice. Żadnej wody, żadnej ciemności, raczej sucha, spalona słońcem pustynia. Zupełnie jakby pisał to ktoś, kto tę pustynię zna aż za dobrze i wie, ile trzeba trudu, aby dać ziemi tyle wody, żeby zaczęła owocować. Następny wers – pierwsze stworzenie i od razu człowiek, dokładnie odwrotnie jak w P. Jest to człowiek ulepiony z ziemi, z prochu – znowu pozorny konflikt z ewolucją. Ale my nie popełniamy już błędu. Wiemy, że autorowi chodziło o ukazanie prawdy, iż to Bóg stworzył człowieka, a napisał to w taki sposób, aby zrozumieli go jemu współcześni. W podobny bowiem sposób przedstawiały stworzenie człowieka inne religie. Zawsze z czegoś go lepiono, budowano. W mitologii akadyjskiej zrobiono człowieka z krwi arcydemona Kingu; jedna z wersji sumeryjskich mówi o powstaniu ludzi z poświęconych w tym celu Lachmu i Lachamu, a inna wprost o ulepieniu go z gliny. Niekiedy uważano, że pierwsi ludzie wyrośli z ziemi jak trawy, albo – jak w Egipcie – że powstali z łez boga Re.

 

CHUDY

cdn.

Wstęp

            Masz przed sobą drugi numer „CND”; mamy nadzieję, że z ciekawością będziesz go czytał. Już teraz pragniemy zapowiedzieć numer grudniowy – znajdziesz w nim wiele wiadomości na temat Ruchu Światło-Życie /z okazji Święta Patronalnego – 8 XII/. Nadsyłaj nam wszystkie uwagi, zastrzeżenia, artykuły i propozycje – wszystkie z pewnością pomogą nam w dalszej pracy.

            Niestety, od tego numeru jesteśmy zmuszeni podnieść cenę naszego miesięcznika do 4000 zł. Zmuszają nas do tego koszty papieru i wydania. Mamy jednak nadzieję, że okażesz wyrozumiałość i nie zniechęci Cię to.

            W numerze tym znajdziesz druk służący do zamówienia „CND” na pierwsze półrocze 1993 r. Wypełniony druk wraz z przekazem pocztowym na sumę 35 tyś. zł. /prenumerata i koszty przesyłki/ prześlij na nowy adres redakcji:

„Czeka nas droga”

ul. Młyńska 23/25

26-600 RADOM

Termin nadsyłania zamówień upływa 15 stycznia

 

<Piotr>

Stary Doktor

Stary Doktor

 

Trudno prowadzić dialog z osobą, której życie tu na ziemi skończyło się kilkadziesiąt lat temu. A jednak aktualność dokonanego przez nią dzieła skłania do tego, by sięgać do bogatej spuścizny literackiej, do życia wypełnionego autentyczną miłością do dziecka.

- Kim jest ta postać?

Właściwe nazwisko Henryk Goldszmit. Urodzony w 1879 roku. Pseudonim literacki Janusz Korczak. Z pochodzenia Żyd, choć za ojczyznę uważał Polskę i Palestynę. Obie narodowości zespoliły się w nim w jedno i dlatego zajmował się zarówno dziećmi żydowskimi w Domu Sierot przy ul. Krochmalnej jak również sierotami polskimi w Naszym Domu na Bielanach w Warszawie.

- Jaki zawód wykonywał?

Miał prawo do noszenia munduru oficera polskiego, ponieważ podczas I wojny światowej pełnił funkcję lekarza wojskowego. Mógł nosić tytuł lekarza pediatry, gdyż opieką medyczną otaczał dzieci do końca swego życia. Był literatem, choć zrezygnował z kariery pisarskiej owładnięty kolejną życiową pasją, jaką okazała się pedagogika i ta zajęła naczelne miejsce w jego życiu. Potrójne zaangażowanie Korczaka jako pisarza, lekarza i pedagoga tworzyło całość jego życiowego powołania

- Jakie były jego przekonania religijne?

Rodzice napisali mu w dokumentach wyznanie mojżeszowe. Jego biografowie pisali, że nie był ani katolikiem, ani chrześcijaninem, ani wyznawcą religii mojżeszowej. Był ponad wszelkim wyznaniem.

- A co mówił o swojej relacji do Boga sam Korczak?

„Znalazłem Ciebie, mój Boże, i cieszę się jak dziecko zbłąkane, gdy dostrzegło bliską postać z dala. Znalazłem Ciebie, mój Boże, i cieszę się jak dziecko, gdy zbudzone ze snu strasznego, łagodnie uśmiechniętą twarz wita pogodnym uśmiechem. /…/ Kto winien, że zapatrzony w radosną zabawę, oddaliłem się od Ciebie, mój Boże? – że kram z błyskotkami, huczna muzyka, małpka na łańcuch, barwna gawiedź jarmarku pociągnęła płochego? /…/ I cieszę się jak dziecko – i nie nazywam, ani Wielkim, ani Sprawiedliwym, ani Dobrym, - mówię: Mój Boże. Mówię „mój i ufam”. /Sam na sam z Bogiem/

- W czym wyraża się aktualność pedagogiki Korczaka?

Pedagogika Korczaka opierała się na trzech zasadach, którym był szczególnie wierny:

  1. Dziecko jest człowiekiem.
  2. Bronić dzieci.
  3. Wczuwać się w dziecko

Można przyjąć te zasady jako podstawę każdej relacji wychowawczej, w której zarówno wychowawca jak i wychowanek chcą cierpliwie i z uporem kształtować własną osobowość.

Formy i metody pracy z dziećmi i młodzieżą są może specyficzne dla Korczaka, dostosowanie do potrzeb konkretnego środowiska – dzieci z domu dziecka. Tchnie z nich jednak doskonała znajomość dziecka, wczuwanie się w sprawy i problemy wychowanków, ciągle świeży entuzjazm w pracy z dzieckiem. Stąd wartość ponadczasową mają „Prawidła życia”, w których Korczak zapisał: „Trzeba zbadać, trzeba wiedzieć zanim coś się postanowi, trzeba rozpytać się, bo jakże można nie wiedząc radzić lub nauczać. Przekonałem się, że nie należy zaraz biec z pomocą. Lepiej poczekać, aż się uspokoją. /…/ Każdego osobno trzeba poznać i osobno oceniać. I poznać trzeba nie powierzchownie, a gruntownie. Nie tylko ważne to, co człowiek mówi, ale co myśli i co czuje, i dlaczego jest taki a nie inny”.

Stary Doktor, bo i za takim pseudonimem identyfikował się Korczak, ukochał dzieci, poświęcił się im nie z przymusu, ale radośnie. Nie była to miłość powierzchowna, uczuciowa, ale autentyczna i zaangażowana, przyjmująca wszelkie konsekwencje. Jej sprawdzianem stał się pobyt z dziećmi w getcie, a potem śmierć w komorze gazowej.

Spoglądając z perspektywy czasu na postać Korczaka można odnaleźć w jego osobie inspirację dla postawy szukania Boga jako Najwyższej wartości i dialogu z Nim. Postawa autentycznego zaangażowania, charakteryzująca Korczaka, może być uważana za symbol moralnej wartości także dla dzisiejszego świata, w którym miłość do dziecka, myślenie jego kategoriami, prawda, poświęcenie w działaniu są wartościami powszechnie uznawanymi i poszukiwanymi.

 

WASZA SIOSTRA

Wolność- marzenie i fikcja?

Wolność- marzenie i fikcja?

Czy wiesz już, kim jesteś? Jeśli tak, to gratuluję. Ale czy do końca masz poczucie własnej godności: poczucie istoty ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo samego Boga? Czy czujesz się dobrze w swoim rzeczywistymi wyimaginowanym światku? Wreszcie- czy czujesz się wolnym?

Rzucam to pytanie, celując prosto w Ciebie. Nie wiem tylko, czy mi się udaje. Ale jestem pewna tego, że wspólnie uda się nam na te problemy znaleźć rozwiązania, chociaż w minimalnym stopniu. To i tak będzie wiele.

Jesteś Człowiekiem i dlatego musisz zadawać sobie te pytania, musisz stawiać opór wszelkim mirażom ułatwionego życia. JA nie występuje z wysokości jakiegoś urzędu, nie pouczam Cię, a na pewno nie chcę Cię indoktrynować! Trudno Ci uwierzyć? Spróbuj.

Jestem takim samy człowiekiem jak Ty. Mamy pewnie po tyle samo lat i mieszkamy blisko siebie, może nawet przez ulicę? Mówię do Ciebie tak bardzo bezpośrednio, bo mi na Tobie zalęzy. Wkrótce to zrozumiesz.

To wcześniejsze „musisz” nie jest moim wymyślonym nakazem, ale moralną powinnością każdego człowieka.

Chcę zaproponować kilka spotkań przy naftowej lampie, kilka rozmów o Tobie, o mnie, o naszej wolności. Ten problem nurtuje ni etylko nas. Może jest tylko inaczej ujmowany, analizowany, ale zawsze dochodzi się do tych samych wniosków. Dlaczego…? Bo prawda jes jedna!

W dniach 20-21 października br. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbył się Tydzień Eklezjologicznych, pod hasłem: ”Środki społecznego przekazu wezwaniem i zadaniem teologów”.

Można pomyśleć: co to mnie obchodzi? Zabrali się mądrzy ludzie, podyskutowali i rozeszli się. Ale można też zastanowić się: jakie dobro z tego płynie i co ja mogę zrobić?

Owe dwa dni pełne były naukowych referatów, akademickich dyskusji, wszystko na miarę KUL-u. Jednak w ogromie wypowiedzianych słów można było znaleźć coś dla siebie. Poruszono aktualny temat, zresztą środki  społecznego przekazu. Mogą one zarówno wspomagać Kościół w jego misji, jak i przeszkadzać mu. Prawda jest, że żyjemy teraz w świecie mass-mediów. Niektóre z nich są niestety antykatechezą, są nośnikiem zjawisk stanowiących zagrożenie dla rozwoju człowieka (konsumpcjonizm, materializm).

Powinniśmy być tego świadomi. Każdy z nas ma przyrodzone prawo do poznania prawdy. Prawda warunkuje wolność. Jeśli prawda jest zagrożona, tym większy jest obowiązek prawdomówności.

Wielokrotnie człowiek był i jest manipulowany przez środki masowego przekazu. Zło z tego płynące- to instrumentalne traktowanie odbiorcy, Ciebie, mnie , wszystkich. W tej sytuacji Kościół nie może milczeć. Powtarzamy za kard. Wyszyńskim: „Non possumus!”.

Z tego, co nam proponuje telewizja, prasa, radio wybierzmy to, co rzeczywiście jest nam przydatne dla naszego osobowego rozwoju. Nie dajmy się   zaszufladkować, odebrac sobie prawa do wolności.

Warto też wiedzieć, że są i tacy dziennikarze, którzy podporządkowują moralność profesjonalności. Mówią do nas pięknie, a ukazują problemy błednie. Zamiast przekazu prawdy, szpikują nas nieustannie reklamą.

Na pewno te problemy nie są Ci obojętne. Nie mogą być!

Na pewno każdego dnia odbierasz informację z mass-mediów.

Pomyśl jakie one są?

Ty masz prawo do poznania prawdy. ZAWSZE.

MONIKA

SPOTKANIA Z LITURGIĄ

SPOTKANIA Z LITURGIĄ

 

            Jak zapewne pamiętasz, w ostatnim „CND” mówiliśmy o symbolice światła i jego znaczenia w liturgii chrześcijańskiej. Tymi rozważaniami zapoczątkowaliśmy pewien rozdział w naszych spotkaniach, który będzie mówił na temat elementów naturalnych w liturgii.

            WODA – tak to już jest z tymi elementami naturalnymi, że spotykamy je na co dzień, powszednieją nam a my nie dostrzegamy ich ogromnego znaczenia. Ile razy machinalnie umoczyłeś rękę w kropielnicy, niedbale się przeżegnałeś wiedząc w tym tylko niezrozumiały anachronizm?

            A czy i Tobie nieobce było uczucie zdziwienia kiedy prosiłeś o poświęcenie obrazka

            Woda jako element konieczny do życia odgrywała ważną rolę w religiach pogańskich. Znany jest obrzęd oczyszczenia, jak również „kult źródeł” /jako „wody żywej”, płynącej wprost ze źródła/.

            Woda, podobnie jak światło, posiada w Biblii szerokie znaczenie. Jest symbolem Ducha Św. i Jego mocy stwórczej /Rdz 1,2/, znakiem ożywienia /Ez 37, 1-10/; Pan daje pić spragnionym /Iż 55,1; J 7,37; Ap21,6/. W używania wody do obmyć rytualnych w prawie Starego Testamentu widać symbol oczyszczenia wewnętrznego, pokuty /Wj 30,18; Lb 19,7/. Taką symbolikę przejęli chrześcijanie, skoro przed modlitwą myli ręce, jak zaznaczył to starożytny historyk Euzebiusz. Symbolika ta nie zmieniła się. Widać to w obrzędzie obmycia rąk przez kapłana w czasie liturgii Mszy Świętej wówczas, gdy wypowiada słowa: „Obmyj mnie Panie, z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego”. Szczytem obmyć rytualnych jest ustanowione przez Chrystusa odrodzenie z wody i Ducha Św. w sakramencie Chrztu św.

            Możesz zapytać: „A woda święcona i pokropienie nią np.: w czasie Mszy św.?” Pierwszą wzmiankę o wodzie święconej napotykamy w pismach z III w., a pierwszą modlitwę na poświęcenie wody – w IV w. Początkowo używano jej tylko do pokropienia domów. Od XII w. posługiwano się nią w liturgii do poświęceń. Użycia wody na początku Mszy św. i pokropienia nią /aspersja/ należy dopatrywać się średniowieczu. Aspersja nawiązuje do Chrztu św., przypomina go i pobudza do wdzięczności za łaski Ducha św. otrzymane w tym sakramencie. Woda święcona ma chronić człowieka. Pokropienie wodą w czasie rytu pogrzebu przypomina fakt: „że Chrzest jest wszczepieniem w życie wieczne”. /Obrzędy pogrzebu/.

 

PAWEŁ

Dzieje się:


9.03-11.03 SA
16.03-18.03 Ewangelizacyjna OM

23.03-25.03 SA Diecezjalnego

Więcej terminów: KALENDARZ

Oazy Wakacyjne

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci