Pobierz całą gazetkę tutaj

ZAZDROŚĆ

ZAZDROŚĆ

- dławiona, ujawniona. Różne są jej przejawy. Jest zjawiskiem, które burzy wszystko, burzy związek, każdą wspólnotę, każdego człowieka. Tłumaczona jest przez człowieka na 1000 sposobów w celu obmycia i usprawiedliwienia siebie, żeby nie nazwać rzeczy po imieniu z obawy przed bólem jaki to spowoduje. Jest zjawiskiem, którego nigdy nie da się uniknąć, jest nieodłączna od człowieka: robimy z zazdrości, myślimy z zazdrością, czekamy z zazdrością… z zazdrością. Człowiek na poły jest nią przesiąknięty, daje się zwalczyć, ale po krótkim czasie odradza się coraz większym nasileniem i gorszymi objawami.

IZA

Wstęp

Wstęp

                Masz przed sobą kolejny numer „Czeka Nas Droga”, zapewne zadajesz sobie pytanie: „Dlaczego dopiero teraz?” Za to „dopiero teraz” chcieliśmy Cię bardzo serdecznie przeprosić. Sytuacja jaka wynikła nie pozwoliła na ukazanie się kolejnych numerów. Nieaktualna jest więc również sprawa prenumeraty ogłoszonej w numerze listopadowym. Chcemy dotrzeć do każdej wspólnoty parafialnej Ruchu w Naszej Diecezji. Mamy nadzieję, że po tych wstępnych trudnościach dalej „pójdzie już gładko”!

                Zamówienia prosimy składać w Diecezjalnym Duszpasterstwie Służby Liturgicznej i Ruchu Światło- Życie przy ul. Sienkiewicza 13, lub nadsyłać do Redakcji. W chwili obecnej mamy zamówienia na 107 egzemplarzy. Numer ten wysyłamy do wszystkich Księży Moderatorów Rejonowych, na Rejonowe Dni Wspólnoty (20 marca), aby poszczególne parafie z Rejonów dostarczyły swoje zamówienia. Miesięcznik będziemy wysyłać pocztą. Zachęcamy wszystkich do tworzenia NASZEGO pisma, podkreślamy „naszego”, ponieważ będzie ono takie, jakie jest stworzymy! Pozdrawiamy serdecznie w tym numerze uczestników Koda’93 i przypominamy im spotkanie, na którym mówiliśmy o „Czeka Nas Droga”!

                Do zobaczenia w kwietniu!

PIOTR

SPOTKANIA Z LITURGIĄ

Spotkanie z LITURGIĄ

KADZIDŁO- ludy starożytnego Wschodu od dawna powszechnie używały wonności, tak w życiu społecznym jak i religijnym. Słynęły także z ich produkcji (np. Egipt). Wonności były oznaką bogactwa, symbolem radości i oczyszczenia. Często je ofiarowano w formie darów.

Jak już powiedziałem wcześniej, poganie stosowali je bardzo chętnie do swoich obchodów religijnych, zwłaszcza w kulturach orientalnych, a także w Grecji i Rzymie. Używano kadzidła (bo taka była i jest najczęstsza forma wonności) przy pogrzebach, a także w świątyniach pogańskich, paląc je „przed obliczem” bogów, a także władców. W tym ostatnim przypadku było ono wyrazem czci.

            W liturgii żydowskiej kadzidło było symbolem sakralnym. Prawo Starego Testamentu nakazywało codziennie, rano i wieczorem, zapalanie kadziła na ołtarzu w świątyni i znakiem czci Boga Najwyższego (powyższe znajdziemy w Ps 141,2; Ap 8, 3-5; a także u Ojców Kościoła).

Liturgia chrześcijańska unikała początkowo kadzidła ze względu na niebezpieczeństwo bałwochwalstwa. Zmuszano bowiem chrześcijan do publicznego odstępstwa od Chrystusa poprzez ofiarę kadzielną przed bóstwami pogańskimi lub cesarzami rzymskimi. Od IV w. zaczęto używać kadzidła w rytach pogrzebowych, następnie palono je przy bazylikach dla uhonorowania miejsc, a także w naczyniach zawieszonych przed ikonami lub relikwiami. Od VII (VIII) w. stosowane jest kadzidło w orszakach papieskich i w procesji z Ewangeliarzem.

Obecnie liturgia używa kadzidła w stosunku do Najświętsze Sakramentu, osób (koncelebransi, lud), przedmiotów (ołtarz, paschał), rzeczy (dary ofiarne). W uroczystość Epifanii, zwanej w Polsce Uroczystością Trzech Króli, błogosławi się kadzidło w nawiązaniu do darów złożonych Jezusowi przez Trzech Mędrców ze Wschodu.

Dym kadzielny jest symbolem modlitwy, ofiary, oczyszczenia i czci. Ogólnie Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego (nr 51) powiada, że okadzanie darów ofiarnych jest znakiem iż „modlitwa i ofiara Kościoła wznosi się jak dym kadzielny przed oblicze Pana”.

PAWEŁ

Wiele jest jeszcze do zrobienia…

Wiele jest jeszcze do zrobienia…

WYWIAD Z MODERATOREM DIECEZJALNYM

- „Czeka Nas Droga”(CND)- Rozpoczynając naszą rozmowę chcieliśmy zapytać Księdza o pierwszy kontakt z Ruchem…

- Ks. Roman Adamczyk (x. R)- Zaczęło się w 1976 r., drugi rok pracował wtedy w mojej parafii ks. Kazimierz Mąkosa /moderator diecezjalny/. Zaczął prowadzić ministrantów. W tym też roku pojechałem na I stopień do Dąbrówki /III Turnus/. Moderatorem był ks. Kazimierz Mazur /jego ostatnia oaza/. Uczestniczyli w niej obecni księża: ks. Marek Chmielewski /prowadził śpiew/, ks. Józef Hernoga i ks. Jan Serszyński.

- (CND) Czy można to traktować jako oznaki powołania?

- (x. R) Jak Pan Bóg potrafi pisać prosto na krzywych liniach. Dalsza moja formacja to II stopień- Szewna /moderator ks. Kazimierz Skawiński/, III stopień- Ząb /moderator ks. Jan Wojtan/. Później uczestniczyłem w oazach modlitwy. 13 października 1978 r. na oazę do Szewnej przyjechał lider wspólnoty z Lipia Waldemar Tyszko i zachęcił ludzi z Radomia do stworzenia grupy modlitewnej. Zwróciliśmy się do ks. Wojtana, który był katechetą w parafii św. Jana i właściwie ta grupa wywarła mocny wpływ na dalsze moje losy…

- (CND) Ta wspólnota miała wpływ nie tylko na Księdza…

-(x. R) Tak, z tej grupy wyszło 15- tu księży i 3 siostry zakonne

-(CND) Jakie cele, według Księdza, ma do spełnienia Ruch w diecezji?

- (x. R) Ruch widzę jako drogę formacji Nowego Człowieka- za podstawę tej drogi przyjmuję referat ks. Franciszka Blachnickiego „Pedagogia Nowego Człowieka” /Kongregacja Odpowiedzialnych w Kalwarii Zebrzydowskiej/. I to chyba nie tylko w diecezji, ale w całej Polsce, na tej pustyni- gdyż chodzi tu o konsekwentne duszpasterstwo. Oaza bowiem stanowi tu ewenement, stąd należy być bardzo wymagającym, jeśli chodzi o charyzmat. Ta formacja dokonuje się w zjednoczeniu z Chrystusem w liturgii i poprzez liturgię.

- (CND) Wspomniał Ksiądz postać Założyciela, czy znał go Ksiądz osobiście?

- (x. R) Spotykałem go wiele razy, choć osobiście nie rozmawiałem z nim. Pierwszy raz widziałem go w Zębie, gdy przyjechał z ks. biskupem Tadeuszem Błaszkiewiczem, opiekunem Oazy ze strony Episkopatu Polski. Kolejny raz widziałem go na Centralnej Oazie Matce, gdzie przygotowywaliśmy się do spotkania z Janem Pawłem II w 1979r., gdy przez osiem dni budowaliśmy Wieczernik dla Naszego Papieża. Znamiennym dla mnie było spotkanie ks. Blachnickiego z Janem Pawłem II. Wpatrywaliśmy się wtedy w TV, widzieliśmy jak Założyciel rozmawiał z Papieżem i ucieszyliśmy się, że jest to zaproszenie „na ucho”, „po cichu” do Krościenka. Jednakże spotkanie to odbyło się 8 czerwca w Nowym Targu. To było moje ostatnie spotkanie z Założycielem Ruchu.

- (CND) W jednej z wypowiedzi mówił Ksiądz o drodze formacji…

- (x. R) Wydaje mi się, że sam charakter formacji, ma bardzo konkretne odniesienie do realnego przeżycia spotkania człowieka z Bogiem we wspólnocie, grupie, parafii. Kościoła. Jest chyba jednym z najwspanialszych przymiotów dynamiczności charyzmatu Ruchu. Wydaje mi się, że ta cecha powinna dominować w każdym rodzaju formacji chrześcijańskiej- odnosi się do katechetów, alumnów, zakonów i wszystkich. To jest formacja chrześcijańska, to nie jakiś ściśle sformułowany system zasad, ale pełne dynamizmu, entuzjazm ciągłe otwieranie się na to, co nowe. Chodzi tu o pewne patrzenie na człowieka nie przez pryzmat rzeczowego regulaminu, ale przez pryzmat osobistego zaangażowania się w drogę formacji drugiego człowieka. Nie regulamin formuje w przypadku animatorów, ale z mojej postawy powinno to płynąć, aby inni patrząc podjęli tę drogę. To jest chyba największy dar, który dostrzegam dziś.

- (CND) Co chciałby Ksiądz przekazać Czytelnikom „CND”?

- (x. R) Pierwszą radością jest to, że sama idea miesięcznika zrodziła się i wyszła od samych animatorów. Największą radością związaną z „CND” jest fakt, że grupuje ludzi, którzy przeszli formację tej samej drogi i chcą w sposób odpowiedzialny służyć- to jest pierwsza wartość. Kolejną wartość stanowi dużo treści, które wynikają z podejmowania tej drogi. Sam tytuł sugeruje, że w każdym numerze powinien być jakiś wywiad, artykuł mówiący o tym, co przed nami. Chciałbym, aby to czasopismo było reprezentowane przez cały Ruch: wspólnoty Dzieci Bożych, młodzieży, animatorów, ale też Kościół Domowy. Ponieważ jest to pismo dla młodzieży musi być trochę żartu, odpowiednia strona graficzna i trochę dziennikarskiej zadziory!

- (CND) Ksiądz na swych barkach nosi wiele obowiązków…

- (x. R) Jeszcze łączę, ale „czeka nas droga”!

- (CND) I ostatnie pytanie: jakie są Księdza spostrzeżenia i refleksje w pracy jako moderator diecezjalny?

- (x. R) Celem mej pracy było „dotarcie i rozruszanie” wszystkich kręgów: moderatorów, moderatorek, animatorów, w tym animatorów alumnów, środowiska Kościoła Domowego. Świadomy jestem, że wiele jest jeszcze do zrobienia. Ale to na dziś! Ogromną radością jest klarowanie się kręgu studentów w Lublinie, Warszawie i Radomiu. Cieszą postępy młodzieży formacji podstawowej. Radość sprawiają pytania młodzieży o kolejne oazy modlitwy… Niestety, nie udało się rozruszać kręgu moderatorów…

- (CND) Trochę o zabrzmiało pochmurnie i czarno, czyżby próba zestawienia…?

- (x. R) W dawnym PRL-u przywykliśmy do pewnych okresów, były plany 6-cio i 5-cio letnie. Wydaje mi się, że moja kadencja dobiega końca…

- (CND) Dziękujemy za rozmowę.

rozmawiali K. P i P

PRZYJAŹŃ?!

PRZYJAŹŃ ?!

Pan w swojej dobroci nie pozbawił, mnie nigdy radości przyjaźni i sterował łodzią mojego życia, po prawdziwej rzece miłości.

Carlo Caretto „Listy z pustyni”

RADOŚĆ PRZYJAŹNI

            Jest między przyjaciółmi jakaś przedziwna łączność, która sprawia, że identycznie odczuwają czy reagują, a ponadto myślą tak podobno, że pisząc listy rozmawiają ze sobą. Dlatego, iż jedna strona jest w przyjaźni tak blisko drugiej, że przewidując myśli i odpowiedzi w zasadzie nie powinna się omylić.

            Takie listy dla wszystkich pozostałych są czymś zwykłym, ale przyjaciele przesyłają w nich sobie radość. Każdy przyjaciel pisząc list daje samego siebie, otwiera swe wnętrze na miłość, bez której nieistniałaby radość przyjaźni.

            Do niedawna wydawało mi się, że radość mogą przesyłać w listach tylko osoby, które znają się z mienia, potrafią opisać swego przyjaciela, rozpoznać go wśród wielu ludzi po sposobie chodzenia, ubierania się.

Otrzymaliśmy list od Małej:

            Niezwykle podoba mi się Wasz pomysł na ankietę dotyczącą przyjaźni, która towarzyszy naszemu życiu i je ubogaca /…/

            Przyjaźń jest jak tajemniczy kwiat, którego ziarna nie wystarczy zasiać w glebę, aby wydało upragnione owoce, ale wciąż o niego dbać i pielęgnować go, zaś owoce cenić i tworzyć z nich nowe roślinki

            Niełatwo jest mówić o przyjaźni, trudno jest ją znaleźć i wiele sił wymaga jej utrzymanie. Dryfując po życia fali szukałam kogoś, kto potrafiłby śmiać się ze mną choćby z tego, że świeci słońce: kto pocieszyłby w ciężkich chwilach, osuszył słone łzy, pomógłby iść przez życie. „…Kto szuka- znajduje”- więc i do mnie uśmiechnęło się szczęście, bo Bóg obdarzył mnie wspaniałą grupą ludzi, którzy „stworzyli więzy” przyjaźni między sobą i wciąż je umacniają.

            Ta grupa to oczywiście oaza, która ukazała mi czym naprawdę jest przyjaźń. Jest nas zaledwie kilka osób i choć każdy jest niepowtarzalną indywidualnością o różnym temperamencie i charakterze, to znaleźliśmy wspólny język. Tworzymy jakby łąkę porośniętą różnogatunkową, kolorową gamą kwiatów.

            Nad naszą doborową gromadką czuwa Ksiądz Opiekun, który trzyma klucze naszej przyjaźni. To właśnie on zaszczepił w nas szczerość i otwartość na innych, ujawniał tajniki przyjaźni, która według niego opiera się na trzech zasadach: wzajemnym zrozumieniu, wzajemnym zaufaniu oraz prawach i obowiązkach. Jest wspaniałym przyjacielem, ale nie zapominamy, że jest przede wszystkim kapłanem i ta wartość jest dla nas bardzo ważna. Nie raz zdarzyło się komuś zboczyć z właściwej drogi, zagubić się wśród zła tego świata. On wówczas niczym Dobry Pasterz idzie za zbłąkaną owieczką i przyprowadza ją do stada. Poprzez wspólne spotkania formacyjne, długie rozmowy dotyczące wiary. Pisma św., Boga… uczy nas czerpać siły z modlitwy, Eucharystii i Krzyża.

            Wytworzenie kwiatu tej przyjaźni kosztowało nas wiele poświęcenia dla innych, pokonywania własnego egoizmu, ale z pomocą Bożą wiele można osiągnąć. Bywały chwile, gdy nasza przyjaźń wystawiona była na niejedną próbę, ale przetrwaliśmy je i ogniwa tej przyjaźni nie mogły się rozerwać, bo łączyła je siłą, którą daje Bóg.

            Czasem, gdy jestem wśród wspólnoty tych ludzi, którzy ubarwiają moje życie radością, szczęściem i miłością wydaje mi się, że Bóg patrząc na nas lekko się uśmiecha, a aniołowie wciąż szeptają: „Nic tak nie prowadzi do Boga, jak przyjaźń przyjaciół Boga”.

            Wiele mogłabym jeszcze pisać o tej naszej doborowej grupie, która łączy nie tylko wzajemna przyjaźń, ale przede wszystkim przyjaźń z Bogiem. Jednak co innego pisać, a co innego ją przeżyć. Życzę więc wszystkim tego bezcennego skarbu, którym są przyjaciele /…/

MAŁA

            List i wypowiedź Małej na temat przyjaźni wykazują, że radość można przesyłać także osobom, których się nie zna. Jest to pierwsza wypowiedź, jaka nadeszła na temat przyjaźni. Przykro nam, że nie udało się zamieścić listu w całości tj. wraz z poezją, która rozpoczynała i wieńczyła tę wypowiedź.

            Dziękując za radość i list w imieniu „CND” życzę Tobie, Mała, by Pan sterował łodzią Twego życia po rzece miłości

            Pragnę przypomnieć pytania zawarte w nr 2 „CND” otwierającym ankietę na temat przyjaźni:

- CZYM JEST DLA CIEBIE PRZYJAŹŃ?

- BYĆ Z INNYMI, TO WG CIEBIE „SZTUKA PRZYJAŹNI” CZY DAR?

            Nadsyłając wypowiedzi na adres „CND” dopiszcie na kopercie „PRZYJAŹŃ”. Pamiętajcie także, że oprócz ludzi, którzy są z Wami związani przyjaźnią, są też inni, stojący na uboczu, będący poza kręgiem zainteresowania, a którzy tak jak Wy są w OAZIE, kochają Pana Jezusa i czekają na radość przyjaźni. Rozejrzyjcie się!!!

KRZYSIEK

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci