Pobierz całą gazetkę tutaj

Skoczków

Wspominając ten wspaniały dzień spotkania z Piotrem naszych czasów – z Janem Pawłem II, chcemy na nowo pochylić się nad słowami, które On do nas skierował. Z braku nie możemy umieścić w „CND” pełnych przemówień papieskich, dlatego też zamieszczamy tu wybrane przez nas fragmenty.

„… ważne jest więc, aby nasze sumienia były prawe, aby ich osądy były oparte na prawdzie, aby dobro nazywały dobrem, a zło – złem.”

„… najbardziej podstawowym problemem pozostaje zawsze sprawa ładu moralnego, który jest fundamentem życia każdego człowieka i każdego społeczeństwa. Dlatego Polska woła dzisiaj nade wszystko o ludzi sumienia! Być człowiekiem sumienia, to znaczy przede wszystkim w każdej sytuacji swojego sumienia słuchać i jego głosu w sobie nie zagłuszać, choć jest on nieraz trudny i wymagający; to znaczy angażować się w dobro i pomnażać je w sobie i wokół siebie, a także nie godzić się nigdy na zło, w myśl słów św. Pawła: <<Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!>> (Rz 12, 21). Być człowiekiem sumienia, to znaczy zaangażować się w budowanie królestwa Bożego: królestwa prawdy i życia, sprawiedliwości, miłości i pokoju, w naszych rodzinach, w społecznościach, w których żyjemy i w całej Ojczyźnie; to znaczy także podejmować odważnie odpowiedzialność za sprawy publiczne, to troszczyć się o dobro wspólne i nie zamykać oczu na biedy i potrzeby bliźnich…”

Rozważania analfabety

            Słowo to wspaniały środek komunikacji. Staje się nośnikiem czegoś niewypowiedzianego. Podprowadza nas do istoty zagadnienia, pozwala uznać prawdę. Lecz wiele rzeczy nie da się przekazać słowem, bo istnieją sytuacje, gdzie potrzebny jest jakiś gest, uśmiech czy spojrzenie z akceptacją. To też jest specyficzna odmiana słowa.

            Bóg zapragnął przemówić, powiedział Słowo, dał ważny komunikat, nie ograniczył się tylko do szybkiej, błyskotliwej reklamy, nie zawsze mówiącej całą prawdę. Powiedział do nas – Jezus Chrystus. To właśnie najważniejsze Słowo Boga. Słowo burzące mój tzw. spokój duchowy, świetne samopoczucie religijne. Jest Ono niewygodne, rzuca spojrzenie mojego wnętrza w odległy horyzont, człowiek traci wtedy upragniony stan ustatkowania, niczym nie burzonej wyjałowionej ciszy. Ta wieść, ta nowina przez swoje wymagania staje się trudna. Lecz to, co kosztuje jest wartościowe.

            Bóg mówi, człowiek też może mówić…

 

 

Modlitwa analfabety:

 

Boże, przywróć słowom sens,

Daj im moc przemiany;

Latającym słowom udziel siły twórczej.

Niech budzą niepokój i zafrasowanie,

Bo człowiek nie może żyć

W spokojnym świecie.

Daj siłę wyrazu słowom milczącym

Pozwól im przenikać jak promienie słońca

Do serca człowieka, które wciąż jest wąskie.

Nasza poczta

Drogi Jarku,

Dziękuję Ci serdecznie za Twój ostatni list i bardzo gorąco Cię pozdrawiam. Wybacz, że odpowiem na niego na łamach naszego diecezjalnego pisma, ale uważam,  że problemy, które do mnie kierujesz także dotyczą innych osób.

Piszesz mi, że w tym roku udajesz się na rekolekcje oazowe IIIo do Skarżyska – Kamiennej. Oczywiście, i ja pamiętam tę naszą wspólną (Twoją pierwszą) oazę Dzieci Bożych w Borkowicach w 1991 r. Nie czas jednak na wspomnienia. Zwracasz się do mnie ze sprawą, która Cię trochę irytuje, bowiem Twojej parafialnej grupy w ubiegłym roku na IIo było was kilku. W tym roku Twój kolega stwierdził, że na oazę nie jedzie, bo po co? (!) Argumentuje, że w tamtym roku był w górach, w tym tam nie pojedzie, więc czy jest sens „jeszcze się w to bawić”? Wypadek, o którym piszesz nie jest jedyny. Takie zdarzają się częściej. Przyczyny należy szukać w braku odpowiedniej formacji, w tym, że często „bawimy się” w oazę, a nie jesteśmy oazą, na pewno też leży ona w podejściu każdego indywidualnie do programu zaangażowania się w prace Ruchu (może Twój kolega jeszcze do pewnych spraw nie dorósł)… Jedno musimy sobie powiedzieć (a jest to bardzo ważne) Ruch Światło – Życie nie jest celem naszej formacji, on ma być drogą do Chrystusa, i o tym zawsze musimy pamiętać. To bardzo dobrze, jeżeli któryś z Twoich kolegów zaangażuje się w jakich ruch, czy grupę, w której bardziej siebie odnajdzie, będzie mógł lepiej siebie zrealizować.  Jest prawdą, że droga proponowana przez Ruch Światło – Życie jest drogą trudną, ale przecież do Chrystusa nie wiedzie droga łatwa, lecz droga wymagań ewangelicznych. Wiemy też, że to co kosztuje, to się prawdziwie opłaca i naprawdę cieszy. Dlatego myślę, żę warto może porozmawiać z Twoim kolegą, może za tym słowami kryje się tak naprawdę jakaś inna przyczyna, a może jego postawa jest konsekwencją tego, że Wasza wspólnota oazowa utknęła w jakimś marazmie… Może ten Twój kolega naprawdę chce się rozwijać, szuka formacji, może on rzeczywiście odbierał bycie w Ruchu jako zabawę, bo wielu się bawiło… Warto, abyś może zastanowił się nad tym moimi refleksjami, nie chciałem nimi urazić Ciebie, chcę jednak, abyś Ty sam spróbował dać sobie odpowiedź na zaistniałą sytuację. Cieszę się z tego, że Ty sam już niedługo zakończysz formację podstawową (przy początku której Tobie towarzyszyłem), że rozpoczniesz (i z tego się ogromnie cieszysz) formację diakonijną. To bardzo dobrze, że chcesz zostać animatorem – jest to naprawdę wspaniała posługa. Pozdrawiam Ciebie serdecznie, myślę, że będąc przejazdem w Skarżysku zajadę, aby może pewne rzeczy, których tu nie napisałem, uściślić.

Szczęść Boże, Twój Ks. Moderator

Ks. Albert Warso

Ona i On

Jesteśmy młodzi. Większość z nas wybierze w przyszłości życie w małżeństwie. Nasze rodziny będą takie, jakimi my je ukształtujemy – to trudne zadanie. Proponuję kilka obrazków, które poświęcam małżonkom; a nas – młodych, mam nadzieję, że pobudzą do refleksji.

On i Ona

Z życia wzięte – obrazek I

Był zwykły czwartek. Jechałem autobusem. Nie były to godziny szczytu, więc nie był przepełniony i dzięki temu mogłam ich zauważyć. Ona – starsza pani, elegancko i gustownie ubrana, siedziała. On – starszy pan, niczym się nie wyróżniał, pochylał się nad Nią. Rozmawiali. Na następnym przystanku mieli wysiadać, więc pomógł jej wstać. Ciągle rozmawiając stanęli przy drzwiach. W pewnym momencie uśmiechnęli się do siebie i pocałowali. Ona miała koszyk jabłek – wziął go i wyszedł pierwszy. Postawił kosz na chodniku i zdążył jeszcze podać Jej rękę, by mogła wysiąść. Trzymając się za ręce uśmiechnięci odeszli. A ja siedziałam dalej w autobusie i zastanawiałam się. W takim wieku i tacy zakochani. Ciekawe, jak do tego dorośli, że nigdy się sobie nie znudzili.

Z życia wzięte – obrazek II

Jestem studentką pedagogiki specjalnej. W ramach zajęć mam wraz z koleżanką przeprowadzić konkurs muzyczny w Centrum Kształcenia Inwalidów. Obie na muzyce się średnio. Brakuje nam eksperta. On ma tzw. Chłopaka, który jest w muzyce pop, rock i rap dość dobrze zorientowany. Ale Ona się boi, że On odmówi pomocy: brak czasu, zbyt daleka odległość (dwie godziny jazdy w jedną stronę), obawa przed zetknięciem z ludźmi niepełnosprawnymi, niedostateczna znajomość tematu – powodów do wymówki jest dużo. Po zajęciach, jak zawsze w środę, On czeka na Nią. Mamy mało czasu. Ona jest trochę speszona – wyjawia swoją prośbę o pomoc. „Ależ oczywiście! W końcu zobaczę jak to wygląda. Już dawno chciałem poznać tych ludzi, z którymi będziesz kiedyś pracować”. A ja stałam obok i zastanawiałam się. Nie tylko zakochani, ale i mądrzy. Dobrze, że wiedzą iż długo będą się jeszcze musieli poznawać.

Z życia wzięte – obrazek III

Odwiedziłam koleżankę, której nie widziałam przez dwa lata. Jeden pokój z kuchenką w przedpokoju plus łazienka. Ale atmosfera cudowna. Książki, komputer, łóżko, muzyka poważna, kwiaty. I Ona z pięciomiesięcznym niemowlakiem. Opowiada o sobie. Skończyła studia – siedzi w domu, robi zakupy, chodzi na spacery z dzieckiem, karmi, przewija, kołysze – nie ma czasu nawet na książkę. A On? On robi doktorat, prowadzi zajęcia na uczelni, pracuje w szkole średniej, jeździ na zjazdy i kongresy – zarabia na ich utrzymanie. Widują się tylko rano i wieczorem. Zasiedziałam się. Wczesnym wieczorem przychodzi On. Obejmuje Ją, przytula, całuje. „Kochanie wpadłem tylko na godzinkę, ale przecież zdążymy jak co dzień wykąpać małego. Jak minął dzień?
A ja zostawiłam ich samych i zastanawiałam się. Ciągle zakochani, choć codzienność jest taka szara i daje po głowie. Mam nadzieję, że Im to nie przejdzie

Z życia wzięte – obrazek IV

Trzy miesiące temu na raka piersi zmarła mi sąsiadka. Zdążyła pożenić dzieci. Zostawiła męża. Wczoraj przyszła do mnie Jej przyjaciółka „wiesz, śniła mi się Ona – dziś są jej imieniny. A On wygonił córkę z mężem z domu, bo Mu się stawiali. I dzisiaj widziałam Go, przyszedł już oficjalnie z inną do domu. Nawet nie zawiózł kwiatów na Jej grób.”

A ja zastanawiałam się. Tacy byli zakochani i tak szybko zapomnieli o miłości. Ciekawe jak to długo będzie trwało u mnie.

To wszystkie obrazki. Jeżeli Cię zaciekawiły – to proszę przejrzyj je jeszcze raz – wszystkie razem. Pomyśl, co Ty sądzisz o miłości, wierności i odpowiedzialności w Twoim przyszłym małżeństwie.

Kościół Chrystusa

            Kościół – temat ten pojawia się dziś w wielu dyskusjach. Często w mass mediach słyszymy wypowiedzi na temat Kościoła, jego postaw, zachowań. Wielu próbuje krytykować naukę Kościoła, szczególnie jego etykę. Te krytyki mają na celu zmuszenie Kościoła do zmiany stanowiska wobec pewnych zagadnień moralnych, a co za tym idzie także do zmiany doktryny. Tym dyskusjom ulega wielu, także w łonie samego Kościoła. Chcą oni tworzyć Kościół według własnych upodobań, wizji i w ten sposób dzielą Kościół tworząc własną ideę chrześcijaństwa. Nasze motywy, upodobania nie mogą być ważniejsze od słusznych motywów Boga. Nasza idea ukrywa przed nami Słowo Boga, a Kościół umieszcza wśród partii wynikających z naszego sposobu rozumowania.

            Co trzeba czynić, aby z Kościoła nie zrobić partii jakiegoś teologa, biskupa czy nawet partii Chrystusa?

            Jaka jest różnica między partią Chrystusa a żyjącym Kościołem Jezusa Chrystusa?

            Aby odpowiedzieć na te pytania, trzeba najpierw powiedzieć czym jest WIARA. Na pewno wiara nie jest opowiedzeniem się za programem, który by mnie satysfakcjonował, czy przynależeniem do klubu przyjaciół, zawsze mnie rozumiejących, także wiara nie jest hobby uprawianym w niedzielę.

             Jest WIARA nawróceniem przemieniającym tak mnie, jak i moje upodobania, bądź sprawiającym przynajmniej, że moje upodobania i pragnienia schodzą na plan dalszy. Wiara dosięga głębi całkowicie odmiennej od wyboru wiążącego mnie z partią czy jakimś ugrupowaniem. Jej zdolność przemiany jest tak wielka, że Pismo Święte nazywa ją nowym narodzeniem (1P 2,3. 23).

            Trudno jest dzisiaj myśleć o Kościele w innych kategoriach aniżeli w tych, które odnoszą się do społeczności samorządowej. Trudno jest myśleć o wierze jako czymś innym od opowiedzenia się za jakąś rzeczą, chcemy tworzyć Kościół tak jak tworzymy partię, programy polityczne, a to nie tak.

            Trzeba uznać, że to sam Bóg działa, On decyduje, On tworzy Kościół. Muszę uznać Jego wolę, być Mu posłusznym, postępować według Jego zaleceń, nawet jeśli to prowadzi mnie tam, gdzie nie chciałbym pójść (J 21, 18). Pozostawiam to, co jest moim upodobaniem, a podporządkowuję się Jemu. W ten sposób staję się wolnym, ponieważ prawdziwa niewola wyraża się w byciu więźniem własnym pragnień.

            Chrystus nie jest założycielem żadnej partii, żadnym filozofem religii. Nie jest kimś, kto wymyśla przeróżne idee, celem werbowania zwolenników. Chrystus jest Żyjącym Słowem Boga, które dla nas stało się ciałem. Nie jest jedynie Tym, który mówi, ale On sam jest Jego Słowem. Jeżeli zgadzamy się na Niego, to nie opowiadamy się tylko za ideami, ale składamy nasze życie w Jego ręce i stajemy się nowym stworzeniem.

            Dlatego KOŚCIÓŁ nie jest klubem, nie jest partią, a nawet nie jest rodzajem państwa religijnego, ale jest Ciałem, CIAŁEM JEZUSA CHRYSTUSA. Z tego powodu nie jest On tworzony przez nas, ale to Chrystus go tworzy i oczyszcza swoim Słowem i Sakramentem, czyniąc nas w ten sposób Jego członkami. Oczywiście wiele rzeczy w Kościele zależy od nas, ale to, co wyjątkowe, charakterystyczne nie zależy od naszej woli, decyzji, upodobań. Im więcej my chcemy decydować o Kościele, tym mniej jest on Chrystusowy – bo to, co ludzkie jest ograniczone.

            Kościół wtedy będzie dla ludzi wspólnotą między Bogiem i pomiędzy sobą, kiedy my będziemy bardziej słuchać głosu Chrystusa, kiedy to co pochodzi od Niego będzie zajmować miejsce naczelne, czyli Słowo i Sakramenty pozostawione nam przez Niego. Kościół jest KOŚCIOŁEM JEZUSA CHRYSTUSA i taki musi pozostać, bo inaczej nie będzie Kościołem.

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci