Pobierz całą gazetkę tutaj

Mój Ojciec i Zbawiciel – oaza na pustyni

 

Mój Ojciec i Zbawiciel – oaza na pustyni

Jezus jest dla mnie oazą na pustyni, najważniejszym skarbem, jaki posiadam. Jest moim Ojcem i Zbawicielem. Kocham Go, bo zawsze jest przy mnie.

Jest moją opoką i oparciem. Jest (Kimś) najważniejszym w moim życiu. Bardzo Go kocham, i zawsze Mu ufam. Myślę, że On jest wszędzie, w każdym z nas. Dlatego staram się nie czynić bliźniemu źle, by i Jemu nie zrobić krzywdy. Widzę Go w rzeczach pięknych i dobrych. Lubię, gdy jest w moim sercu i staram się nie zamykać przed Nim drzwi mojego nie zawsze czystego serca.

Nie wiem, komu ta wypowiedź ma służyć, lecz jeśli ta osoba, która to przeczyta, mocno Wierzy, to jest najszczęśliwszą osobą na ziemi.

Dominika, lat 15

 

Kocham Go

Jezus jest dla mnie kimś wyjątkowym, kocham Go i Jemu powierzam swoje tajemnice i troski. Jest On źródłem, z którego czerpię wszelkie nadzieje.

Jezus to mój Bóg, a równocześnie najlepszy Przyjaciel, który oddał za mnie życie  na krzyżu.

Łukasz, lat 16

 

 

Szkoła animatora wspólnoty

Szkoła animatora wspólnoty

Animator – wychowawca!

 

Animator jako  wychowawca  musi  pamiętać  o  zasadach  oddziaływania  na drugiego człowieka, które wywierają konkretny wpływ i kształtują wychowanka. Oto one:

 

1. Motywacja w działaniu.

Dobrze dobrane motywy likwidują zniechęcenie i mobilizują do dalszego działania, np.: oazowicz musi dostrzec sens modlitwy, jej znaczenie w swoim życiu.  Wtedy będzie mu łatwiej pokonać zniechęcenie, zmęczenie czy brak

czasu.

2. Potrzeba autorytetu.

Bunt i przekora są nieodłącznym składnikiem postępowania młodego człowieka. Dlatego nie wystarczy podać w danej sytuacji motywację odpowiedniego postępowania. Trzeba sięgnąć po autorytety, które ludzie młodzi - mimo wszystko - uznają. Największym autorytetem powinien być sam Bóg.

3. Kompromis nigdy pobłażliwość.

Animator nie może ustąpić w kwestiach ważnych; ma zawsze na celu dobro uczestników. Ciągle ustępowanie może doprowadzić do liberalizacji wszelkich zasad. Trzeba wymagać, ale jednocześnie być elastycznym w ich egzekwowaniu.

4.  Świadectwo życia.

Animator   zaangażowany   całym   sobą   w   prowadzenie   grupy,   spotkania formacyjne, liturgię, itd., stanowi żywe świadectwo dla uczestników. Natomiast brak zaangażowania animatora sprawia, iż   staje się mniej przekonywujący w swoich czynach i słowach.

5. Stawianie wymagań.

Skuteczność wychowania zależy od konsekwentnego rozliczania wychowanka z postawionych mu zadań. Kierując się zasadą konsekwencji w oddziaływaniu na człowieka trzeba pamiętać o formie, w jakiej się ją realizuje: łagodna perswazja, uzmysłowienie motywów działania, a nade wszystko systematyczna kontrola. Jednak wszystkie zasady oddziaływania na człowieka mają swoje oparcie i źródło w miłości. Nie można dobrze wychować człowieka, jeśli się go nie kocha.

Zawsze animator powinien mieć na uwadze dobro swoich wychowanków. Musi zapomnieć o sobie, a grupa nie może być środkiem osiągania własnych korzyści, ale celem i sensem posługi. Dlatego musimy ciągle kontrolować swoje sposoby oddziaływania na drugiego i oczyszczać swoje intencje.

 

 

 

Coś, co wynika z wiary...

Coś, co wynika z wiary...

czyli o świadectwie

 życia chrześcijanina.

Wywiad z Rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu

ks. dr. Wacławem Depo

/CND/ Jakie są związki Księdza Rektora z Ruchem Światło-Życie?

Pierwszy kontakt z Ruchem miałem w swojej parafii w Szydłowcu, gdzie tego rodzaju wspólnotowe spotkania, w grupie ministranckiej, zainaugurował ks. Adam Mowak, wraz ze swoim kursowym kolegą ks. Kazimierzem Mazurem, który wówczas był jednym z liderów ruchu oazowego. Przyznam się, że wtedy odchodziłem do seminarium i z ruchem oazowym związałem się po pierwszym roku studiów, kiedy za zgodą ówczesnego rektora zostaliśmy wysłani na oazę rekolekcyjną do Krościenka. Było to rok 1973.

/CND/ Co szczególnie cennego dostrzega Ksiądz w formacji oazowej?

Dla mnie jako młodego człowieka i studenta seminarium to cenne było odkrycie Kościoła jako Wspólnoty. To była taka pierwsza idea, która pozwalała na realizację z jednej strony myśli soborowej, a drugiej wyzwalała u młodego człowieka poczucie wspólnotowości i odpowiedzialności za swoje jakieś zaangażowanie się w tej czy innej formacji i działalności. Dla mnie było to mocne i wiodące doświadczenie.

/CND/ Doświadczenie wspólnoty i poczucie odpowiedzialności, o której mowa wymaga dawania świadectwa swojej wierze. Czym więc dla młodego człowieka ma być świadectwo? Jaką rolę ma ono odgrywać w jego życiu?

Od strony biblijnej sama wspólnota była odkrywana na bazie tekstów Pisma Świętego. W Dziejach Apostolskich czytamy o wspólnocie posiadania, celów, poświęcenia się, rozdawania darów, jałmużny, roznoszenia Komunii chorym itd. Te zadania zaczęły być na nowo odkrywane dla nas: zarówno dla ludzi młodych, jak i dla przyszłych duszpasterzy. Z tym jest bardzo ściśle związane świadectwo życia, czyli coś co wynika z wiary, z ufności w obecność Ducha Świętego we wspólnocie, którą On kieruje. To ponowne odkrycie sakramentu bierzmowania, który zobowiązuje do dawania świadectwa. Nie można o tym zapominać wtedy, kiedy to świadectwo jest od nas wymagane poprzez takie czy inne prądy świata. Bez specjalnych deklaracji trzeba być po prostu sobą.

/CND/ Jakie są trudy i owoce dawania świadectwa?

One przychodzą same. Zwłaszcza trudy. Bo każdy dzień może być dla nas jakąś szczególną próbą czy to od strony wiary, czy od strony spotkania indywidualnego, czy od strony spotkania z jakąś grupą osób, którzy mogą nawet prowokować do dawania świadectwa. Owocność świadectwa to już nie tylko od nas zależy. Owocność świadectwa to przede wszystkim owoc łaski Bożej, która konkretnemu człowiekowi, czy danej wspólnocie jest dana dla dobra innych. I to, że ktoś spełnia swoją rolę i odchodzi dalej, a jego świadectwo pozostaje dla tej grupy, czy środowiska umocnieniem w wierze, to już jest sprawa Boża. Sprawa Boża ma się dziać, a ty masz iść dalej by przyłożyć swoją rękę do dziejącego się już dobra. To znaczy służyć. Bo to dobro już się dzieje, ponieważ inicjatorem i samym inspiratorem tego jest Bóg. Jak mówi św. Paweł, że Bóg jest w nas sprawcą i chcenia i działania. Nie można ciesząc się samymi owocami spocząć na laurach!

/CND/ Więc jak dziś, na początku XXI wieku, tuż przed nową organizacją struktur europejskich, można dawać skuteczne świadectwo o Jezusie Chrystusie i Jego Kościele?

Odwołam się tu do Ducha Świętego. Ojciec Święty w Przekroczyć próg nadziei na pytanie jak się modli, odpowiedział prosto: Tak jak Duch Święty mu pozwala. Coś podobnego jest ;z nami. Jeśli zaczniemy od przyzywania Ducha Świętego do każdej naszej posługi w Kościele, to tam gdzie będziemy postawieni przez tego samego Ducha, na takim czy innym odcinku zadań, będziemy umieli znaleźć odpowiednie środki i metodę. Nie wchodząc w szczegóły, jacy mamy być wobec Unii Europejskiej, musimy wiedzieć, że jest to próba naszej tożsamości. Ale tożsamość musi się brać z wnętrza człowieka, a nie wynikać z przychodzących zagrożeń Unii. Sprawa świadectwa ludzi wierzących jest więc w Kościele fundamentalna.

/CND/ Kończąc już pragnę zapytać o to, co chciałby Ksiądz powiedzieć czytelnikom CND, aby ich zachęcić i dodać otuchy w odważnym dawaniu świadectwa?

Samo sformułowanie tytułu czasopisma jest dla nas zobowiązujące. Naszą Drogą do Boga i człowieka jest Chrystus. Każdy z nas, chociażby nie zdawał sobie z tego sprawy, jest związany z Chrystusem. Ma to nas pobudzić raz jeszcze do osobowego i osobistego przylgnięcia do Niego. Wówczas nie lękajmy się tych wyzwań, które przychodzą i które będą w przyszłości.

/CND/ Dziękuję za rozmowę. Dziękuję.

 

 

Komentarzy ciąg dalszy...

Komentarzy ciąg dalszy...

Pokrótce przedstawimy jaki powinien być wydźwięk poszczególnych komentarzy, na co zwłaszcza należy zwrócić uwagę i czego pod żadnym pozorem nie wolno pominąć.

Dobry komentarz powinien być:

1. przygotowany na piśmie;

2. poprawny teologicznie;

3. poprawny pod względem treści, stylu i języka;

4. zrozumiały dla zgromadzonych (nie tylko dla magistrów teologii);

5. krótki i zwięzły;

6. jednolity tematycznie (ściśle związany z komentowaną częścią liturgii);

7. wyważony emocjonalnie;

8. nie schematyczny;

9. zawierający istotne ważne myśli;

10. sprawdzony przez osobę kompetentną (czyt. ksiądz lub siostra, animator);

11. wcześniej zapowiedziany i uzgodniony z celebransem.

Komentarz nie powinien:

1. być modlitwą lub kazaniem;

2. zawierać pytań retorycznych, bezpośrednich cytatów, rozkazów, wezwań

3. zawierać rozbudowanych (wielokrotnie złożonych) zdań, trudnych do zrozumienia przez słuchającego;

4. wyprzedzać podobnie brzmiących wezwań przewodniczącego liturgii kapłana (np. Komentatorka: Teraz przekażmy sobie znak pokoju. Kapłan: Przekażmy sobie znak pokoju).

Jak najlepiej się przygotować...

Elementy przygotowania komentarza:

1. Zapoznanie się z: okresem liturgicznym;

tajemnicą dnia (uroczystość, święto, wspomnienie świętego, itp.); czytaniami liturgicznymi i modlitwami mszalnymi;

specyfiką celebracji (np. Msza święta z udziałem dzieci, z udzieleniem sakramentu chrztu).

2. Modlitwa do Ducha Świętego o natchnienie i skupienie

Przygotowanie tekstu komentarza rozpoczyna się od czytania tekstów biblijnych. Po przeczytaniu pierwszego czytania ze Starego Testamentu i Ewangelii, należy odszukać główną myśl liturgii słowa. Pomocą mogą być rożnego rodzaju komentarze biblijne. W czytaniu II natomiast zwykle odnajdujemy zadanie życiowe.

...i kolejność tworzenia.

Po odszukaniu głównej myśli czytań i całej liturgii, rozpoczynamy tworzenie tekstu komentarza, począwszy od wprowadzenia do liturgii słowa. Na drugi plan należy wziąć komentarz wstępny, następnie przed procesją z darami, na znak pokoju i w końcu komentarz przed rozesłaniem.

Kolejny numer naszego Miesięcznika przyniesie w Szkole Liturgicznej dokładny opis każdego komentarza mszalnego. Zapraszamy.

 

 

 

Oaza Modlitwy i jej rekord

Oaza Modlitwy i jej rekord

Zaczęło się już w Radomiu. Kolejki przy kasie, tłok i gwar w przedziałach pociągu. Każdy z nas miał na sobie plecak, tak duży by oprócz niezbędnych rzeczy zmieścił tam jeszcze bagaż swoich doświadczeń i coś jeszcze.... Co tam się jeszcze zmieściło — spytacie? Tego nam nikt nie powiedział, bo i po co. Pan Bóg doskonale wie, czym pragniemy się z Nim podzielić i co pragniemy Mu ofiarować. On od początku miał względem nas plan.

Dotarliśmy do Pionek. Teraz tylko mały maraton i już byliśmy na miejscu. A tu to dopiero się działo. Korytarz pełen uczestników, łóżka zajęte - każdy nerwowo szukał miejsca dla siebie. Wszyscy znaleźli swój kąt, lepszy czy gorszy, ale dla nikogo nie zabrakło miejsca. Dom Rekolekcyjny w Pionkach tętnił życiem.

Wspólna Eucharystia, wszyscy z radością uczestniczyli w spotkaniu z Chrystusem. Przywitanie moderatorów s. Bożeny Adach, ks. Alberta Warso oraz wprowadzenie do tematu miesiąca, którym była Liturgia. Tego samego jeszcze wieczoru z pomocną dłonią i otwartym sercem na drugiego

człowieka (a było nas już ok.200 osób) przybył ks. Jacek Małecki, oraz jakże uczynni klerycy Seminarium z Radomia: Maciej Jakubowski, Arkadiusz Latosek, Ireneusz Szustak, Artur Chruślak, Damian Zalewski i Marcin Rębiś.

Tematyka kolejnych spotkań ukazywała nam Liturgię jako źródło i szczyt życia każdego człowieka. Zamykając oczy staraliśmy się wyobrazić sobie wspinaczkę, która prowadzi nas do Boga poprzez coroczną wędrówkę serpentyną liturgiczną. Muszę przyznać, że nie była to prosta trasa. Niektórym było trudno określić swoje położenie. Na nowo odkrywaliśmy Liturgię jako dar miłości Boga, na którą człowiek odpowiada całym sercem. To właśnie w niej dokonują się największe wydarzenia, najbardziej niezwykłe interwencje Boga w naszym życiu.

Choć refektarz ledwie nas wszystkich mieścił, udało nam się zorganizować prezentacje muzyczne każdej parafii. Ks. Albert czuwał nad wszystkim! Jak to pięknie wyrażają słowa piosenki śpiewać każdy może... - i tak też było. Wszyscy staraliśmy się włączyć w śpiew. Każdy pokazał, co potrafi... zaśpiewać!

W niedzielę mogliśmy wsłuchać się w słowa ks. Macieja Korczyńskiego, które skierował do nas podczas ostatniej homilii. Zrozumieliśmy, że Pan Bóg patrzy na nas z miłością i najpierw dostrzega w nas człowieka, a dopiero potem naszą grzeszność. Dlatego powinniśmy bez lęku poświęcić Mu całe swoje życie i zawsze bez zastanawiania się odpowiadać lak na Jego wezwanie.

Nadeszła chwila rozstania. Nasze plecaki były teraz jeszcze bardziej ciężkie. Czego w nich nie było: pozytywne wrażenia, nowe doświadczenia, zeszyty wypełnione adresami nowo poznanych osób (a było co zapisywać). Na korytarzu w jednej chwili zrobiło się tłoczno, uściski, słowa wymieniane w drodze na stację - tak właśnie wyglądały nasze ostatnie chwile w Pionkach na Oazie Modlitwy.

Ta oaza odsłoniła przed nami kolejną ścieżkę prowadzącą nas do Boga. Wielu z nas pewnie jej jeszcze nie dostrzega, dlatego może warto przeanalizować słowa: w życiu nie ma przypadków...

 

Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18, 20).

A nas było o wiele, wiele więcej...!

 

 

 

Dzieje się:


9.03-11.03 SA
16.03-18.03 Ewangelizacyjna OM

23.03-25.03 SA Diecezjalnego

Więcej terminów: KALENDARZ

Oazy Wakacyjne

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci