Pobierz całą gazetkę tutaj

Święty Paweł - Boży Bojownik w Chrystusie

Święty Paweł – Boży wojownik w Chrystusie

 

Bieżący rok formacyjny w Ruchu Światło-Życie kieruje nasze myśli na problem ewangelizacji i misji. Kościołowi we współczesnych czasach coraz bardziej brakuje misyjnego żaru oraz odważnych i przekonujących świadków wiary. Dlatego każdemu z nas potrzebny jest ogień którym płonął  święty Paweł z Tarsu.

 

Z prześladowcy w apostoła

 

Urodził się w Tarsie, hellenistycznym mieście w Cylicji, jako obywatel rzymski i zarazem Żyd. Wychował się w Jerozolimie u stóp szanowanego rabina Gamaliela, który był jego mentorem i nauczycielem Tory. Jego wykształcenie było mieszanką kultury żydowskiej, greckiej i rzymskiej. Z zawodu był wytwórcą namiotów ze skóry. Kiedy jako gorliwy faryzeusz zetknął się z pierwszymi uczniami Chrystusa, uznał ich za odstępców od wiary ojców i zapałał do nich szczerą nienawiścią. Przyczynił się do ukamienowania Szczepana. „Dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” – pisze św. Łukasz (Dz 9,1). Kiedy organizował kolejne prześladowanie młodego Kościoła, stało się coś, co całkowicie wywróciło jego życie. W drodze do Damaszku Paweł spotyka zmartwychwstałego Chrystusa. Pada na ziemię, oślepia go światło. Odtąd wszystko będzie już inaczej. Przeżywa nawrócenie, przyjmuje chrzest. Gorliwy prześladowca staje się jeszcze bardziej gorliwym sługą Jezusa Chrystusa, Trzynastym Apostołem. Ten, który zwalczał wiarę, staje się jej nauczycielem i obrońcą. Paweł rozpoczyna swój niesamowity bieg. Pali go wewnętrzny przymus głoszenia Ewangelii aż po krańce świata. „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16) – powtarza.

 

Paweł – człowiek roku

 

Papież Benedykt XVI w dniu 28 czerwca 2008 roku ustanowił rok św. Pawła w związku z 2000 rocznicą urodzin Apostoła Narodów. Przez 12 kolejnych miesięcy mieliśmy bardzo wiele okazji aby dokładnie przyjrzeć  się jego wielkiemu dziełu ( sam nasz szanowny redaktor naczelny spotkał się z dziesiątkami publikacji na jego temat). Nie przeszkadza to jednak w tym, aby ciągle na nowo odczytywać w naszym życiu jego wielki ewangelizacyjny zapał i wielką moc z jaką głosił Chrystusa, a zwłaszcza w tym roku formacyjnym naszego Ruchu, kładącym szczególny nacisk na działalność misyjną. „Działalność Kościoła jest wiarygodna i skuteczna tylko na tyle, na ile ci, którzy doń należą, gotowi są osobiście zapłacić za wierność Chrystusowi, w każdej sytuacji. Tam, gdzie brak tej gotowości, brakuje decydującego argumentu prawdy, od której sam zależy”. Tak papież Benedykt XVI mówił, rozpoczynając obchody roku św. Pawła. Jest to zaproszenie dla nas wszystkich, do większej gorliwości i dawania świadectwa z naszego życia, bo tylko wtedy nasze działania są skuteczne i prawdziwe. Św. Paweł nie był człowiekiem kompromisu, nie uznawał innych racji niż swoje, nie unikał konfrontacji, ponieważ głęboko wierzył, że o prawdę trzeba walczyć. W działalności misyjnej odnosił wręcz niewyobrażalne sukcesy, a jego energia i zapał udzielały się innym, którzy starali się kontynuować jego wielkie dzieło. 

 

 

Ochrzcił  Europę

 

Dzisiaj możemy powiedzieć,  że św. Paweł był największym misjonarzem w dziejach. W swoich podróżach misyjnych przemierzył z Ewangelią kilkanaście tysięcy kilometrów. W Filippi, macedońskim mieście, ok. 50 r. ochrzcił Lidię, pierwszą Europejkę, nazwaną w związku z tym matką chrzestną Europy, i założył pierwszą wspólnotę uczniów Chrystusa. Przebył prawie całe ówczesne Imperium Rzymskie, dotarł aż do Hiszpanii, aby głosić Ewangelię. Zdaniem kard. Joachima Meisnera z Kolonii, bez św. Pawła nie byłoby chrześcijańskiej Europy. Apostoł Narodów to obywatel całego ówczesnego świata. Z wielką gorliwością nauczał w miejscach publicznych . na placach i rynkach miast, w synagogach, a nawet na ateńskim Areopagu, a także w prywatnych domach czy w więzieniu. Nieraz napotykał opór słuchaczy, niezrozumienie, prześladowanie, cały czas zaglądała mu w oczy śmierć. „Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej” – opowiada z dumą Koryntianom. „Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, od własnego narodu, od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, na pustkowiu, na morzu...” (2 Kor 11, 24–26). „ Gdyby św. Paweł żył w naszych czasach, z pewnością byłby dziennikarzem”- powiedział kiedyś ks. Jakub Alberione, paulista. - Współcześni święci powinni chwycić za mikrofon, aby w gorliwości ducha i z sercem pełnym zapału głosić orędzie prawdy, sprawiedliwości i pokoju.

 

Wielki mistrz pióra

 

Św. Paweł niewątpliwie należy do największych chrześcijańskich pisarzy. Wystarczy wspomnieć, że na 27 ksiąg Nowego Testamentu 13 jest bardzo ściśle związanych z jego osobą. Jego Listy są świadectwem heroicznej wiary ich autora. Powstawały one jako odpowiedzi na konkretne pytania i problemy danego Kościoła. Zawierają bardzo wiele pouczeń, które są uniwersalną wskazówką dla ludzi, żyjących we  wszystkich czasach mogą być ciągle odczytywane na nowo.  Motywem przewodnim pism tego nauczyciela narodów jest potęga Bożej łaski. Bóg przez Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego wyzwala nas z grzechu i wprowadza na właściwą drogę. Trzeba tylko dać się porwać Chrystusowi przez osobistą wiarę i nawrócenie. Tego doświadczył sam Paweł, dlatego z taką mocą przekonywał o tym tych, którym służył. Nie wahał się namawiać swoich uczniów: „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (1 Kor 11,1). Mógł tak powiedzieć, bo sam oddał swoje życie we władanie Chrystusowi. „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,20) – to jedno ze słynnych, mocnych świadectw św. Pawła. 

 

Żyjący dzisiaj

 

Choć upłynęło blisko 2000 lat od śmierci Pawła, pozostaje on postacią, która intryguje i inspiruje współczesnych chrześcijan. „Paweł nie jest postacią z przeszłości. Jest on także naszym nauczycielem, apostołem i orędownikiem Jezusa Chrystusa” mówił Benedykt XVI.  Niech św. Paweł stanie się więc dla nas nauczycielem i rozpala w naszych sercach ogień do czynienia uczniów ze wszystkich narodów a jego listy niech będą podporą i umocnieniem do dawania prawdziwego świadectwa o Zmartwychwstałym Chrystusie.

Co w Warszawie Piszczy

Co w Warszawie piszczy?

 

Gdzie się podziewają ci wszyscy animatorzy, którzy nagle znikają z terytorium diecezji radomskiej? A na przykład w Warszawie. I wbrew pozorom nie zajmują się tam tylko studiami tudzież pracą.

 

Warszawska Wspólnota Animatorów nie ma tak długiej tradycji, jak np. LWA (Lubelska Wspólnota Animatorów), ale działa prężnie nieprzerwanie prawie od dekady. Przede wszystkim (ale nie tylko) widzimy się na comiesięcznych spotkaniach formacyjnych, które odbywają się, jak to przedstawialiśmy na zeszłorocznym Dniu Wspólnoty Wspólnot Studenckich, po domach. Każde takie spotkanie obfituje najpierw w dzielenie się najnowszymi ciekawostkami z życia uczestników oraz – co stało się chyba już tradycją – w przeróżne smakołyki, rękoma naszymi poczynione lub też nabyte w drogich niestety spożywczakach warszawskich (mamy np. ulubione wspólnotowe ciasteczka, mianowicie serduszka… Krakuski). Najpierw więc dajemy wyraz haśle, że łaska Boża bazuje na naturze – a potem, dla dalszej współpracy z tą łaską, przeżywamy spotkanie formacyjne, prowadzone zazwyczaj przez gospodarza mieszkania. Nie da się ukryć, że z reguły rozchodzimy się do domów bardzo późno, czego doświadczają również nasi goście – np. grudniowi, czyli moderatorzy s. Ewa i ks. Grzegorz oraz animatorka Agnieszka Fedorowicz.

 

Tradycją  naszej wspólnoty stało się też rozpoczynanie i kończenie roku formacyjnego w pewnej sieciowej pizzerii, gdzie mamy własnego animatora-kucharza i gdzie kelnerzy tak nas lubią, że np. zostają dłużej w pracy, by nam podawać. Umawiamy się również na wspólne wyjścia na ciekawe wykłady czy rekolekcje, a niedawno nawet na musical. Wszystkiemu służą darmowe bądź nie SMSy oraz Google Groups. Warto też wspomnieć, że gro animatorów skupionych w naszej grupie bierze czynny udział w pracach warszawskich duszpasterstw akademickich i katolickich stowarzyszeń.

 

Musimy również przyznać niepokornie, że jesteśmy dumni z naszej ostatniej wspólnej akcji. Będąc razem na Mszy w jednym z warszawskich kościołów usłyszeliśmy o dziele przygotowywania paczek dla dzieci z domów dziecka i z biednych rodzin. Przeobraziliśmy się więc grupą w św. Mikołaja, wzięliśmy jeden list i zrealizowaliśmy wspólnie dziecięce zamówienie. Dzięki kilkunastu osobom powstała naprawdę duża, mamy nadzieję, rozweselająca paczka.

 

Grudniowe spotkanie o św. Wojciechu oraz wiadomość o prośbie Kapłanów Chrystusa Sługi o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Wojciecha Danielskiego skłoniła nas natomiast do odwiedzenia jego grobu na warszawskich Powązkach. Dotarcie do niego było tym radośniejsze, że odbyło się nie bez trudu, bo punkty charakterystyczne akurat tego dnia zasypał śnieg, a zmysł orientacyjny przewodnika zmąciła wypita wcześniej wspólnie przepyszna kawa.

 

Jest naszą wielką radością, że w mieście, w którym tak łatwo się zgubić, mamy grupę ludzi, na których możemy polegać, z którymi możemy się spotkać i że za każdym razem wtedy nasz duch się umacnia, a serce rozwesela. Zapraszamy do Warszawy, mamy do rozdysponowania magazyn radości i pięknie spędzonego czasu!

Pokaż Nam Drogę Do Nieba

Pokaż nam drogę do nieba

 

To zawołanie przez ostatni czas kojarzone jest tylko z kapłanem z Ars – świętym Janem Vianneyem, gdyż właśnie ono towarzyszyło tegorocznym rozważaniom roratnim, jakie Kościół podejmował w Roku Kapłańskim. Ale tak naprawdę to zawołanie możemy kierować do każdego świętego. Warszawska grupa studencka animatorów radomskich kierowała je do św. Wojciecha, gdyż to On był patronem spotkania i grudniowych zamyśleń.

 

Dzień 7 grudnia stał się tym wyjątkowym dniem miesiąca, gdzie wszyscy mogliśmy spotkać się w animatorskiej wspólnocie, jaką tworzymy. Tym bardziej był wyjątkowy, gdyż gościliśmy Moderatorów Diecezjalnych: s. Ewę i ks. Grzegorza, którzy mimo jesiennego deszczu dotarli bez większych trudności. Zacisze ul. Szegedyńskiej tego wieczoru tętniło życiem. Małe mieszkanko a. Ani Purgał z wielkim trudem pomieściło dwudziestu animatorów, którzy z odpowiednią sobie gorliwością zechcieli poświęcić ten wieczór na spotkanie formacyjne, na którym nie brakowało długich rozmów, radości i uśmiechu.

 

Tematem naszej refleksji było męczeństwo, ale i heroiczność św. Wojciecha; tego, który bez wahania szedł i głosił Dobrą Nowinę, aż po śmierć. Dla każdego z nas stał się wzorem ewangelizacji bez granic, dawania świadectwa mimo przeciwnościom, odrzuceniu, ale także znakiem nadziei, gdyż nią kierowany wypełniał swą misję na ziemi. „Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew: z powrotem przychodzą wśród radości, przynosząc swoje snopy” (por. Ps 126, 5-6). Nie można jednak zapomnieć, że aby móc innych nawracać sami musimy być nawróceni; by przywrócić wzrok wiary najpierw sami musimy nauczyć się patrzeć wzrokiem Jezusa. To niewątpliwie trudne zadanie, ale ono jest źródłem zjednoczenia w Chrystusie.

 

Duch Święty jest źródłem nadziei w Kościele, ale także odwagi głoszenia Ewangelii przede wszystkim tam, gdzie panuje rozpacz, smutek i mrok; źródłem odwagi utwierdzonej Miłością, która jest w stanie przenieść góry zwątpienia, czego Wam i sobie życzę w tym Nowym Roku! 

Święto Patronalne Domowego Kościoła

Święto Patronalne Domowego Kościoła

 

W dniu 27 grudnia 2009 o godz.18 w parafii św. Rodziny w Radomiu została odprawiona uroczysta Msza św. z okazji święta patronalnego Domowego Kościoła. Przewodniczył jej Ordynariusz Radomski ks. biskup Henryk Tomasik. W swojej homilii Biskup podkreślił znaczenie rodziny w wychowaniu przyszłych pokoleń, wskazał na zjawiska zagrażające jedności i trwałości małżeństwa, zwrócił także uwagę na dramat dzieci z rozbitych rodzin.

 

W świetle tych problemów Święta Rodzina jawi się jako źródło nadziei i to Ona powinna być dla nas wzorem do naśladowania. Z Niej winniśmy czerpać siłę do przezwyciężania różnych trudności pojawiających się na drodze naszego małżeńskiego i rodzinnego życia. Od niej możemy uczyć się miłości i tego, jak wzajemnie się nią obdarowywać.

 

Ks. Biskup w nawiązaniu do słów Antoine de Saint –Exupéry’ego: ,,kochać to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku” wezwał zebrane rodziny do tego, by patrzeć w stronę Chrystusa. On zawsze poda nam pomocną dłoń, pomoże przetrwać nawet największy kryzys, wspólnie z Nim znajdziemy najwłaściwszą drogę.

 

Uczestnicy tej Mszy Świętej podkreślali podniosłą atmosferę wspólnej modlitwy, ubogaconej radosnym śpiewem tradycyjnych kolęd.

 

Po zakończeniu Eucharystii został wyemitowany wywiad ze śp. siostrą Jadwigą Skudro – współzałożycielką Domowego Kościoła oraz zaprezentowano dwa ubogacające świadectwa byłych par diecezjalnych ze spotkań z tą niedawno zmarłą siostrą.

"Pozwól kochać się..."

Pozwól kochać się, miłość pragnie Ciebie…

 

Jest wiele różnych sformułowań na określenie miłości. Mówi się, że jest cudowna, wspaniała itd. Czy tak naprawdę prawdziwą miłość da się odpowiednio opisać tak, aby podać jej wszystkie „składniki” doskonałości? Cóż może wiedzieć o niej tak marna istota jaką jest człowiek, zapatrzony w dzisiejszym świecie w swoje egoistyczne „ja”? Jedynie Bóg, może sprawić, że w pełni nasycimy się miłością. To właśnie ta miłość od Boga jest prawdziwa, nie mówi dlaczego kocha, nie pyta o nic, po prostu jest – wieczna i doskonała. Kocha pomimo wszystko i czeka na oddanie siebie Jemu.

 

Tu na ziemi możemy doświadczyć tylko małą, niedoskonałą namiastkę miłości. Dzięki niej udaje nam się dotknąć, jak przez rękawiczki, skażonego złem człowieczeństwa zmieniając go na lepsze. Choć ta miłość, którą znamy, różni się od miłości Agape to powinniśmy się jej uczyć. Warto się na niej wzorować. Najlepiej zacząć od zwykłych wielkich rzeczy takich jak uśmiech, rozmowa, coś bezinteresownego.

 

Na pewno jest nam smutno, gdy druga osoba nie odwzajemnia naszych uczuć, nie okazuje zainteresowania. Tak samo pełne miłości Boże serce przeżywa ból, kiedy człowiek nie odpowiada na Jego miłość, jest głuchy i obojętny. Co więc można zrobić aby choć troszkę ją odwzajemnić, aby odpowiedzieć Bogu językiem miłości? 

 

Kiedy kochamy chcemy jak najlepiej poznać drugą osobę, troszczyć  się o nią. Czym byłaby miłość bez spotkań, bez rozmowy? Boga spotykamy czytając Pismo św. Tam poznajemy Jego miłość do człowieka, warto więc wcielać Jego słowa w życie. Tak samo Komunia św. jest najlepszym sposobem na osobistą bliskość z Chrystusem, na wyśpiewanie sercem uwielbienia, na wsłuchanie się w to, co On do nas mówi. Tak jak dla zakochanych kilometry stają się milimetrami, tak obecność Jego staje się bliższa, kiedy pragniemy by przebywał z nami w każdej chwili, złej i dobrej. Powinniśmy zaprosić Go do naszego serca i zawierzyć mu nasze życie, aby rozpromienił nasze ciemne ścieżki swoją światłością i wlewał radość w duszę. Jakie to piękne, gdy człowiek oddaje swoją niedoskonałą miłość, największej miłości-Bogu, by On ją uformował.

 

Nie zapominajmy, że miłość to także cierpienie. Bóg ofiarował się na krzyżu przeżywając poniżenie i największy ból. Uniżył się dla grzeszników, chociaż wiedział, że ci mogą Go odrzucić. To największy dowód miłości, jaką Dobry Bóg mógł obdarzyć zwykłego człowieka. Dlatego nasza dusza powinna tęsknić za Bogiem, za prawdziwą Miłością. Zwróćmy uwagę na cytat z Mądrości Syracha 51, 24 – „Na cóż, powiedzcie, pozbawiać się tego, za czym dusze wasze tak bardzo tęsknią?”, nie zaniedbujmy tego pięknego daru miłości, ale starajmy się udoskonalać i kształtować ją w relacji z Bogiem i z drugim człowiekiem.

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci