Pobierz całą gazetkę tutaj

Co robić, by usłyszeć głos papieża?

Co robić, by usłyszeć głos papieża?

Trzeba po prostu słuchać...dziś, gdy Jana Pawła II nie ma fizycznie wśród nas jedyne co pozostaje to nieustanne rozczytywanie się i wsłuchiwanie w Jego słowa. Może właśnie te przemówienia tak bardzo nam znane, takie niby oczywiste, tyle razy już rozważane, dziś nabiorą wymowniejszego znaczenia. Staną się zadaniem na Nowy 2006

Warto   przytoczyć   słowa   Jana   Pawia   II   skierowane   na   Błoniach Krakowskich bezpośrednio do nas - oazowiczów. Dlaczego? Chociażby dlatego,

żeby uświadomić sobie, że już na zawsze Ruch  Światło-Życie  związany jest  z  Jego Osobą, sercem, myślami, modlitwami, a to rodzi naszą odpowiedzialność za cały Ruch i zobowiązuje do wierności temu stylowi życia.

Skupię się na dwóch fragmentach z wypowiedzi Jana Pawła II, gdyż nie sposób zacytować całości.

Kochani    Oazowicze,    jako     biskup

Krakowa   starałem   się   wspierać    Was   swą ', obecnością  a jako biskup Rzymu nieustannie jestem    z    Wami    w    moich    modlitwach    i serdecznych myślach. Umiłowanie Eucharystii i Biblii niech zawsze rzuca Boże światło na drogi Waszego życia.

Ciężko   komentować   słowa   Ojca   Sw.      v Zastanawiam się czy istnieje taka potrzeba, bo przecież

wszystko wydaje się jasne. Potwierdzenie łączności i modlitewnego wsparcia ukochanego Papieża, ale także zadanie dla nas. Wskazanie na to, co ma być światłem naszego życia. Dwie podstawy; Eucharystia i Biblia. Jakież to bliskie oazowiczom! A z drugiej strony wymagające ciągłej pracy nad sobą, systematyczności, zaangażowania, kreatywności, ale przede wszystkim nieustannego rozkochiwania się w Chrystusie. Eucharystia i Biblia..

I drugi cytat: Pragnę raz jeszcze wrócić myślą i sercem do tych wszystkich miejsc, gdzie spotykaliśmy się na omach, poczynając od Krościenka, i w modlitwie «Aniol Pańskb> podziękować Niepokalanej za to dzieło, które niewątpliwie przyczyniło się do zwycięstwa — zgodnie ze słowami wielkiego kardynała prymasa Augusta Hlonda: ((Zwycięstwo, jeżeli przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję».

W tych słowach Jan Paweł II odwołuje się do okresu komunizmu, wspominając trudne czasy Kościoła, zagrożenie płynące ze strony ówczesnych służb bezpieczeństwa. Mimo wielu trudności, przeciwności, prześladowań, Kościół i Ruch Światło-Życie przetrwał, dzięki zawierzeniu Maryi. Ponownie Papież wskazuje nam drogę, na której może dokonać się i nasze zwycięstwo, to zarówno w wymiarze indywidualnym, jednostkowym jak i całego Ruchu oazowego. Jan Paweł II pokazuje bowiem, że właściwie nie ma siły, która jest w stanie pokonać miłość, dobro, wiarę. Nie ma człowieka, który potrafi przeciwstawić się tysiącom ludzi, walczących o prawdę i sprawiedliwość. Daje nadzieję, że w tych naszych czasach, na które tak często narzekamy, gdzie trud kształtowania świata w duchu miłości bliźniego wydaje się nie mieć sensu, i tny możemy z Maryjązwyciężyć!

Wiemy, że aby usłyszeć głos Papieża, trzeba go po prostu słuchać. Wiemy też, że aby zwyciężyć, trzeba umiłować Eucharystię, rozkochać się w Piśmie Św. i zawierzyć Maryi...

A więc do dzieła...

 

Różnice międzypokoleniowe a relacje rodzic-dziecko

Różnice międzypokoleniowe a relacje rodzic-dziecko

Pewnie nie jeden raz słyszeliście u siebie w domu albo od swoich kolegów słowa: Nie pójdziesz dziś wieczorem na tą dyskoteką (...), czy: Ale ta młodzież to teraz jest niewdzięczna - kiedyś to tak niebyła.... Przypomnijcie sobie jedną z takich sytuacji. Najczęściej  kończyła się zdaniem: Mamo,  czy Ty nic nie rozumiesz? Teraz to są przecież inne   -czasy...Rodzice i my - dlaczego tak często     płaszczyzna    porozumienia

między nami zaciera się i w pewnych kwestiach, mniej lub bardziej ważnych, tak trudno znaleźć wspólny język? Trzeba sobie uświadomić, że na relacje rodzic-dziecko w dużym stopniu wpływają różnice miedzypokoleniowe. Przyjrzyjmy się wspólnie niektórym z nich. Nasi rodzice żyli w innym ustroju politycznym i gospodarczym, który pozostawi! ślad w ich pamięci. W okresie młodzieńczym reprezentowali inny styl bycia i ubierania się. Wystarczy przyjrzeć się starym fotografiom: tata w długich włosach..., mama w kolorowym kapeluszu i spódnicy w czarne kropy.... Oni bawili się na tak zwanych domowych prywatkach, a nie przy światłach migających w nocnych dyskotekach, gdzie roi się od dilerów. Ich droga kształcenia też odbywała się w innych warunkach (pamiętacie jeszcze mundurki szkolne?). Z pewnością nie przeszło im wtedy przez mysi, że kiedyś ich dziecko będzie chodzić do szkoły, gdzie moda ubierania przyjmie rozmiary dowolności, a nawet dziwaczności, a techno-party będzie królować na parkietach, Ten cały bagaż doświadczeń'

naszych rodziców, z lat dzieciństwa i młodości wpływa w pewnym stopniu na nasze kontakty z nimi. Często, w chwilach smutku i złości, myślimy, że

rodzice  nie ;-są. w  stanie  wczuć   się  w  nasze

położenie, bo mają klapki z przeszłości na oczach,

Sądzę, że to nieprawda! Myślę, ze oni-rozumieją

nas doskonale, mimo, że żyli" w całkiem innych

czasach. Przecież też kiedyś mieli to młodzieńcze serce, które nimi rzucało na wiele stron świata. I właśnie dlatego, próbują nam

uświadamiać wiele spraw, zanim rzucimy się

na głęboką wodę!

W   tym   naszym   rozmyślaniu   nie

możemy zapomnieć o tym, że tak naprawdę

czasy stanowimy MY i to jakie one będą

zależy od każdego z nas. Jeżeli więc, nasze

życie będziemy budować na Bogu i Jego

Ewangelii, to żadne różnice między pokoleniowe

nie staną nam na drodze porozumienia miedzy nami a rodzicami, a

w przyszłości między nami a naszymi dziećmi. W obliczu Boga jest tylko jedna miłość, która chce dobra drugiego człowieka - i to powinien być zawsze punkt Odniesienia w budowaniu wszelkich relacji międzyludzkich

 

Wiatr w żagle

Wiatr w żagle

Czasem się zastanawiam dokąd płynąć, kiedy wszędzie woda, a nie ma wiatru, który by kierował. Jedyny sposób, by płynąć dalej to złapać wiosła i... ciężko pracować.

Ruch Światło - Życie stawia człowiekowi wymagania. Wydawać t?y się mogło, że to kwestia czasu i zaciętej pracy nad sobą, że pewne zasady natetyjećfynie wypracować w swojej codzienności, bo jeżeli to się uda, to można być j*iż zawsze blisko Najwyższego. Ale czy do końca tak jest?

Gdy po raz pierwszy zetknęłam się z Ruchem i wymaganiami, które stawia swoim uczestnikom wydawały mi się one tak rewelacyjnie ułożone, tak idealne.

prowadzące na drogę codziennej świętości, że aż... niewykonalne, bo przecież nie można chyba tak żyć w dzisiejszym świecie, nie , narażając się na głupawe komentarze, czy prymitywne docinki, tak po prostu pamiętać o codziennym Namiocie Spotkania, Eucharystii, żywej modlitwie czy zwyczajnie postępowaniu według : zasad Nowej Kultury- Pan Bóg jest jednak niezwykle Miłosierny i nie pozwolił długo mi tkwić w takim

rozumowaniu. Spotkałam na swojej drodze formacji Ludzi PRAWDZIWYCH, czyli takich, którzy żyli dokładnie tak, jak mówili, że żyć trzeba będąc w Ruchu. Ci ludzie byli dla mnie takim Bożym wiatrem, który prowadził i moją małą. łódkę. (Widzę, że zaczyna mi się malować iście poetycki pejzażyk, ale chyba w taki sposób najłatwiej zobrazować pewne rzeczy.) Płynąc zatem do niebieskiej ojczyzny Bóg dmuchał w moje żagle, dając mi kolejne rekolekcje i kolejnych Bożych ludzi na trasie mojej

żeglugi.                                                                                    .

Choć Pan stale w niesamowity sposób prowadzi moją nienajlepszą iodlcę, czasem brak mi wiatru, bezchmurne, nieraz zbyt ciemnie niebo góruje nad moją głową i cisza..., a przede wszystkim świadomość: jeśli chcesz płynąć dalej musisz wiosłować, musisz pracować sam, ciężko i zawzięcie, bo łódka gibocze się na różne strony, a morze nie zawsze jest spokojne i sprzyjające żegludze.

Ludzie, którzy kiedyś byli Bożym powiewem, którzy inspirowali do działania, przyciągali do Chrystusa dziś jakoś wyblakli, jakby zmienili kurs swojej żeglugi. Niby Pan Bóg stale jest dla nich ważny, ale drobiazgi, właśnie drobiazgi, na każdym kroku zdradzają, że faktycznie Pan Bóg jest na ustach, ale w sercu to Go coraz mniej. Nie ma już przestrzegania zasad, których sami mnie nauczyli, nagle w ich dorosłym życiu, okazały się one zbyt trudne i niewygodne.

A ja przecież muszę płynąć dalej....

Być może ludzie odchodzą, rezygnują, czy pozwalają by Zły niezwykle sprytnie wkradł si? w ich serce i życie, ale nauczyli mnie oni żyć według wymagań Ruchu, nauczyli mnie wymagać od siebie i nas sobą pracować. To wszystko wraz z codzienną, czasem niezwykle trudną modlitwą jest jednym ratunkiem, by nie stać w miejscu by płynąć mimo wszystko dalej, nim Pan znów będzie łaskawy tchnąć Swój Boży wiatr w moje żagle.

 

Przykazania kościelne

Przykazania kościelne

Przykazania kościelne są to pewne nakazy Kościoła, które określają religijno-moralne zobowiązania chrześcijan (w naszym wypadku katolików), i mają na uwadze osiągnięcie przez nich życia wiecznego. Zanim jednak przejdziemy do omówienia pierwszego, zapoznajmy się nieco z ich historią.

Katalog przykazań kościelnych nie jest zbyt stary i sięga późnego średniowiecza. Pierwszy o przykazaniach kościelnych mówił w swoim nauczaniu św. Antoni (Wenecja 1477). Warto tu nadmienić, że nieprzestrzeganie przykazań kościelnych, może mieć skutki grzechu ciężkiego. Do problematyki tej nawiązano w Katechizmie Kościoła Katolickiego w 1992 r. (KKK). Czytamy w nim, że przykazania odnoszą się do życia moralnego, które łączy się z życiem liturgicznym i czerpie z niego swoją moc. Znajdujemy tam również pouczenie, że charakter

obowiązujący tych przykazań jest potrzebny w tym celu,

abyśmy mieli zagwarantowane minimum

ducha modlitwy i wysiłku moralnego we

wzrastaniu miłości Boga i bliźniego (KKK 2041).

 W oparciu o naukę Katechizmu Kościoła Katolickiego nową wersję przykazań kościelnych dla Kościoła w Polsce ustalili biskupi polscy z kard. Józefem Glempem na czele. Wysłał on 18 lipca 2001 r. do Kongregacji Nauki Wiary ustaloną wersję przykazań z prośbą o zatwierdzenie. Pozytywna odpowiedź nadeszła 22 maja 2002 r. od ówczesnego prefekta tejże kongregacji Josepha Ratzingera, dzisiejszego papieża Benedykta XVI.

Przejdźmy więc do meritum sprawy. Zastanówmy się jak możemy rozumieć pierwsze przykazanie kościelne oraz w jaki sposób my, oazowicze, powinniśmy go przestrzegać.                                                                         ...

I. W niedziele i święta nakazane uczestniczyć we Mszy Świętej

i powstrzymać się od prac niekoniecznych

Pierwsza część tegoż przykazania w sposób jasny określa nam, że mamy obowiązek uczestniczenia w niedziele oraz święta nakazane w Eucharystii. Kodeks Prawa Kanonicznego mówi, że nakazowi uczestniczenia we Mszy Świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest ona odprawiana w obrządku katolickim w sam dzień świąteczny, lub wieczorem dnia poprzedzającego. Poza niedzielą mamy obecnie jeszcze.obowiązek uczestnictwa w Eucharystii

w następujących uroczystościach: Świętej Bożej Rodzicielki (1 stycznia), Objawienia Pańskiego (6 stycznia), Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało), Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia), Wszystkich Świętych (1 listopada) i Narodzenia Pańskiego (25 grudnia).

Przechodząc do drugiej części możemy zauważyć, że dotyczy ona już niejako nie tego co jest ustalone przez Kościół ale tego, co dotyczy naszych wewnętrznych ustaleń. Można na wiele sposobów interpretować pojęcie prac niekoniecznych. Jedni mogą ustalić pewną granice związaną z wykonywaniem obowiązków, ale dla innych ludzi ta granica będzie w zupełnie innym miejscu. Jak znaleźć złoty środek. Jest nim nasze sumienie i umiejętność rozróżniania tego, co ważne od tego, co najważniejsze. Sumienie jest uniwersalnym środkiem, pod wpływem którego możemy stwierdzić, co będzie przekroczeniem prawa o pracach niekoniecznych. Tak więc, jeśli zapali się czerwona lampka podczas wykonywania jakiejś pracy w święto bądźmy pewni, że ono właśnie daje nam sygnał, że przekraczamy granice. A przecież dzień święty mamy poświęcić BOGU a nie czynnościom zbędnym.

 

Duch Święty przekazuje nam życie Boże

Duch Święty przekazuje nam życie Boże

Duch Święty jest imieniem własnym Tego; którego wielbimy i któremu oddajemy chwałę razem z Ojcem i Synem . W Piśmie. Świętym jest ukazywany symbolicznie jako woda żywa (fons divus)t namaszczenie (spiritalis.unictio ), ogień (ignis), obłok i światło, pieczęć (sphragis ), ręka, palec Boży i gołębica (columbarium).

Jednak w Nowym Testamencie widzimy, jak zostaje wyraźnie podkreślona rzeczywistość symbolizowana, czyli życie . Oczywistym-staje się skojarzenie Duch-zycie.

Duch daje życie: (...) Słowa, które Ja wam powiedziałem, sa duchem i życiem (J 6,63). Litera (...) zabija, Duch zaś   M

ożywia (2 Kor 3,6).

W tradycji łacińskiej przywilej dawania życia został wyrażony przymiotnikiem ożywczy. Słowo to pochodzi od alere - hojny, obfity, przyjaciel, który karmi i podtrzymuje życie.

Jan Paweł II dla swej encykliki o Duchu Świętym wybrał właśnie jako jej tytuł Dominum et Vłvificatem, co określa Ducha jako Pana i

Ożywiciela. Ogłasza w ten sposób wiarę Kościoła w :

Ducha Świętego jako Ożywiciela, poprzez którego Niezgłębiony Trójjedyny Bóg udziela się ludziom, zaszczepiając w nich zadatek życia wiecznego .

O jakim jednak życiu myślimy, mówiąc, że Duch Święty daje życie? Nie powinno być żadnych wątpliwości, że chodzi o życie Boże, czyli takie, które ma źródło w Ojcu i w Chrystusie, stało się widzialne, a przez Chrzest Święty zostaje przekazane nam. Bóg jest dawcą życia ziemskiego oraz życia duchowego. Dwa rodzaje życia wzbudzanego przez Ducha - życie naturalne i nadprzyrodzone - nie mogą być rozdzielane ani nie są sobie przeciwstawne. Duch Święty pobudza nasze życie we wszystkich jego przejawach, naturalnych i nadprzyrodzonych, lecz każde we własnym porządku. Duch święty wspomaga życie fizyczne w tym wszystkim, co je uszlachetnia i ukierunkowuje na cel ostateczny - życie wieczne .

Możemy żyć według Ducha, co oznacza życie .w-Chrystusie. W pełni czasu Duch Święty wypełnił w Maryi'wszystkie przygotowania na przyjście Chrystusa do nas. Przez działanie w Niej Ducha Świętego daje światu swojego Syna - Boga żyjącego pośród nas.

Jak zatem wchodzimy w to nowe życie? Służą .temu: słowa i sakramenty. Słowa Jezusa są duchem i życiem (J 6,63). Słowo jest natchnione przez Ducha Świętego i tchnie Duchem Świętym. To jest poparte doświadczeniem, bowiem kiedy czytamy Pismo Święte ze światłem i namaszczeniem Ducha jest ono jasne, jest naszą pociechą, nadzieją, prawdziwym słowem które ma odniesienie do naszego życia.

Obok słowa są sakramenty. Przez Swoją Paschę Chrystus otworzył nam

wszystkim  źródła chrztu.  Krew i  woda

wypływające z jego boku na Golgocie są zapowiedzią chrztu i Eucharystii, sakramentów nowego życia. Chrzest jest momentem, w którym człowiek odradza się z Ducha (J 3,5) i w którym zaczyna wkraczać w nowe życie (Rz 6,4). Św. Bazyli Wielki pisze: Powtórne narodzenie, jak to wyjaśnia samo słowo, jest początkiem innego życia. Aby zaś zaczęło się inne życie trzeba położyć kres poprzedniemu, ( ... ) Pan, który zarządza naszym życiem, wyznaczył nam przymierze chrztu, zawierające w sobie typ śmierci i życia. Woda wyraża obraz śmierci, Duch zaś przynosi zapowiedź życia.

Duch Święty jest nam dany, na nowo przezywamy Pięćdziesiątnicę. Owocem otwartości na doświadczenie obecności Ducha świętego podczas Soboru Watykańskiego II jest m.in. powstanie Ruchów      Odnowy      Charyzmatycznej,

bogactwo dzieł o Duchu Świętym. Wszystko to pomaga na przybliżyć tę nadprzyrodzoną prawdę Trójcy Świętej. W każdym z nas złożone są dary i charyzmaty Ducha Świętego, które powinniśmy odkrywać, aby żyć pełnią życia Dziecka Bożego. Prośmy z wiarą Ducha, aby ożywiał naszą modlitwę, aby ożywiał pragnienie pełnienia woli Ojca .

W Nowym Roku życzę nam wszystkim abyśmy chcieli pragnąć odnowienia gleby swoich serc tak by zaowocować głębokim życiem duchowym .

 

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci