Pobierz całą gazetkę tutaj

Recenzja książki „Dzikie serce” John Eldredge

Bóg pragnie wojowników

                Rynek książkowy jest zapełniony wieloma pozycjami, które czasem             w prosty lub bardziej złożony sposób mają na celu odnowić naszą wiarę lub pokazać nam nową drogę. Niestety często podstawowe punkty typu: „1) Módl się; 2) Kochaj Pana Boga;  3) Chodź do kościoła”, nie są wystarczające. Czy więc „Dzikie serce” jest kolejnym  poradnikiem, jak być grzecznym chrześcijaninem? Zdecydowanie nie.

                Autor recenzowanej książki, John Eldredge, jest już od kliku lat obecny na polskim rynku wydawniczym i dziś można kupić wiele jego książek, które początkowo mogą wydawać się kolejnym podręcznikiem małego chrześcijanina – tak dla mężczyzn jak i dla kobiet. Jednakże w omawianym tytule, autor już początkowo zaprzecza tej tezie pisząc, iż jego dzieło to nie poradnik pt.: „Siedem kroków do bycia lepszym chrześcijaninem”. Czym więc jest? Jak dla mnie – pierwszym krokiem do przodu, by zacząć prawdziwie żyć. Eldredge stawia sprawę bardzo jasno – ta książka nie zmieni twojego życia, jeśli ty sam nie podejmiesz odpowiednich kroków.  Przedstawia tylko ogólny plan i odnosi się do 3 podstawowych pragnień prawdziwego mężczyzny, lecz nie mają one wiele wspólnego ze wspomnianymi wcześniej „siedmioma krokami”. Dzisiejszy świat, wypaczył obraz mężczyzn sprawiając, że mają być oni jedynie producentami domowych dochodów, w pracy ma liczyć się efektywność, w wierze – powtarzane w koło formuły. Jednakże dusza mężczyzny nie potrafi żyć w zgodzie z zaplanowanym czasem, normami, wykazami. Potrzebuje wolności, którą zaszczepił Bóg, stwarzając nas w jeszcze bujnym i dzikim Edenie. Dlatego też z serca mężczyzny wypływają wspomniane pragnienia – stoczenia bitwy, przeżycia przygody i uratowania damy w nieszczęściu. Brzmią one jakby wyjęte  z jakiejś opowieści o dzielnym rycerzu, jednak dla autora są tylko punktem wyjścia, by zagłębić się w sens bycia mężczyzną  i odnalezienia swego prawdziwego oblicza. Tak też stoczenie bitwy nie oznacza wstąpienia do wojska, przeżycie przygody nie równa się ze skokiem ze spadochronu, uratowanie damy, nie oznacza poszukiwania księżniczki zamkniętej w zamku. Eldredge pokazuje, że te pragnienia tlą się w każdym sercu, potrzeba je tylko rozpalić. Bóg chce byśmy go szukali, więc mamy wyjść Mu naprzeciw. Bitwa ma być Cudem nad Wisłą w twoim życiu, ale będziesz walczył z grzechem i samym szatanem. Przygoda ma być wejściem na Mount Everest, ale wystarczy, że wyjdziesz z domu i zobaczysz, że w dzikiej przyrodzie można odnaleźć samego Boga. A uratowanie pięknej polega na początku na uratowaniu własnej duszy. Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem zbyt optymistycznie nastawiony wobec stawianych przez autora tez i jest w tym część prawdy. Jednakże Eldredge nie ukrywa, że nie ma być łatwo. Pokazuje, gdzie mogą czaić się przeszkody i wskazuje drogę do rozwiązania problemów. Co najważniejsze – wciąż wspomina, że to dopiero początek, że wszystko zależy od nas.

                Do kogo jest więc kierowana owa pozycja? Nie tylko do mężczyzn, ponieważ powinni czytać ją synowie i ojcowie (gdyż relacja między ojcem a synem jest ziemskim obrazem relacji Boga wobec nas), lecz na pewno wiele odnaleźć w niej mogą matki i żony (ponieważ zrozumieją jak powinni funkcjonować ich mężowie i synowie), czy osoby duchowne. Chce, byśmy zawalczyli o swe życie. Bóg pragnie wojowników!

Obiektyw okiem aparatu

Z artykułów o fotografii – na łamach naszego miesięcznika – dowiedzieliśmy się już, czym jest fotografia, co to jest przysłona oraz poznaliśmy budowę aparatu. To jednak nie wszystkie tematy, które mieliśmy zamiar Wam przybliżyć. Tym razem poruszymy temat obiektywów.

Posiadany przez wielu aparat kompaktowy wyposażony jest w obiektyw, którego nie mamy możliwości wymienić na inny. Jednak kiedy zdecydujemy się na zakup lustrzanki, otwiera się przed nami wielki świat optyki. To właśnie w dużej mierze od obiektywu zależy, jakie kolory będą miały nasze zdjęcia, czy będą one wystarczająco ostre oraz jak będzie prezentowała się plastyka zdjęć. Zapewne każdy z nas widział, jak na ślubie czy weselu fotograf co jakiś czas zmienia obiektyw. Jednak jak się w tym wszystkim odnaleźć? My wam pomożemy.

Zacząć należy od tego, iż wyróżniamy dwie grupy obiektywów – stałoogniskowe, które nie pozwalają nam przybliżać obrazu (zoomować) oraz obiektywy zmiennoogniskowe, które w zależności od zakresu ogniskowych dają nam różne wielokrotności przybliżenia obrazu.

Obiektywy stałoogniskowe przeważnie są prostsze w konstrukcji, lżejsze, mają większą rozdzielczość. Charakteryzują się również lepszą przepuszczalnością światła oraz posiadają zdecydowanie mniej wad optycznych niż obiektyw zmiennoogniskowy przy takiej samej wartości ogniskowej. Najczęściej spotykane ogniskowe w tych obiektywach to 35 mm, 50 mm, 85 mm. Głównie obiektywy te wykorzystywane są w słabych warunkach oświetleniowych oraz przy fotografii portretowej. W ofercie obiektywów stałoogniskowych znajdziemy również tzw. obiektywy fish-eye. Przeważnie obiektyw tego typu posiada ogniskową w przedziale 8-11 mm. Charakteryzuje się tym, że obraz wynikowy jest zniekształcony na wzór widoczności rybiego oka. Stąd wzięła się nazwa owego obiektywu. Istotne jest to, że obiektyw ten daje nam bardzo szeroki kąt widzenia, bo nawet do 180 stopni.

Obiektywy zmiennoogniskowe (zoom) są bardziej zaawansowane konstrukcyjnie. W zależności od zakresu ogniskowych, możemy je podzielić na ultra-szerokokątne, szerokokątne oraz teleobiektywy. Obiektyw ultra-szerokokątny charakteryzuje się niskimi wartościami ogniskowych (przeważnie od 11 mm do 18 mm), jednak – w przeciwieństwie do obiektywów fish-eye – nie zniekształca on w takim stopniu obrazu. Taki obiektyw możemy wykorzystać w sytuacjach, gdy nie mamy możliwości cofnięcia się od fotografowanego obiektu. Obiektyw szerokokątny (popularnie nazywany zoomem spacerowym) służy do wykonywania standardowych zdjęć krajobrazów, niekiedy portretów. Przeciętnie jego zakres ogniskowych mieści się w przedziale 18-70 mm. Pozwala to na wykonanie delikatnego przybliżenia fotografowanego obiektu. Do fotografii przyrody możemy zaś wykorzystać tzw. teleobiektyw. Charakteryzuje się on dużą rozpiętością ogniskowych (od 70 mm do nawet 400 mm), pozwala to na uchwycenie obiektów bez konieczności podchodzenia do nich. Obiektywy tego typu wykorzystuje się również w fotografii sportowej, gdzie nie możemy sobie pozwolić, aby wbiec podczas meczu na boisko i zrobić zdjęcie któremuś z zawodników.

Podsumowując, jest wiele typów obiektywów o różnych właściwościach. Ciekawostką jest to, iż firmy, zajmujące się produkcją optyki, nieraz wykonują obiektywy na specjalne zlecenia klientów. Przykładem może tutaj być obiektyw stałoogniskowy wyprodukowany przez firmę Canon, który posiada ogniskową aż 5200mm! Obszar, w którym obiektyw potrafi uchwycić fotografowany obiekt to 32-50km. Obiektyw bez podstawki waży… bagatela 100kg, a jego długość to 190cm.

I Warsztaty Muzyczne

Dni od 9 do 11 września były czasem prawdziwych cudów, za sprawą I Diecezjalnych Warsztatów Muzycznych Ruchu Światło – Życie. Sprzyjała temu atmosfera krętych, tajemniczych korytarzy Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu. Osiemdziesięcioosobowa grupa uczestników, w tej niecodziennej scenerii, mogła doskonalić swoje umiejętności wokalne i instrumentalne, pod okiem fantastycznych fachowców. Swoją obecnością zaszczyciły nas Viola Brzezińska, laureatka m. in. „Szansy na sukces” i uczennica Elżbiety Zapendowskiej oraz Małgosia Budzyńska, wspaniała wokalistka, zdobywczyni pierwszych miejsc na licznych festiwalach. Pod ich opieką kształcili się wokaliści, nad którymi czuwał także niezwykle umuzykalniony ks. Andrzej Zarzycki.

Gitarzyści i klawiszowcy mieli nie lada zaszczyt współpracować z Witoldem Góralem i Piotrem Cudzichem, których nazwiska kojarzymy ze znanym zespołem New Life’M. Z inicjatywą Warsztatów wyszli ks. Bartłomiej Wink oraz a. Agnieszka Fedorowicz – dobre duchy naszego spotkania.

Z pewnością jesteście ciekawi, co też można było robić przez kilka dni na Warsztatach w WSD? Wachlarz możliwości był bardzo szeroki.  Wokaliści, wcześniej podzieleni według głosów, korzystali z dowcipnych i zarazem ważnych porad logopedy, razem z Małgosią uczyli się wydobywać poprawnie głos, u Violi trenowali technikę, a zdobytą wiedzę mieli okazję zastosować na próbie śpiewu z ks. Andrzejem. Wysłuchali też wykładu ks. Dariusza Skroka na temat prawodawstwa w liturgii. Instrumentaliści, w tym czasie, opracowywali profesjonalne aranżacje do wybranych utworów.

Czas spędzony w Seminarium, to nie tylko śpiew i gra. To przede wszystkim rekolekcje z muzyką. W atmosferze modlitwy i radości uświadamialiśmy sobie, że skoro Bóg jest tak piękny, to muzyka, którą wykonujemy, powinna brzmieć przede wszystkim na Jego chwałę. Ks. Bartek podczas homilii powierzył nam ważne zadanie – zaszczepianie w parafiach postawy modlitwy poprzez muzykę   i czuwanie nad liturgiczną poprawnością śpiewów. W sobotni wieczór swoją obecnością, modlitwą   i dobrym słowem zaszczycili nas także ks. bp Henryk Tomasik oraz księża:  Grzegorz Lipiec, Wiktor Głuszek i al. Krzysztof Bochniak.

Kiedy wszystko zostało doszlifowane, nastąpiło złączenie obu sekcji (wokalnej i instrumentalnej) i mogliśmy ze wzruszeniem posłuchać efektów, jakie przyniosła całodzienna praca. Miała ona od początku swój cel – w niedzielę nagraliśmy płytę i przez chwilę poczuliśmy się jak gwiazdy w studio nagraniowym. Utwory, jakimi zajmowaliśmy się na Warsztatach oraz wiele innych będziecie mogli usłyszeć 24.09 o godz. 18:00:00 podczas Apelu Młodych na ul. Żeromskiego w Radomiu. Zapraszam Was wszystkich bardzo serdecznie w imieniu organizatorów i uczestników – to będzie niepowtarzalna okazja, aby pobyć osobiście z Panem Bogiem i dzięki cudownej muzyce odkryć przede wszystkim Jego piękno.

Bogu niech będą dzięki za ten błogosławiony czas!

Czy wiesz co śpiewasz?

Jeszcze dwa zakręty i będziemy z powrotem w kościele. Tegoroczna procesja Bożego Ciała nie zaskoczyła nas ani pogodą, ani niespotykaną ilością  parafian. Ot, zwykła, tradycyjna procesja. Nagle obok siebie słyszę ministranta z werwą włączającego się w śpiew „Witaj Jezu, Synu Maryi, Tyś jest GŁÓD prawdziwy”… Oho, chyba nie wiemy, co śpiewamy!

Kiedy byłam mała, ciekawiło mnie, kim jest Pan Wieczernik i CO takiego ciekawego przygotował, bo z tekstu pieśni jakoś nie mogłam tego wydedukować. Oburzałam się też, gdy słyszałam „w dani dusze Ci niesiemy” i zastanawiałam się, czym Dania zasłynęła u Pana Boga, że tam mieszkańcy mogą dawać Mu swoje dusze. Te pomyłki można wytłumaczyć oczywiście moim ubogim na tamten czas zasobem słownictwa czy nie dość rozwiniętą spostrzegawczością, a już na pewno bujną wyobraźnią. Co powiedzieć jednak, kiedy 10 lat później dalej strzela się takie gafy? Pewnego razu podczas drogi krzyżowej dla młodzieży usłyszałam, jak ktoś śpiewał beztrosko „uśmiechnij się przyjaźnie z wysokiego krzyża do ciężko pracujących, których Bóg poniża”. Trzeba nam się zastanowić, czy naprawdę rozumiemy, co śpiewamy.

Przyznajmy, że nieraz zdarza nam  się  zapomnieć  tekstu  czy  melodii. Rzadko jednak – i dlatego jest to  o  wiele zabawniejsze – przekręcamy słowa śpiewanej przez nas pieśni. Jest na to sposób! Myśląc logicznie nad poprawną składnią (tak, tak, składnią, kochani patrioci!), nie zaśpiewamy już „przyszli od zdrojów”, a „do zdrojów” i „jesteś cudownym, pięknym, wspaniałym dziełem Bożych rąk” zamiast „cudowny, piękny, wspaniały dziełem”. Kiedy mam większą świadomość tego, co śpiewam, mam też mniejsze szanse na pomylenie słów. W ten sposób śpiew staje się rzeczywiście angażującą nas osobiście modlitwą, a nie tylko odśpiewaniem odpowiedniej piosenki w odpowiedniej Liturgii. Wspaniale pamiętać, że „kto śpiewa, ten dwa razy się modli” (św. Augustyn), ale zwróćmy też uwagę, że „na świecie jest całe mnóstwo słów, ale żadne nie jest bez znaczenia” (1 Kor  14, 10). Wraz z całą Diakonią Muzyczną będę w tym roku zachęcać siebie i Was, byśmy w duchu hasła „Słuchać Pana w Kościele”, słuchali też tego, co sami do Niego mówimy. Okazją do tego jest zawsze śpiew i chwila ciszy przed Mszą świętą. Pieśni, które wybieramy, są

nawiązaniem do Liturgii Słowa – nie są to przypadkowe hity kościelne, które nam po prostu „dobrze idą”, uwierzcie. Zapraszamy już dziś do rozważnego korzystania ze śpiewników, które tak często – nie bez kozery – drukujemy. Może warto zwrócić szczególną uwagę na teksty, które już znamy na pamięć – to często właśnie tam kryją się nasze małe i większe potknięcia. Bo któż z nas nie słyszał  o „Z naszymi prośbami racz nie gardzić”? Nie gardźmy więc żadnym tekstem, życzymy Wam i sobie uważnego śpiewania!

Pierwsza Oaza Modlitwy w tym roku

"Bóg mówi do Kościoła” – pod takim hasłem przeżywaliśmy – pierwszą w tym roku, wrześniową Oazę Modlitwy. W Betanii w Pionkach zawitało 100 oazowiczów, mających wielkie pragnienie odkrywać obecność Pana Boga we wspólnocie. Przez te trzy dni staraliśmy się na nowo rozbudzić w sobie chęć do słuchania Pana na modlitwie oraz przede wszystkim w Kościele, którego małą cząstkę tworzyliśmy.

               Nasze rekolekcje rozpoczęliśmy, rzecz jasna, od Eucharystii. Ks. Grzegorz Lipiec w kazaniu przypomniał nam słowa znanej nam piosenki „Nie zadzieraj nosa (…) zmień się lepiej, zmień”. To zachęta do tego, abyśmy – zanim zaczniemy ewangelizować i nawracać innych – sami oczyścili nasze serca i doznali osobistego nawrócenia. Bez tego nasza praca nad innymi będzie nieszczera oraz niepełna. Musimy najpierw usunąć belki z naszych oczu i serc, aby później pomóc usunąć drzazgi z oczu naszych bliźnich. Posileni pokarmem duchowym z chęcią przeszliśmy piętro wyżej, na refektarz, by tam posilić nasze ciała. Na kolacji niespodziewanie okazało się że ks. Grzegorz obchodzi urodziny, więc al. Krzysztof Bochniak zaintonował „Sto lat!” i wszyscy włączyli się w życzenia dla naszego moderatora. Po takich wrażeniach piątkowego wieczoru wszyscy udaliśmy się do kaplicy, aby tam – przed Jezusem, ukrytym w Najświętszym Sakramencie – w ciszy pomodlić się, starać się wsłuchać w Jego Słowa, skierowane do nas.

                Sobota była dniem pełnym treści oraz radości. Rozpoczęliśmy dzień od jutrzni, na której oprócz rozważania psalmów z Liturgii Godzin,  wsłuchaliśmy się w konferencję al. Adama, który mówił nam o tym, że Kościół został zbudowany nie przez kogo innego, jak przez samego Jezusa. Na przedpołudniowych spotkaniach w grupach, zastanawialiśmy się nad współczesnym obrazem Kościoła. Wczytując się we fragmenty Pisma Świętego, uświadamialiśmy sobie, że jesteśmy członkami Kościoła i wszyscy jesteśmy niezbędni do jego prawidłowego funkcjonowania. Podczas  sobotniej Eucharystii zwrócono nam uwagę na to, jak ważne jest, aby skarbiec naszego serca napełniony był dobrem – tylko wtedy możemy wydobyć z niego dobre owoce. Po  Mszy świętej i pysznym obiedzie nadszedł czas wolny, który większość wykorzystała na wspólne spędzenie czasu na dworze, aby cieszyć się ostatkiem letniego słońca. Drugie spotkanie w grupach mówiło o tym, jak ważnym sakramentem w naszym życiu jest Chrzest, który jest dla nas furtką do zbawienia. Również ten temat podjął al. Krzysztof na swojej konferencji, podczas nieszporów. Wspomniał m.in. o tym, że marnujemy różne rzecz: czas, pieniądze, ale nie powinniśmy  marnować swojego wkładu w budowanie Kościoła. Wieczorem pionkowski refektarz zamienił się w ring bokserski. Walka miała miejsce oczywiście między Kliczką a Adamkiem, a że na oazie wszystko jest możliwe, to na naszym ringu bezsprzecznie wygrał Adamek, w którego rolę – całym sercem – wcielił się jeden z animatorów. W przerwach między rundami, mogliśmy dać upust naszej energii  i przypomnieć sobie nasze ulubione zabawy. Na modlitwach wieczornych, mogliśmy znów klęknąć przed obliczem naszego Pana. Ks. Marcin Dąbrowski przypomniał nam, jak wielkie znaczenie w życiu każdego chrześcijanina, ma chrzest. Zostaliśmy  naznaczeni  krzyżmem  świętym, aby jeszcze lepiej uświadomić sobie, że należymy do Chrystusa. 

               W niedzielę – zanim rozjechaliśmy się do swoich domów – przeżyliśmy jeszcze jedno spotkanie w grupach, które traktowało o tym, jakimi powinniśmy być słuchaczami w stosunku do Boga, jak i naszych bliskich. Kończąca Msza święta to czas pojednania z Bogiem i bliźnim, bo jak przypomniała nam Ewangelia, przebaczać trzeba zawsze.  Bogu niech będą dzięki za ten czas rekolekcji, który uświadomił nam, że Bóg cały czas mówi do swojego Kościoła – do nas – i że powinniśmy jak najczęściej starać się go słuchać.

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci