Pobierz całą gazetkę tutaj

Czy leci z nami pilot?

Latanie jest niewątpliwie najszybszym środkiem lokomocji. Nie ulega jednak wątpliwości, że kluczową rolę w tym wydarzeniu odgrywają piloci. Chodzi nie tyle o komfort podróży, choć przyjemnie jest lecieć w miłej atmosferze, co o bezpieczeństwo pasażerów. Są to naczynia połączone. Decydując się na lot, pasażerowie składają swoje zaufanie w ręce
i umiejętności załogi, wierząc, że ci bezpiecznie dowiozą ich do celu na określone miejsce i czas. Pasażerowie czując, że są pod dobrymi skrzydłami, będą zachęcać innych do tej formy podróży. Świadectwo podróżnych jest zatem pochodną świadectwa pilotów.

Analogiczna sytuacja ma miejsce w Domowym Kościele. Rodziny są zapraszane do nawiązywania relacji z Panem Bogiem, a wchodzenie w struktury Ruchu odbywa się w określony sposób poprzez tzw. pilotaż. Właśnie temu zagadnieniu była poświęcona, kolejna już w naszej diecezji, sesja o pilotowaniu kręgów, która odbyła się w Dąbrówce. Zajęcia w  symulatorze lotów prowadziła doświadczona para duchowych lotników Grażyna i Roman Strugowie, była warszawska para filialna. Kapitanem lotu szkoleniowego był jeden z najlepszych Bożych pilotów ks. Henryk Dziadczyk. Atmosfera, która panowała na pokładzie sprawiła, że wszystkich opuścił strach przed lataniem i każdy poczuł olbrzymią ochotę, by jak najwięcej zaczerpnąć z doświadczenia prowadzących.

Choć sesja miała charakter warsztatowy, uczestnicy przeżywali ją w formie rekolekcji, które można określić jako wymiana doświadczeń przepełniona modlitwą. Grażynka i Romek prowadzili je bez dystansu, z wielką życzliwością dzielili się swoimi doświadczeniami i otwarcie opowiadali o problemach. Ich serdeczna postawa prowokowała do zadawania pytań i rozwiewania na bieżąco wszelkich wątpliwości. Dopełnieniem każdego bloku omawianych zagadnień, były podsumowania ks. Henryka, z których płynęła niezwykła mądrość, świadectwo życia, a przede wszystkim pokora kapłana, który ma świadomość, że nie tylko jest pasterzem owiec, ale też narzędziem w ręku Pana Boga.

Podczas nauki pilotażu nie mogło zabraknąć źródła. Niezwykłym przeżyciem dla wszystkich było obejrzenie filmu, przedstawiającego jedną z prelekcji Ojca Franciszka na temat istoty i powołania do Ruchu. Wpatrzenie się w założyciela i wsłuchanie się w jego słowa, było bardzo umacniające i wzruszające. Dotknąć autorytetu ojca, to jak dotknąć drogowskazu, upewnić się, że obrany kierunek jest właściwy.

Piloci zostali przeszkoleni. Teraz pozostaje znaleźć pasażerów i zachęcić ich do wspólnego poszybowania w stronę nieba.

Share

Oazowy patent na następny rok: Narodzić się na nowo

Piątek. Zimowy, lutowy wieczór. Pewnie większość z nas myśli wtedy o odpoczynku i o tym, że wreszcie się wyśpi.  Jednak znalazło się ponad 1200  moderatorów, animatorów i członków Domowego Kościoła z całej Polski i nie tylko, którzy zjechali się do Częstochowy i zdecydowanie nie miało to nic wspólnego z odpoczynkiem i długim snem.  Przyjechali po to, by pod przewodnictwem moderatora generalnego księdza Adama Wodarczyka uczestniczyć w XXXVIII Kongregacji Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie. Tak, wiemy brzmi trochę kosmicznie. W skrócie można powiedzieć, że było to wprowadzenie w nowy rok formacyjny 2013/14, którego hasło brzmi „Narodzić się na nowo”. Składało się ono z konferencji, wykładów i świadectw  przedstawicieli Ruchu. Naszą diecezję reprezentowało 55 osób – młodzież i dorośli, co jasne – wraz z ks. Grzegorzem Lipcem i s. Anną Baćmagą.

Dzięki słowom duszpasterzy zastanawialiśmy się nad istotą ponownego narodzenia. Ks. bp Edward Dajczak podkreślił, że ewangelizacja to przede wszystkim słuchanie drugiego człowieka i pokazanie w sobie Bożej miłości. Podczas sobotniej Eucharystii arcybiskup Wacław Depo zauważył, że gorszyć może nie samo zło, ale raczej brak dobra. Moderator generalny ks. Adam Wodarczyk przybliżył nam temat nowej ewangelizacji. Jej fundamentem jest wewnętrzna przemiana, podporą modlitwa i świadectwo życia, zaś „dachem” duchowe pomnożenie.

Jednym z bardziej wyczekiwanych elementów było zapoznanie się z werdyktem konkursu centralnej diakoni muzycznej na piosenkę roku. Zwyciężył utwór pt. „Narodzić się na nowo”.

Historycznym wydarzeniem dla nas było błogosławieństwo nowych członków Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie. Pierwsi odważni, którzy podjęli tę służbę, to aż 19 członków Ruchu Światło-Życie naszej diecezji.

Kongregacja Odpowiedzialnych to doskonała okazja do tego, by zgłębić charyzmat naszego Ruchu. Masz ochotę dowiedzieć się więcej? Wejdź na naszą stronę www.radom.oaza.pl, by obejrzeć zdjęcia, posłuchaj oazowego radia Fos- Zoe lub będąc już animatorem przyjedź i przekonaj się, jak wspaniale jest spędzić czas u tronu Niepokalanej Jutrzenki Wolności.

Share

Abdykacja Papieża – wola Boża czy ucieczka?

Decyzja Papieża Benedykta XVI, po której świat wstrzymał oddech, sprawiła, że wracam pamięcią do pewnego wydarzenia.

Był to pierwszy piątek sierpnia. Tak jak co miesiąc, zanosiłem Komunię Świętą chorym i osobom starszym w mojej parafii. Dzień zapowiadał się jak każdy inny. Chcąc zdążyć przed sierpniowym południowym upałem, każdy rzucił się w wir swoich zajęć. Nic nie zapowiadało, że dzień będzie należał do kategorii tych niezapomnianych. Wszystko zmienił telefon od sióstr zakonnych, który rozgrzał emocje bardziej niż promienie letniego, włoskiego słońca. Don przyjeżdżaj szybko, Papież Benedykt będzie u nas na obiedzie. To był taki pierwszy prywatny wyjazd Papieża z jego Bratem i kilkoma osobami z najbliższego otoczenia. Obiad. Sjesta. Spacer. Potem spotkanie z możliwością krótkiej rozmowy, w trakcie której Benedykt XVI uśmiechał się na wspomnienie nazwy „Radom”. Wymiana spojrzeń i uśmiechów z Piotrem naszych czasów. Jedno z tych spotkań w życiu, które wpisuje się na zawsze w pamięć.

 

Co ma wspólnego historyczna decyzja o abdykacji z obiadem w jednej z włoskich parafii zagubionych w górach Abruzji?

Po pierwsze, w naszej zwykłej codziennej rzeczywistości Bóg zaskakuje nas fantazją. Jak nieprawdopodobnie brzmią słowa: Papież był u mnie na obiedzie, ale też: Papież abdykuje, które pojawiły się w serwisach informacyjnych. Nieprawdopodobne. A jednak realne. Bóg nie chce, byśmy rzeczywistość zamknęli w facebook'owy schemat, gdzie każde wydarzenie i urodziny znajomych wyświetlą nam się z internetową precyzją. Zmiana planów lub codziennego rytmu nie musi oznaczać, że świat się kończy, a nasze serca zaczynają przepełniać myśli pełne lęku – co teraz będzie. Otwartość na życie, jak też fascynacja jego różnorodnością, szukanie uśmiechu Boga w każdym wydarzeniu, ma charakteryzować nas, ludzi wierzących, Czy ta zaskakująca decyzja Papieża, którą od kilku tygodni żyje świat, nie jest dowodem na to, w jakiej cudownej rzeczywistości żyjemy? Rzeczywistości, która nie zależy od nas aż tyle, ile byśmy chcieli?

Po drugie, to co przemawia do mnie bardzo mocno w tej historycznej abdykacji, to odwaga decyzji i pokora. Gdy emocje opadły i ucichły rozgorączkowane pierwsze komentarze, wiele osób zadziwiła odwaga Papieża. W naszej religijności miłujemy się w schematach, przyzwyczajeniach, tradycjach. Przecież przez wieki nikt tak nie zrobił. Wielcy Poprzednicy zostali do końca... To nie jest droga Kościoła, droga papiestwa. A pomimo to Papież wyznaje:

Niemniej jednak, aby kierować Łodzią św. Piotra i głosić Ewangelię w dzisiejszym świecie, podlegającym szybkim przemianom i wzburzanym przez kwestie o wielkim znaczeniu dla życia wiary, niezbędna jest siła zarówno ciała, jak i ducha, która w ostatnich miesiącach osłabła we mnie na tyle, że muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi”.

Trzeba nam pochylić się nad odwagą płynącą z wiary naszego Papieża Benedykta XVI. Jego decyzją na tle poprzednich Pontyfikatów, które kończyła tylko śmierć. Zadziwia pokora Następcy Piotra: „muszę uznać moją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej mi posługi”. Czy pokora nie jest drogą Kościoła? Czy zostawienie miejsca dla innych, z nowymi ideami i siłami, musi być rozpatrywane jako dezercja? Czy ta decyzja nie jest dziś dla wielu ludzi Kościoła, na różnych szczeblach i funkcjach, wzorem, że naprawdę nie ma ludzi niezastąpionych? Czy w naszych kościelnych ruchach nie adorujemy wypracowanych przez lata schematów? Czy nie żyjemy tylko wspomnieniami utrwalonymi na zdjęciach, zapominając, że jesteśmy powołani do niesienia Chrystusa? Do czytania znaków czasów i otwierania się na nowe wyzwania?

Po trzecie, decyzja z 11 lutego 2013 roku jeszcze dobitniej pokazuje, że to Duch Św. kieruje Kościołem, a my mamy być otwarci na Jego natchnienia. On odpowiada za dynamikę Kościoła, wypełnia Jego żagle mocą i pozwala pokonać fale przeciwności. To On przez wieki, pomimo przeróżnych momentów w historii, nie dopuścił, by ludzka słabość zniszczyła i zatopiła Łódź Piotrową. Ale... ale przecież, to Duch Święty czuwa przy wyborze Papieża. Czyżby Benedykt XVI uciekł przed wolą Opatrzności?

„Rozważywszy po wielekroć rzecz w sumieniu przed Bogiem, zyskałem pewność, że z powodu podeszłego wieku moje siły nie są już wystarczające,aby w sposób należyty sprawować posługę Piotrową”.

Dla nas, ludzi wiary, którzy codziennie szukamy woli Boga, Papież Benedykt XVI zostawia cudowną lekcję odczytywania planów Boga w stosunku do człowieka. Bóg posługuje się naszymi naturalnymi zdolnościami, by szepnąć, czego od nas oczekuje. Ojciec Święty, jeden z najwybitniejszych teologów naszych czasów, trwając na modlitwie przed Bogiem rozważał w sumieniu wiele razy, by zyskać pewność, że to nie tylko chwila słabości, ale naprawdę wola Boga.

Ale może pojawić się pewna wątpliwość, przecież Jezus mówi do Piotra: „a gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. Benedykt XVI nie dezerteruje. Sam wyznaje: Jeśli o mnie chodzi, również w przyszłości będę chciał służyć całym sercem, całym oddanym modlitwie życiem, świętemu Kościołowi Bożemu”. I już nie będzie wyciągał rąk, by błogosławić tysiące zebrane na audiencjach, ale będzie je unosił do nieba jak Mojżesz, modląc się za każdego z nas.

Oto tajemnica Kościoła, Jego piękna, utkanego z natchnień Ducha Świętego. Duch prowadzi tam, gdzie chce, czasami wbrew naszym przyzwyczajeniom i oczekiwaniom.

Share

Urzekające piękno liturgii

Nigdy nie pisałam o liturgii, uznając, że jest to zadanie członków Diakonii Liturgicznej. Jednak po ostatnim OMie ponownie przekonałam się, że stara miłość nie rdzewieje, ponieważ liturgia rozkochała mnie w sobie na nowo. Jestem pewna, że nie tylko mnie…

Zaczęło się spokojnie i rozsądnie. Nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego- ot, taki zwyczajny, lutowy OM. Ale moi drodzy działo się bardzo dużo, dużo dobrego, rzecz jasna!Naszą niezwykłą podróż zaczęliśmy od Eucharystii, którą celebrował ks. Marcin Dąbrowski – jeden z przewodników na naszej wyprawie. Żywicielką i drugim kapitanem była siostra Ania. W poznaniu piękna liturgii towarzyszyli nam pomocnicy przewodników-animatorzy i klerycy. Oczywiście nie zabrakło tych najważniejszych, czyli uczestników. Tak powstała ogromna grupa podróżników zgłębiających tajniki Liturgii. W piątkowy wieczór zgromadziliśmy się na pierwszej w tym Wielkim Poście Drodze Krzyżowej przygotowanej przez kleryków. W ciszy mogliśmy przeżywać razem z Chrystusem jego ciężką drogę. Był to czas przeznaczony tylko dla Niego. Pełni refleksji udaliśmy się do (nie)swoich łóżek, by zregenerować siły na pełen przygód i wielkich odkryć dzień kolejny. Rankiem, jutrznią przywitaliśmy dzień dany nam od Pana. Jak prawdziwi podróżnicy zjedliśmy porządne śniadanie i wyruszyliśmy na pierwsze spotkanie formacyjne na tej Oazie Modlitwy. Dyskutowaliśmy o tym, jak ważna jest odpowiedzialność. Szczególnie we współczesnym świecie, gdzie tak często ludzie nie chcą i nie potrafią być odpowiedzialni. Po śpiewie zgromadziliśmy się w kaplicy na Namiocie Spotkania, po którym rozpoczęliśmy Eucharystię. Staraliśmy się przeżyć ją jak najlepiej, ponieważ nic lepszego niż Msza Święta nas dzisiaj nie spotka. Tematem drugiego spotkania były obowiązki, przede wszystkim te, które wynikają z bycia chrześcijaninem. W ramach poważnego wieczoru coś innego niż zawsze-quiz liturgiczny. Jak to przy każdej rywalizacji bywa, mnóstwo emocji, adrenaliny, a przede wszystkim dobrej zabawy. Wśród konkursowych zadań znalazło się m.in. zaprezentowanie mszału pochodzącego z XXII wieku, ułożenie opowiadania zawierającego jak najwięcej słów związanych z liturgią czy różnorakie pytania dotyczące wiedzy liturgicznej. Ten dzień zakończyliśmy adoracją PanaJezusa powierzając mu w ciszy wszystkie swoje sprawy. Niedziela to przede wszystkim Eucharystia, która miała być przeżywana przez nas „mocniej”, bardziej świadomie. Wcześniej uczestniczyliśmy w spotkaniu, którego tematem była Msza Święta. Bóg każdego dnia robi na facebooku wydarzenie „Eucharystia” i to od Ciebie zależy czy weźmiesz w nim udział, odrzucisz czy zignorujesz. Jacyś tacy inni wyjechaliśmy z tej lutowej Oazy Modlitwy, tacy… lepsi.

Bogu niech będą dzięki za ten cudowny czas !

Share

Betonowa Eucharystia

Kiedy w czasie KODA pisałam recenzje wybranego artykułu na zaliczenie u siostry Anny, wybrałam tekst o tytule „BETON”. Krótko mówiąc, opowiada on o tym, że będąc w RUCHU (w naszym wypadku Światło-Życie) STOIMY w miejscu, czyli nie wnosimy niczego nowego. Jesteśmy jak twardy i stępiały beton, bez życia, bez chęci budowania czegoś więcej na fundamencie, który nam dano.

Myślę, że nad sprawą „BETONU” moglibyśmy zastanowić się również w kwestii Liturgii, a dokładnie:

Co zmieniło się w zakresie obrzędów eucharystycznych od czasów Ostatniej Wieczerzy Jezusa do chwili obecnej?

        

Postarajmy się wyobrazić sobie Msze Świętą, która składa się jedynie z liturgii eucharystycznej. Bez możliwości usłyszenia Słowa Bożego, pieśni, procesji z Darami. Czy bylibyśmy w stanie cokolwiek zrozumieć i wynieść z takiej Mszy Świętej?

Elementy modlitwy dziękczynnej zostały wprowadzone około roku 160, kiedy to św. Justyn opisał pierwszą, niedzielną Mszę Świętą celebrowaną w Rzymie. Dużą uwagę skupiono wtedy właśnie na czytaniach z Pisma Świętego, homilii, śpiewie i modlitwach.Dzisiaj tą część Mszy Świętej nazywamy liturgią słowa. Pierwsza modlitwa eucharystyczna została spisana przez św. Hipolita około roku 250. Jej lekko zmodyfikowana forma jest obecna w Liturgii do dziś, jako druga modlitwa eucharystyczna.

            Będąc w Ruch Światło-Życie staramy się w jak najpiękniejszy sposób przeżywać każdą Mszę Świętą, dlatego piszemy komentarze, przygotowujemy asystę liturgiczną, śpiew, procesję z darami. Ten wielki przywilej aktywnego uczestnictwa we Mszy Świętej został wprowadzony między V a VII w. Bardzo ważną rolę w tym czasie zaczęły odgrywać następujące elementy:

  • Procesja wejścia
  • Ofertorium, czyli procesja z darami
  • Procesja Komunii Świętej

Wierni zaczęli aktywnie uczestniczyć w procesji z darami oraz śpiewie „Baranku Boży” w czasie łamania chleba. Powstały Księgi, które ułatwiły ludowi uczestnictwo w Liturgii takie jak: lekcjonarz, sakramentarz, graduła.

Niestety, około VII – IX w. uległo to zmianie. Czynny udział we Mszy Świętej mógł brać jedynie kapłan. Wierni zostali całkowicie ograniczeni. Księgi, które powstały, zostały przekształcone w jedną – mszał, z którego korzystać mógł tylko kapłan.Zmianom uległ także obrzęd Komunii. Wycofane zostało wino, a zwykły chleb został zmieniony na hostię, która kładziona była na język a nie, jak uprzednio na dłonie. Moment przeistoczenia stał się szalenie ważnym punktem Mszy Świętej.

Wyłączenie wiernych z czynnego udziału w Liturgii zaczęło przynosić skutki w postaci coraz większego oddalania się ludu od Kościoła i zapoczątkowania modlitw prywatnych. Na szczęście z biegiem lat sytuacja uległa poprawie. Ostateczną rewizję całej celebracji Liturgicznej zawdzięczamy Soborowi Watykańskiemu II. 

Jedną ze zmian było wprowadzenie do Liturgii języka ojczystego danego kraju. Dzięki temu możemy w pełni świadomie uczestniczyć we Mszach Świętych bez konieczności nauki łaciny. Choć szczerze mówiąc, mam czasem wrażenie, że nawet mając możliwość pełnego rozumienia cudu przeistoczenia, nie umiemy, lub nie chcemy z tej możliwości skorzystać.

Podsumowując, mimo tych wszystkich zmian nigdy nie zmienił się (i miejmy nadzieję, że nigdy się nie zmieni) fundament każdej Eucharystii. Tym właśnie fundamentem, tym „BETONEM”, którego nikomu nie udało się skruszyć od dwóch tysięcy lat jest cud przeistoczenia. Nigdy nie zmieni się sens tego największego cudu. Za każdym, razem będąc na Mszy Świętej przeżywamy mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. Zmiany, które nastąpiły od czasów Ostatniej Wieczerzy mogą nam bardzo pomóc w zrozumieniu tej wielkiej tajemnicy. Nie bądźmy więc twardzi jak beton, dajmy skruszyć się Bogu.

Share

Dzieje się:


9.03-11.03 SA
16.03-18.03 Ewangelizacyjna OM

23.03-25.03 SA Diecezjalnego

Więcej terminów: KALENDARZ

Oazy Wakacyjne

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci