Pobierz całą gazetkę tutaj

„Kwietniowe łzy”

Columbine High School. Dzień jak co dzień. Lekcje, ogłoszenia szkolne, rozmowy ze znajomymi,  zajęcia z kółka teatralnego, dzwonek na lunch… nie… alarm przeciwpożarowy? Próba ewakuacji? Nie do końca próba…

 

„Kwietniowe łzy” - film oparty na faktach, opowiedziany przez ocalałego. Opowiada on o tragedii jaka miała miejsce 20 kwietnia 1999 roku w Columbine High School, liceum znajdującym w pobliżu miast Littleton i Denver w stanie Kolorado, gdzie miało miejsce jedno z największych masowych zabójstw na terenie placówek szkolnych w historii Stanów Zjednoczonych.

Fabuła filmu opiera się na życiu wybranych nauczycieli i uczniów tegoż liceum, którzy starają się zrozumieć świat od nowa, po tragedii którą przeżyli. Postacią pierwszoplanową jest młody chłopak o imieniu Sean, który w trakcie strzelaniny nie myśli o swoim życiu, lecz o drugim człowieku. Ofiarą staje się jego przyjaciółka- April, z której śmiercią trudno jest mu się pogodzić. Myśl że „jeszcze jest czas”, pozostawiła między nimi niedokończone sprawy.

Film przedstawia różne typy ludzi: tych troszczących się o siebie wzajemnie, modlących się we wspólnocie i czerpiących z tej wspólnoty siłę, ale także tych, którzy szukają sensacji w ludzkiej tragedii.

Po obejrzeniu odczuwa się potrzebę otwartej rozmowy czy to z dziewczyną, czy z chłopakiem, z przyjaciółką, z przyjacielem, z mamą, tatą. Ma się ochotę powiedzieć o tym co nas gryzie, co nas przytłacza, ale także o tym co nas cieszy i o naszych uczuciach. Pojawia się świadomość tego, że nikt z nas nie wie, kiedy nam może nagle kogoś zabraknąć.

Share

Dawid Podsiadło – Comfort And Happiness

Przeglądając ostatnio w domu starsze wydania naszego miesięcznika zauważyłem, że mija dokładnie pół roku od ostatniej muzycznej recenzji. Zdecydowałem, że trzeba to uczcić i podjąć temat.

 

Dawid Podsiadło – myślę, że większość z nas zna to nazwisko. Skromny, 19-letni chłopak z Dąbrowy Górniczej, zwycięzca show X- Factor. Bardzo często zwycięzcy nie wykorzystują w pełni swojej szansy i wydane przez nich płyty to niestety muzyczne niewypały, płyty na wskroś komercyjne, nagrywane niejako na siłę. Obawiałem się, że ten krążek będzie taki sam, że nie znajdziemy tu niczego, czym Dawid zachwycał w tym programie.  A chłopak bez  wątpienia ma talent wokalny i to „coś”, co przyciąga i zwraca uwagę. Ci, którzy oglądali wiedzą o tym doskonale.

 

Płyta była dostępna do darmowego odsłuchania 2 dni przed premierą. Jako naprawdę nałogowy pochłaniacz muzycznych dźwięków musiałem wykorzystać sytuację. Jak tylko kliknąłem magiczny przycisk o popularnej nazwie „play” wpadłem w zachwyt. Już pierwsze dźwięki początkowego utworu „And I” sprawiły, że w duchu się uśmiechnąłem. Wiedziałem już, że ta płyta jest inna od pozostałych wydawnictw zwycięzców różnych muzycznych talent shows. Dawid nie stracił nic ze swych wokalnych umiejętności. Czaruje głosem i dźwiękiem. Bardzo charakterystyczne jest to, że na płycie są tylko 2 utwory w ojczystym języku. Reszta oczywiście po angielsku. Ale to wszystko sprawia, że płyta tylko zyskuje na atrakcyjności. To nie jest krążek, który spodoba się każdemu. Tę płytę, tę muzykę, trzeba poczuć żeby ją zrozumieć. Lekkie, wpadające w ucho melodie, czysty i subtelny wokal sprawiają, że nie można przejść obojętnie. To nie jest płyta na wakacyjne imprezy. Raczej do uspokojenia i wyciszenia się we własnych czterech ścianach. Takie utwory jak „No”, „Bridge” czy „Nieznajomy” to prawdziwe perełki na naszej lichej polskiej scenie muzycznej. 19-latek nagrał krążek, jakiego nie nagrywają dorośli i dojrzali wokaliści. Komfort i szczęście – tytuł tej płyty idealnie odzwierciedla to, co na niej znajdujemy.

 

Naprawdę z całego swego serca polecam. Rodzi nam się na naszym miernym muzycznym rynku prawdziwy skarb. Oby nikt i nic go nie zepsuło.

Share

40 godzin dla odważnych

10 maja do Betanii przyjechała grupa dziewięćdziesięciu  bardzo odważnych i jednocześnie najmłodszych oazowiczów, pragnących spędzić cały weekend z czternastoma animatorami, którym przewodzili: ks. Mariusz Wincewicz, ks. Grzegorz Lipiec i s. Anna Baćmaga. Nikt nie przewidywał tego, co nastąpi w ciągu najbliższych 42 godzin w Pionkach...

Zaczęło się dosyć zwyczajnie, bo od wspólnej Eucharystii. Po kolacji mieliśmy okazję lepiej się poznać i wspólnie pobawić na wieczorku pogodnym. Przed snem jeszcze raz udaliśmy się do kaplicy, aby pomodlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia. Dzień poświęcony Matce Bożej przyniósł nieoczekiwany zwrot akcji. Animatorzy w swoich grupach zaczęli wypytywać o wodę. Starali się wydobyć o niej jak najwięcej informacji, a to wszystko w jednym celu. Gdy pokazali, że łaska Boża jest dla nas niczym woda, bez której życie nie istnieje, wiele osób doznało szoku, "jak to?" pytali. Potem było już tylko gorzej. W czasie homilii ks. Grzegorz nagle wyjął wielki kamień. W kaplicy zdało się słyszeć głosy zdumienia i niedowierzania: "Kamień?!", "W czasie kazania? Jak to?". Okazało się, że gdy oddalamy się od naszego najlepszego Taty stajemy się jak ten głaz – zimni, twardzi, zamknięci na drugiego człowieka. Popołudnie przyniosło nieco wytchnienia, gdyż poobiednią przerwę wykorzystaliśmy na placu zabaw. Jednakże potem znów animatorzy zabrali swoje grupy, by, tym razem,  rozważać fragment listu św. Pawła do Koryntian. Oazowicze po raz kolejny zostali postawieni pod gradobiciem pytań. Owocem tych dyskusji był zaskakujący wniosek, że nasz Kościół jest jak ciało człowieka i do jego właściwego funkcjonowania niezbędna jest właściwa praca każdego narządu, czyli każdego z nas. Wieczorem oddaliśmy się w opiekę naszej Mamy i spokojnie zasnęliśmy, wyczekując następnego ranka.

Niedziela rozpoczęła się nieco wcześniej, bo nic tak nie poprawia humoru jak gimnastyka na świeżym powietrzu. Ostatnie spotkanie z animatorami znów zmieniło nasze postrzeganie pewnych spraw. Zrozumieliśmy, że miłość do naszych rodziców i znajomych trzeba pokazywać poprzez służbę i zwykłą bezinteresowną pomoc.

Ostatni i jednocześnie najważniejszy punkt programu, czyli spotkanie z Panem Jezusem na Eucharystii, dodało nam sił do "biegu". Ks. Grzegorz uzmysłowił nam, że nasze życie podobne jest do maratonu. Jest to ogromny wysiłek, ale gdy nasza kondycja, czyli duchowość, jest odpowiednio przygotowana, to poradzimy sobie z największymi problemami. Musimy pamiętać, że na trasie nie jesteśmy sami.

Pojechaliśmy do swoich domów, ciągle nie mogąc uwierzyć, jak wiele może zmienić 40 godzin w Pionkach.

Share

Służba realizacją naszej wolności

Pomimo tego, że w weekend 24- 26 maja przypadało wiele ważnych uroczystości, grupa około czterdziestu osób zgromadziła się w naszej Betanii, aby przeżyć oazę modlitwy. Rozpoczęliśmy ją Eucharystią, na której po raz kolejny usłyszeliśmy, że każde małżeństwo jest nierozerwalne. Po kolacji odbył się pogodny wieczór, na którym mogliśmy wspólnie bawić się i poznać nawzajem. Dzień zakończyliśmy modlitwą do naszej Mamusi, przez odśpiewanie Litanii Loretańskiej.

 

     Sobotni poranek rozpoczęliśmy jutrznią. Uzmysłowiliśmy sobie, że jako chrześcijanie musimy dogłębnie szukać prawdy, w świecie fałszywych autorytetów. Na spotkaniach poruszyliśmy temat godności człowieka. Mogliśmy także trenować nasze reakcje w sytuacji poniżania godności ludzkiej, dzięki odgrywanym na spotkaniach scenkom. Eucharystia uzmysłowiła nam to, że w sprawach wiary powinniśmy być jak dziecko, które bezgranicznie ufa, uparcie dąży do celu i stale wpatruje się w swoich rodziców. Po obiedzie i zakupach w Biedronce przeżyliśmy spotkania. Na nich usłyszeliśmy, że każdy człowiek jest darem Boga. My także musimy stawać się darem dla innych ,ale tylko wtedy gdy jesteśmy wolni. Podczas nieszporów mogliśmy doświadczyć tego czym jest wolność bez Chrystusa. Stajemy się wtedy jak uschnięty od korzeni figowiec. Najbardziej wyczekiwanym momentem dnia był finał Ligi Mistrzów. W fantastyczną atmosferę wprowadziło nas studio przedmeczowe, zorganizowane przez uczestników. Ogromne emocje i fantastyczne przygotowanie tego czasu podobało się wszystkim i pomimo przegranej Borussi, czuliśmy się wspaniale. Po wszystkim udaliśmy się do kaplicy, gdzie na koniec dnia odmówiliśmy kompletę.

     W niedzielny poranek ks. Grzegorz uzmysłowił nam fakt, że każdy z nas posiada jakiś talent. Spotkania w grupach pomogły nam w odszukaniu swoich talentów i nakreśliły w jaki sposób można je wykorzystać w Kościele. Eucharystia ukazała nam wspólnotę doskonałą ,którą jest Święta Trójca. Jedna z uczestniczek stwierdziła, że temat służby w dzisiejszych czasach jest nieporuszony, dlatego warto było przyjechać do Pionek, aby usłyszeć o niej i jej doświadczyć.

     Na pewno każdy zapamięta z tej oazy modlitwy ludzi, których poznał, fantastyczną atmosferę i wirującego mopa s. Ani, który suszy skarpetki i rajstopy (ale tylko białe!). 

Share

ZJEDNOCZENI W DUCHU!

18 maja 2013 roku w radomskiej Katedrze zgromadziło się wielu członków ruchów i stowarzyszeń naszej diecezji na wspólnym Czuwaniu przed Świętem Zesłania Ducha Świętego.

 

W klimat spotkania wprowadził nas Ojciec Adam Szustak – znany wielu młodym ludziom dominikanin z Krakowa. Mogliśmy uświadomić sobie rzeczywistość Kościoła, bo Jezus zapewnił nas, że gdzie dwaj albo trzej zebrani są w Imię Jego, tam On jest pośród nich, a w Katedrze było nas dużo, dużo więcej. Rozpoczęliśmy modlitwą do Ducha Świętego, prosząc o wiarę i obronę przed złym duchem.

Następnie uczestniczyliśmy w Liturgii Słowa, która składała się z kilku czytań. Każde z nich poprzedzał komentarz Ojca Adama. Kolejne czytania przeplatane były Psalmami lub pieśniami. Poszczególne teksty zwracały naszą uwagę na to, że Bóg oddzielał w czasie stworzenia jedne rzeczy od drugich, tak jak w nas tego wieczoru oddzielał dobro od zła. Stwórca przemienił niejednego uczestnika tego spotkania, tak jak wielkim człowiekiem uczynił Mojżesza – człowieka „Nikt”, bo tak tłumaczymy Jego imię (egip. Mzes – człowiek należący do nikogo). Bóg przychodził tego wieczoru do naszych ludzkich słabości i wlewał w nasze, często poorane, rozsypane jak kości serca, nadzieję, leczył je swoją miłością. Uwieńczeniem Liturgii Słowa była konferencja, którą wygłosił nasz gość. Ojciec Adam mówił o dwóch postaciach. Pierwszym bohaterem był Celnik Mateusz. Jezus powiedział do niego: „Pójdź za mną”. Chrystus powołał człowieka, którym ludzie gardzili. Zbawiciel spojrzał na Mateusza, jak na jeden z cudów świata. On przychodzi także do każdego z nas i mówi: „Ja się ciebie nie wstydzę!”. Wlewał w nasze wnętrze pokój, czyli przekonanie, że Bóg jest z nami mimo wszystko. Drugą bohaterką była Maryja. Mogliśmy na nowo rozważyć scenę Zwiastowania, która tak naprawdę wydarzyła się w sercu Matki Bożej. Maryja uczy nas zawierzenia i stuprocentowego zaufania Bogu i Jego logice Zbawienia, której my często po ludzku nie rozumiemy.

Po konferencji powierzaliśmy nasze intencje w Modlitwie Wiernych odczytywanej przez członków poszczególnych ruchów i stowarzyszeń. Kolejnym punktem programu było błogosławieństwo indywidualne, którego udzielili obecni na spotkaniu kapłani, przywołując nad nami Ducha Świętego. Każdy mógł w tej chwili odnowić łaskę sakramentu Bierzmowania.

Około godziny 23.00 rozpoczął się najważniejszy moment - spotkanie z Chrystusem Eucharystycznym. Mszy św. przewodniczył ordynariusz diecezji radomskiej – ks. Biskup Henryk Tomasik. Eucharystię koncelebrowało także wielu księży. W homilii Ksiądz Biskup kierował nasze myśli na następujące kwestie: Bóg mówi do nas i czeka na odpowiedź. Duch Święty nie był jeszcze posłany, a już działał. Chrystus w modlitwie arcykapłańskiej pozostawił apostołom testament: „Ojcze spraw, aby oni byli jedno”. Ksiądz Biskup zachęcał nas do dynamizmu w podążaniu drogą Ewangelii, w budowaniu Kościoła i przeżywaniu swojej wiary.

Umocnieni Ciałem Chrystusa mogliśmy po Eucharystii, w modlitwie uwielbienia, przyzywać obecności Ducha Świętego. Działał On wielkie rzeczy. Można powiedzieć, że w Katedrze radomskiej tej nocy kwitło życie.

Spotkanie to było niesamowitym doświadczeniem JEDNOŚCI Kościoła. Wszystkie wspólnoty, które na co dzień realizują swój charyzmat, tego wieczoru razem uwielbiały Boga. To Duch Święty nas jednoczył, dzielił hojnie swoimi darami, dodawał odwagi.

 

Uczestnicy spotkania, po wyjściu z Katedry, mówili o pokoju i radości, które wypełniały ich serca. Bogu niech będą dzięki za to, że nas zjednoczył w swoje Imię, za wielkie rzeczy, jakie działy się tego wieczora w każdym sercu!

Share

Dzieje się:


9.03-11.03 SA
16.03-18.03 Ewangelizacyjna OM

23.03-25.03 SA Diecezjalnego

Więcej terminów: KALENDARZ

Oazy Wakacyjne

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci