Pobierz całą gazetkę tutaj

Od Redakcji – numer 60

 

Kilkanaście dni temu zakończyliśmy wakacje i rozpoczęliśmy nowy rok szkolny. Dla nas, członków Ruchu Światło-Życie jest to także nowy rok pracy formacyjnej. Po przeżytych rekolekcjach wakacyjnych chcemy wprowadzać w życie to wszystko czego się na nich nauczyliśmy. Dla każdego z nas to wprowadzanie w życie odbywa się z innej perspektywy, w różnych okolicznościach.

Być może ktoś po  pierwszym stopniu Oazy Nowego Życia, po przeżytych doświadczeniach, tak się zafascynował drogą Oazy, że będzie chciał kontynuować swoją formację. Ktoś inny po trzecim stopniu Oazy Nowego Życia może dostanie zaproszenie na KODA i będzie chciał służyć podejmując posługę animatora. Ktoś inny jeszcze, rozpoczynając studia w obcym mieście, może się zaniepokoi czy będzie miał możliwość dalszego uczestnictwa w spotkaniach oazowych. Każdy z nas ma drogę swojego życia. Być może czasami schodzimy z tej właściwej drogi i gubimy się na jakichś nieznanych, krętych ścieżkach, mimo to cały czas idziemy, bo stać w miejscu się nie da.

Tak więc każdego z nas czeka droga. Czeka nas droga – to tytuł naszego diecezjalnego oazowego miesięcznika. Razem z kolejnym rokiem naszej pracy formacyjnej chcemy, aby i ta gazetka również funkcjonowała. Tworzy ją każdy z animatorów, który chce do niej coś napisać. Nie chodzi tylko o relacje z jakiegoś wydarzenia oazowego. Można też pisać na  różne tematy religijne, czasem nawet trudne. Nie możemy tylko zatrzymywać się na śpiewaniu piosenek czy cieszeniu się sobą nawzajem, ale musimy przede wszystkim żyć jak prawdziwi chrześcijanie, to znaczy mamy iść i głosić, bo to jest zadanie każdego chrześcijanina. A przecież dobrze wiemy, że nie jest to  łatwe.

Na początku nowego roku chcę podziękować wszystkim, którzy do tej pory angażowali się w redagowanie naszego miesięcznika – począwszy od 1992 r. Zachęcam Was do dalszej współpracy i do szukania tematów, które chcielibyście w nim poruszyć. Także tych animatorów, którzy jeszcze nic nie pisali zachęcam, aby włączyli się w to dzieło, bo jest ono naszym wspólnym dziełem.

Niech ten nowy rok pracy przyniesie obfite owoce i uzdolni nas do odważnego dawania świadectwa.

al. Marcin Dąbrowski
Redaktor Naczelny CND

 

Dar Krzyża Animatorskiego

Podczas Pielgrzymki do Kałkowa, w dniu 30 sierpnia, grupa animatorów przyjęła z rąk bp. Stefana Siczka Krzyża Animatorskie. Każdemu z nich postawiliśmy pytanie: czym jest dla Ciebie otrzymany Krzyż Animatorski? Oto ich wypowiedzi:


Krzyż Animatorski nie zobowiązuje do świadczenia o Bogu tylko na oazie

Rozmawiając z animatorami mającymi Krzyż Animatorski twierdzili oni, że po pewnym czasie staje się on ciężki, ale nie jest ciężarem. Wiem, że inni mogą więcej ode mnie wymagać, ale i ja muszę wymaga więcej od siebie i jest to świadomy wybór.
Dla mnie Krzyż animatorski nie jest wyróżnieniem, choć zapewne niektórzy mogą stwierdzić inaczej, ale zobowiązuje do podjęcia większej pracy, pracy często bezinteresownej. Przyjęcie go mobilizuje do lepszego świadczenia o Chrystusie. Na pewno nie chciałabym odczuć, że dla niektórych osób stałam się kimś wyjątkowym, czy też nie chcę aby ktoś myślał, ze ja nie mogę popełniać błędów, ale chciałabym aby drugi człowiek starał się odnaleźć we mnie przyjaciela. Nie czuję się, że jestem lepszą osobą, ale podjęcie tej służby właśnie do tego mnie mobilizuje, a może też zachęca do głębszego przemyślenia wielu spraw, albo do odnalezienia większego celu.
Ważne też jest dla mnie to, że Krzyż Animatorski nie zobowiązuje do świadczenia o Bogu tylko na oazie, ale przede wszystkim w swoim środowisku, a szczególnie na uczelni.
Wydaje mi się, że to co znaczy dla mnie ten Krzyż będę mogła stwierdzić tak naprawdę dopiero po pewnym czasie. Nigdy nie wiadomo, ale może zmieni on coś w moim życiu?
a. Natalia Dębowska,
parafia św. Urszuli Ledóchowskiej

 --------------------------------------------------------------------------------------

To ogromna odpowiedzialność i motywacja

Otrzymanie Krzyża Animatorskiego jest dla mnie ogromną radością i wspaniałym wyróżnieniem. Wyróżnieniem, które jeszcze bardziej pokazuje mi jak wspaniała jest posługa animatora. Ale to zarazem ogromna odpowiedzialność i motywacja do tego aby jeszcze mocniej pracować nad sobą i swoja postawą, by być dla innych jak najlepszym przykładem, by godnie świadczyć przed innymi o pięknej Bożej miłości. Posiadanie tego jakże cennego daru zobowiązuje mnie do tego, by być całkowicie oddanym tej wspaniałej posłudze, której się podjąłem, by dzielić się z innymi tymi wspaniałymi darami, które otrzymałem będąc członkiem Ruchu. Krzyż przyczynia się do tego, iż teraz coraz więcej osób będzie szukało we mnie przykładu, jak być prawdziwym członkiem tej pięknej wspólnoty, jaką jest Ruch. Ale nie boję się podjąć tej ogromnej odpowiedzialności, gdyż przez ten dar czuję, że jestem jeszcze bliżej Boga niż kiedykolwiek i że on cały czas jest ze mną żeby mnie wesprzeć w mojej posłudze. A jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam?? 

 

a. Mateusz Jaworski,
parafia Ostojów

 --------------------------------------------------------------------------------------

To dopiero początek drogi

Krzyż Animatorski zawsze uważałem za duże wyróżnienie. Kiedyś zastanawiałem się jak to jest stać przed ołtarzem w Kałkowie i otrzymywać go z rąk księdza biskupa. Niedawno sam tego doświadczyłem. Muszę się przyznać, że jest to bardzo miłe, ale i dziwne uczucie. Miłe, ponieważ przynajmniej ja, odczułem ogromną radość z uznania, które stało się moim udziałem. A jak jestem przekonany, każdy by tego pragnął. Dziwne uczucie, dlatego że miałem świadomość, że tak naprawdę to dopiero początek drogi do stania się chrześcijaninem, w pełni tego słowa znaczeniu. Dla mnie jest on bardzo dużą motywacją, aby nie ustawać w pracy nad sobą, oraz w radości, jaką daje dawanie z siebie. To również wiąże się z większą odpowiedzialnością za siebie i otaczający mnie świat. Postanowiłem zawsze go mieć ze sobą, gdziekolwiek jestem, aby przypominał mi o tej szczególnej misji danej przez Jezusa, aby kochać każdego, ze względu na wszystko. 
Życzę wszystkim, którzy już otrzymali i którzy w przyszłości otrzymają swoje Krzyże, aby nie zapominali o ty, że chrześcijaństwo to podążanie z nim za Chrystusem. 

 

a. Konrad Karpeta,
parafia Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Końskich

 

  --------------------------------------------------------------------------------------

Jest silnym wezwaniem

Tak gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego (…), który jest mocą Bożą i mądrością Bożą (1 Kor 1, 22-24)

Krzyż w moim pojmowaniu to znak mocy i mądrości Boga, ale przede wszystkim znak bezgranicznej Bożej Miłości wobec każdego człowieka w tym i mnie. I tę miłość Boga, miłość, która ma swe źródło, w krzyżowej śmierci Jezusa Chrystusa pragnę głosić. 
Czym zatem jest dla mnie Krzyż Animatorski? Przede wszystkim jest silnym wezwaniem do podjęcia jeszcze gorliwszej posługi w Ruchu Światło-Życie. Krzyż Animatorski jest ukoronowaniem dotychczasowej pracy animatorskiej, swoistym dopełnieniem tej posługi, ale jest też wyzwaniem by coraz odważniej głosić Chrystusa, poznając Go, żyjąc Jego nauką, upodabniając się do Niego. 
Komu więcej dano, od tego więcej wymagać będę – krzyż jeśli jest darem (a według mnie jest) to zarazem zadaniem, zobowiązującym do wymagania od siebie coraz więcej ofiary i zawierzenia Bogu. 
Nobles oblige – szlachectwo zobowiązuje. Jeśli zatem podjęłam się przyjąć Krzyż Animatorski to mam na względzie to, że inni patrząc na mnie będą pragnęli ujrzeć Animatora zasługującego na Krzyż, czyli wytrwałego w modlitwie, stawiającego sobie wymagania, poszukującego – a nie, oczekującego okazji do służenia, wreszcie radośnie głoszącego Prawdę i Miłość wypływającą z Krzyża Chrystusa.
Niechaj Krzyż Animatorski, który otrzymałam pomaga mi codziennie na nowo wzbudzać w swoim sercu pragnienie służby Bogu w osobie ludzi spotkanych na drodze życia. Niech moje słowa i czyny będą autentycznym znakiem tego, że jestem prawdziwym Świadkiem Chrystusa, który z miłości do człowieka umarł na drzewie krzyża.
Na zakończenie tego krótkiego artykułu ośmielę się Was, Drodzy Czytelnicy CND, prosić o modlitwę za wszystkich animatorów, którzy przyjęli Krzyże Animatorskie, żeby zawsze nosili je ze czcią i dumą oraz radośnie podejmowali posługę animatorską. Z góry za te modlitwy dziękuję.

 

a. Elżbieta Kowalczyk,
parafia Dąbrówka Warszawska

  --------------------------------------------------------------------------------------

 Ze słownika powinny zniknąć słowa: nie chce mi się

To po pierwsze ogromne wyróżnienie i w jakimś sensie spełnienie moich marzeń. Pamiętam gdy sama byłam uczestnikiem, zawsze z podziwem patrzyłam, jak kolejni z moich animatorów dostawali je, a potem nosili z dumą przy każdej okazji. Jako początkująca animatorka starałam się brać z nich przykład i ogromnie szanowałam. A dziś – sama noszę Krzyż. To również kolejny znak mojej przynależności do Ruchu. Wyraz tego czym żyję i co jest dla mnie ważne. Jak każdy krzyż tak i ten w pewnym sensie jest ciężarem i nie tylko w dosłownym tego słowa znaczeniu. To ciężar odpowiedzialności, bo przecież to ze mnie będą brali przykład inni, a musi być on najlepszy. Niektórzy żartują, że po otrzymaniu krzyża z twojego słownika powinny zniknąć słowa: nie chce mi się, nie będzie mnie, nie mam dla Ciebie czasu. I według mnie to po części prawda. Bo ten znak to przede wszystkim mobilizacja do tego, aby jeszcze lepiej, piękniej, więcej i z większą ochotą służyć Bogu oraz drugiemu człowiekowi. Motywacja do ciągłej przemiany siebie, swojego życia i wiary na lepsze. Mam nadzieje, że sprostam temu zadaniu.

 

a. Ania Lechnio,
parafia św. Jadwigi Królowej w Radomiu

  --------------------------------------------------------------------------------------

Jest to zobowiązanie do tego by trwać w Ruchu

Krzyż to wielkie wyróżnienie. Gdy pokazuję go innym, z dumą opowiadam o tym, że dostałam go z rąk biskupa za posługę animatorską. Jest on także dobrą okazją do ewangelizacji, bowiem duży krzyż na piersiach to rzadkość. Cieszę się, że go mam, gdyż wiem, że to co robię jest docenione i potrzebne. Na koniec dodam, że jest to zobowiązanie do tego by nadal trwać w Ruchu pomimo coraz większej liczby obowiązków. 
Jestem wdzięczna za ten dar i moderatorom, animatorom i uczestnikom, bo gdyby nie oni... och, aż nie chcę o tym myśleć!

 

Z poważaniem 
a. Jola Lesiak,
parafia św. Piotra Apostoła w Radomiu

  --------------------------------------------------------------------------------------

Wielkie wyzwanie do głębszej i wydajniejszej służby

Tegoroczny dzień wspólnoty w Kałkowie był dla mnie szczególnym dniem. Nie tylko był to czas wielkiej radości ze spotkania z Panem w Eucharystii wśród bliskich mi ludzi, ale także czas w którym otrzymałam Krzyż Animatorski z rąk księdza Biskupa Stefana Siczka. Krzyż animatorski to dla mnie przede wszystkim wielkie wyzwanie do jeszcze głębszej i wydajniejszej służby innym. Jest on jednocześnie motywacją do doskonalszego animowania i wzrastania w wierze. Patrząc teraz na Krzyż widzę te wszystkie lata w Ruchu, lata mojego uczestnictwa, a później posługi animatorskiej, ale również zastanawiam się nad tym co powinnam zmienić, ulepszyć aby moje bycie animatorem przynosiło jeszcze większe owoce. Mam jednak świadomość, że w tej mojej posłudze nie jestem sama i wiele mogę z siebie dać bo wszystko mogę w tym który mnie umacnia! (Flp 4,13)

 

a. Ania Sałek,
parafia Świętej Trójcy w Starachowicach

  --------------------------------------------------------------------------------------

Nie wyróżnieniem, lecz zobowiązaniem

Jadąc na Dzień Wspólnoty do Kałkowa nie do końca byłem przekonany czy powinienem przyjąć Krzyż Animatorski. Najpierw szybko podjąłem decyzje, że skoro jestem animatorem to dlaczego nie dostać tego wyróżnienia? Odpowiedziałem na list Księdza Moderatora, później jeszcze z Nim rozmawiałem i… zacząłem się zastanawiać. Czy oby na pewno powinienem zostać wyróżniony? Czy podołam nowym zadaniom, które zostaną przede mną postawione? Bo przecież to nie chodzi o to, aby dostać medal i powiedzieć: teraz już osiągnąłem wszystko i lepiej być nie może. Krzyż to zobowiązanie, to powiedzenie kolejny raz TAK Chrystusowi. To przypomnienie, że dalej muszę pracować nad sobą, abym mógł dawać siebie i służyć innym. To znak, że animatorem musze być wszędzie nie tylko w środowisku oazowym. To przypomnienie, że ewangelizacja, nowa kultura i agape potrzebne są wszędzie. Tym właśnie jest dla mnie Krzyż animatorski. Nie wyróżnieniem, lecz zobowiązaniem.
Chciałbym sprostać tym nowym zadaniom, dlatego proszę o modlitwę nie tylko w mojej intencji ale wszystkich animatorów, którzy otrzymali Krzyże. 

 

a. muz. Karol Stolarczyk,
parafia św. Jadwigi Królowej w Radomiu

  --------------------------------------------------------------------------------------

Dziś nie wyobrażam sobie życia bez niego

Krzyż ma dla nas tak wiele znaczeń. Także i przyjęcie mojego i każdego Krzyża Animatorskiego jest w nie bogate. Długi czas czekałem na Niego, potem przez rok nie chciałem przyjąć. W końcu przyszła refleksja, że takie świadectwo jest konieczne – przede wszystkim dla mnie samego, choć bez wątpienia każdy, czy to uczestnik czy animator widząc go na piersi drugiego wymaga więcej. A od wymagań stawianych sobie, jak doskonale wiemy, uciekać nie możemy. 
Dziś choć od dnia spotkania w Kałkowie nie minął nawet miesiąc nie wyobrażam sobie życia bez niego. Jest świadkiem moich trudów poprawkowej sesji egzaminacyjnej i radości nowego roku formacyjnego. Podnosi mnie na duchu wskazując na moc Chrystusa, z której płynie każde doświadczane przez nas dobro. Stanowi zobowiązanie, by z dnia na dzień przede wszystkim lepiej się modlić, głębiej myśleć o swojej przyszłości. Wiecie, gdy zły zwodzi mnie na swoje ścieżki ciąży dziesięć razy bardziej. Krzyż to także pewna wspólnota animatorów z którą się utożsamiam i od której szczególnie oczekuję świadectwa. 
Bardzo cieszę się z przyjęcia tego zobowiązania – to kolejna szansa by bardziej być i może szczególnie w tym roku nawiązując do jego hasła – świadczyć. 
Bogu niech będą dzięki za ten dar!

a. Łukasz Wielocha,
parafia św. Łukasza w Radomiu

  --------------------------------------------------------------------------------------

Misterium Krzyża

Na rekolekcjach, które na początku września miałem łaskę przeżywać, uderzył mnie szczególnie jeden problem, dotyczący życia każdego z nas. Mianowicie, że dziś dramatem człowieka, moim i Twoim, drogi Bracie i Siostro, jest to, że Krzyż Jezusa Chrystusa nic albo niewiele nam mówi. Choć w tak wielu znakach obecny w naszej rzeczywistości, zdaje się milczeć. Tymczasem – nie może milczeć, mówi już od ponad dwóch tysięcy lat. Nie używa jednak słów ludzkiego języka – wypowiada bowiem CZYN, gest Miłości Wiekuistej.
Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne – jak powie św. Jan. A więc Krzyż nie milczy, ale głosi: Bóg jest Miłością. W praktyce Krzyża oznacza to dla mnie i dla Ciebie, że Bóg-Miłość tak bardzo się w każdym z nas rozmiłował, że nie powstydził się tej hańby, której wszyscy się wstydzili i wstydzą, by dotrzeć już tu na ziemi do każdego człowieka i pokazać Pełnię Siebie, Prawdę o Sobie.
Czym dla mnie, osobiście, jest Krzyż, ten animatorski, dziś, tu i teraz? Krzyż to możliwość odpowiedzi na CZYN BOGA, to zachęta do służby Bogu i człowiekowi, do naśladowania Go więcej, mocniej, gorliwiej. Żadne wyróżnienie, żaden kolejny medal kombatanta oazy, żadna kolejna ozdoba ściany w pokoju – NIE.
Jest to łaska i zachęta do prowadzenia całego swojego życia w cieniu Krzyża Pana, tak jak Matka. Przyjmując Krzyż, chciałbym pamiętać o słowach, które w jednej ze swoich modlitw zawarł ks. Wojciech Danielski: Z miłości ku Tobie, dla zbawienia Braci, moich Bliźnich i całego świata – przyjmuję mój krzyż: służby, trudu i cierpień dzisiejszych, z wiarą i nadzieją, że przez wszystko mogę się okazać Twoim sługą i nawet w tym, co niepomyślne i nieudane mogę być uczestnikiem Twojego zbawczego Krzyża i Twojego zwycięstwa.
Bogu niech będą dzięki za dar Krzyża Animatorskiego!

 

al. Konrad Wróbel,
parafia bł. Annuarity w Radomiu

Dać Świadectwo Nadziei poprzez INTERNET, MEDIA i FILM

 

     Kto by pomyślał 15 lat temu, że informacje mogą być przekazywane inaczej i szybciej jak tylko poprzez ekran telewizora, spikera w radiu czy nagłówki gazet. Słowo MEDIA kojarzyło się zupełnie inaczej (płycej) niż jest to dziś, a słowo, np. INTERNET (o ile ktoś w ogóle o takowym słyszał) było porównywane z utopijną myślą wielkich techników komputerowych, a FILM? Stworzony przez wielkie wytwórnie można było obejrzeć tylko w TV lub kinie. Trudno wiec było mówić o jakimkolwiek dawaniu świadectwa w tych dziedzinach nauki. Pozostawały więc nam tylko nasze własne struny głosowe i słowa w gazetach bądź gazetkach lub proste plakaty informacyjne.
     Koniec XX wieku i początek XXI otworzył nam niezwykłe możliwości ewangelizacji i świadczenia o Jezusie, możliwości które przyciągają, fascynują, a przede wszystkim poruszają innych i idą równo z czasami w jakich się znajdujemy. I teraz pozostaje jedno zasadnicze pytanie, czy i jak możemy dawać świadectwo poprzez media i film?
Media dziś muszą zacząć być kojarzone nie tylko z telewizją, ale także z innymi działami. Jednym z nich jest oczywiście Internet i wszystko co możemy do niego włożyć. To właśnie Internet otworzył nam ogromne pole do popisu. Trzeba tylko wiedzieć na jakim gruncie się stoi wchodząc w tę dziecinę.
     Każdy z nas może zamieścić w Internecie tekst, muzykę, film, wywiad czy własną stronę internetową, a na niej wiele wspaniałych doniosłych i budujących treści. Jednak same literki wystukane na klawiaturze często nie oddają mocy ducha jaką chcieliśmy przekazać. Zwłaszcza gdy jest tego multum na tysiące tematów. Trzeba też zdawać sobie sprawę z tego, że nie tylko WIERNI KATOLICY piszą w Internecie – wiadomo o co chodzi. 
Inna sytuacja jest, gdy na dany temat, w każdej chwili świadectwo może dodać ktoś z zewnętrz. Takie forum dyskusyjne przyciąga o wiele szybciej zainteresowanych (jak i mniej zainteresowanych) i daje nam możliwość wypowiadania się w każdej chwili z każdego miejsca na ziemi bez bawienia się w znaczki pocztowe, listy czy telefony. Jednak mimo kolorowej perspektywy Internet ma drugą stronę medalu – jest przeogromny. Dlatego nasza praca w tym dziale może być jak zapałka w stogu siana – sama niknie i zostaje niezauważona, gdy jednak ją zapalimy... no właśnie. Dlatego więc Internet to nie tylko możliwości słowno-graficzne, ale także audiowizualne. Koło tekstu czy zdjęcia możemy zamieścić tzw. mp3kę z danym utworem lub wywiadem. Jest rzeczą fantastyczną gdy wypowiadając się o jakimś danym utworze, nie tylko analizujemy jego przeczytane słowa, ale możemy pobrać demo, przesłuchać i za chwilę wyrazić opinię. Idealnym przykładem może być zrobienie strony internetowej ze swoich Oazowych Rekolekcji Wakacyjnych. A wyobraźcie sobie takie archiwum sprzed 15 lat – parę zdjęć, kronika, podpisy uczestników i animatorów. A dziś? Świadczymy nie tylko licznymi zdjęciami, wywiadami i nagranymi konferencjami, ale również krótkimi filmikami – zarówno z poważnych jak i zabawnych części naszego pobytu. Ile osób w każdej chwili z każdego miejsca może z tego skorzystać. 
     Innym znakomitym przykładem jest nie dawno powstały Bank Modlitwy. Tam poprzez Internet składamy swoje prośby, a diakonia modlitwy (odpowiedzialna za to dzieło) wspiera nasze prośby poprzez swoją modlitwę – coś niesamowitego. Medialna ewangelizacja poprzez Internet, skupia sobie bardzo wiele dziedzin medialnych które można skondensować i zamieścić w jednym miejscu, a jeśli będzie zrobiona na wysokim poziomie przyniesie ona owoce.
     Rzecz się ma nieco inaczej z filmami. Ewangelizacja poprzez ten środek przekazu jest trudna, szczególnie gdy film jest reżyserowany i kręcony od podstaw. Sami po sobie widzimy, że film jest najprostszą i jedną z najlepszych metod zainteresowania i kontaktu – szczególnie z młodzieżą. Dlatego każdy kogo interesuje ta dziedzina powinien w niej szukać sposobu dawania świadectwa. 
    Ewangelizacja filmowa często jest przez wielu niedoceniania. Dochodzi do tego trudność realizacji i ciekawość wydania. Wielu młodych zapaleńców szybko się wypala i twierdzi, że i tak nie zrobi niczego dobrego. I tu jest problem – trzeba walczyć i kręcić wszędzie i wszystko co może później wydać dobre owoce. Nie musimy od razu robić z siebie Spielbergów. Jak już coś uda nam się stworzyć trzeba to pokazać księdzu na parafii lub przynieść na spotkanie oazowe, nie nakręciliśmy czegoś po to, by się tego wstydzić, ale po to żeby to służyło.
No tak, ale co kręcić? Odpowiedz jest prosta – wszystko! Począwszy od jakiś spektakli parafialnych i teatrzyków czy relacji z oazowych spotkań i zabaw po autorskie własne filmy z profesjonalnymi aktorami, czyli przyjaciółmi z podwórka. A tematów nie brakuje.
     Tak jak widzimy świat stoi przed nami otworem na nowe sposoby ewangelizacji. Świat nie rozumiany tylko jako globalne sześć bilionów ludzi, ale jako nasze otoczenie i miejsca gdzie żyjemy. Taki świat szuka tego co nowe i tego, co na czasie. Musimy zdawać sobie z tego sprawę, że świadczenie o Jezusie w niektórych dziedzinach musi być też na czasie, a takich ludzi do głoszenia tego orędzia wciąż brakuje!




 

Ponownie obdarowani tym dniem

Kiedy kończą się wakacyjne rekolekcje oazowe, obok radości i wdzięczności Bogu za przeżyte dni, pojawia się w naszych sercach także lekkie uczucie żalu, że pora się rozstać, pójść każdy w swoją stronę. Ale właśnie wtedy w myślach już mamy pielgrzymkę do Kałkowa, która przecież co roku pod koniec wakacji pozwala nam znów odczuć radość z bliskiej obecności drugiego człowieka. Ale ta pielgrzymka to dla każdego z nas zdecydowanie więcej…

Naszą Pielgrzymkę Ruchu Światło-Życie i Służby Liturgicznej do Kałkowa-Godowa rozpoczęło zawiązanie wspólnoty. Każdy z obecnych, bez wyjątku, mógł doświadczyć jedności wspólnoty. Panowała wśród nas wręcz rodzinna atmosfera. Ze wszystkich twarzy bił blask prawdziwej radości płynącej z naszej prostej, młodzieńczej wiary. Tego nie dało się nie zauważyć! Spotkanie to prowadził ks. Grzegorz Tęcza wraz z oazą przeżywającą swe rekolekcje w Bańskiej Wyżnej w III turnusie. Następnie ministranci udali się na spotkanie, które prowadził ks. Grzegorz Zieliński i alumni naszego seminarium, a obecni przedstawiciele scholi parafialnych spotkali się z ks. Konradem Wójcikiem. Natomiast członkowie Ruchu Światło-Życie, spotkali się w małych wspólnotach. Zebraliśmy się w gronie osób, z którymi spędziliśmy wakacyjne rekolekcje oazowe. I znów mogliśmy doświadczyć piękna wspólnoty, a podczas spotkań w grupach poczuć się jakbyśmy cofnęli się o kilka tygodni… Nadszedł bowiem dzień, żeby spojrzeć na przeżyte rekolekcje z perspektywy czasu – jeszcze raz podzielić się tym, co dla każdego z nas osobiście podczas rekolekcji było punktem zwrotnym, najważniejszym doświadczeniem czy najmocniejszym przeżyciem. Dla wielu z nas była to też być może okazja i szansa, by przypomnieć sobie o rekolekcyjnych postanowieniach. Spojrzeliśmy też w przyszłość. Idąc za hasłem rozpoczynającego się roku formacyjnego Idźcie i głoście chcemy stawać się świadkami na wzór tych, którzy kiedyś stali się dla nas świadkami. Jak się okazuje nie trzeba wyruszać daleko na cztery strony świata. Najbliższe otoczenie może potrzebować nas bardziej, niż do tej pory myśleliśmy. Podjęliśmy osobiste postanowienia na ten rok formacji w naszych parafiach, które ufnie złożyliśmy Bogu w darze. Kartki z zapisanymi postanowieniami zostały zaniesione podczas Mszy Świętej w procesji z darami przed Ołtarz Pański. 

Nad hasłem tego roku pochylaliśmy się także podczas konferencji wygłoszonej przez ks. Ireneusza Szustaka. Radością była dla nas możliwość spotkania z Pasterzem Kościoła, bp. Stefanem Siczkiem, który przewodniczył Eucharystii. Poczuliśmy się mu jeszcze bliżsi, kiedy nazwał nas swoimi rówieśnikami: Przybyliście tu, do Kałkowa, po raz piętnasty, a ja piętnaście lat jestem biskupem. Na zakończenie Mszy Świętej Ksiądz Biskup wręczył dziesięciu animatorom Krzyże Animatorskie. To ogromna odpowiedzialność, ale także równie ogromna radość. Jesteśmy dumni z naszych animatorów i z całego serca im gratulujemy. Pamiętajcie, jesteście dla nas wzorem! A my pamiętamy o Was w modlitwie. 

Tuż po Eucharystii oczywiście nadszedł czas na Agape, ucztę cielesną i czas na posilenie nieco naszych organizmów. Każdą wolną chwilę wykorzystywaliśmy na zwykłe poprzyjaźnienie się – podzielenie się swoim czasem i obecnością z innymi. Z pozoru zwykłe –ale przecież to był czas tak niezwykły… 

Później spotkaliśmy się wszyscy jeszcze raz, by wspólnie śpiewać i tańczyć na chwałę Pana. Tę część spotkania prowadził ks. Dariusz Szlachcic. Bo przecież chrześcijanin, to przede wszystkim człowiek radosny. Nasze spotkanie zakończyła modlitwa (także o beatyfikację Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego) i Boże błogosławieństwo udzielone przez Moderatora Diecezjalnego ks. Alberta Warso. I wtedy mogliśmy wrócić do naszych domów.

Ale ta pielgrzymka to dla każdego z nas zdecydowanie więcej… poza spotkaniem ze znajomymi, to było nasze spotkanie z Bogiem, czas na modlitwę, uczestnictwo w Eucharystii. Zostaliśmy ponownie obdarowani dniem tej pielgrzymki – to dar od Pana Boga, zaproszenie, które co roku przyjmujemy. Tym razem chcemy iść i głosić. Oby każdy mógł poznać miłość Bożą i radość z bycia chrześcijaninem, której my doświadczyliśmy ponownie 30 sierpnia tego roku przy boku Matki Bożej Bolesnej.  

 

  a. Karolina Petrzak


Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci