Pobierz całą gazetkę tutaj

Słowo Moderatora – numer 62

By być świadomymi bogactwa naszej drogi 

        

Non omnis moriar        

To, co we mnie niezniszczalne,

Teraz staje twarzą w twarz z Tym, który Jest!” 

(Jan Paweł II, „Tryptyk Rzymski”) 

 

         Listopad skłania do zadumy – nad sensem życia i nad drogą każdego z nas. Mszalna prefacja dodaje nadziei, gdy woła do Boga: „Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”. Prawdy o przemijaniu doświadcza każdy człowiek, ale chrześcijanin widzi dodatkowo sens drogi wiodącej „z życia do życia”.

 

         W listopadowej atmosferze i w świadomości tajemnicy Świętych Obcowania przywołujemy „Ludzi wpisanych w drogę” Ruchu Światło-Życie w naszej diecezji. Staje na nich Sł. B. Jan Paweł II, który uczył nas pięknego Przechodzenia i zapewniał: „A przecież nie cały umieram, / to co we mnie niezniszczalne trwa!”. Z wdzięcznością pielgrzymujemy myślą do jedlińskiej chrzcielnicy i do podziemi sandomierskiej katedry, do grobu Sł. B. bp. Piotra Gołębiowskiego. W ostatnim roku swego ziemskiego życia pisał do oazowiczów naszej diecezji: „Postanówmy, ani dnia bez modlitwy... Dziewica modląca się, Niepokalana Matka Boża niechaj będzie naszą Przewodniczką i Opiekunką na drodze życia!”. Zachwyt nad Bożym działaniem w dziejach i życiu Człowieka towarzyszy wpatrywaniu się w „drzewo oazy” wyrastające z sarkofagu Sł. B. ks. Franciszka Blachnickiego. I powtarzamy za Nim jedne z ostatnich słów z Jego „Testamentu”: „Miłosierdzie Boże jest nieograniczone, dobroć Niepokalanej niepojęta!”. Zachowujemy w pamięci uśmiechniętą postać bp. Jana Chrapka, wyciągnięty wskazujący palec i słowa z jego dziennika: „Życie należy przeżywać z pasją wiary i chęcią służenia Chrystusowi w bliźnich”. Ks. Wojciech Danielski w liście do swej matki pisał z prostotą i pewnością wiary: „Jeśli to się zdarzy mnie prędzej, proszę wiedzieć, że czekać będę tam w Domu Ojca, gdzie wszyscy spotkać się mamy. (...) Nie płaczcie, ale zachowajcie spokój godny tych, którzy wierzą w życie wieczne i spotkanie, którego nic już nam nie przerwie”. Na pogrzebie ks. Kazimierza Mazura, mówił o nim dzisiejszy biskup Stefan Siczek: „Tacy ludzie nie są stworzeni do przeciętności. Tacy mają ambicję i sięgają wysoko. Ale tacy nie są stworzeni do szczęścia na ziemi. (...) Ale w tym jest piękno i wartość życia. I to szczególnie pozostanie po Nim jako bogactwo, wspomnienie i zachęta”. Zachowujemy te Postaci w naszych sercach... – Ludzie naszej drogi... A my? Jeszcze „czeka nas droga”...

 

         Listopad, to też odczytywanie wpisanej w naszą drogę całej przeszłości naszej Ojczyzny i troska o „całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię «Polska»” (Jan Paweł II). Święto niepodległości i wędrowanie na groby Tych, którzy oddawali życie za Ojczyznę, z mocą o tym nam przypomina.

 

          I wreszcie temat tego miesiąca wyznacza nam drogę: „Uznaję i wyznaję wszystkie moje grzechy”. To postawa człowieka przed Panem dziejów i wieczności. Niech listopadowe refleksje i świadomość czasu, którego nie można tracić zapala nas, by „Iść i głosić”. 

 

         ks. Albert Warso

Pragnę być święty, Tobie oddany Panie

 

         Miesiąc listopad szczególnie przywołuje nam na pamięć tych, którzy odeszli już do wieczności. Przypomina o tym już pierwszy dzień tego miesiąca, kiedy obchodzimy uroczystość tych, którzy na ziemi żyli w taki sposób, że możemy ich określać mianem „święci”.

 

         Słowo „święty” wydaje nam się bardzo abstrakcyjne, a to z tego powodu, że sama świętość wydaje się być czymś niemożliwym, a już na pewno czymś trudnym, co osiągają tylko nieliczni. Mało tego, niektórzy po prostu wstydzą się być świętymi. Uważają, że to nie na dzisiejsze czasy. Świętość kojarzą z pierwszymi wiekami chrześcijaństwa czy ze średniowieczem. To prawda, że dzisiaj nie mówi się o świętości (co tym bardziej sprawia, że jest ona dla nas abstrakcyjna), ale to, że się o niej nie mówi, nie znaczy, że jej nie ma, że nie ma dzisiaj ludzi świętych.

 

         Jak osiągnąć świętość? Jeśli przyjrzymy się życiorysom świętych, to zobaczymy, że w niektórych przypadkach są one skrajnie różnorodne. Wśród nich możemy znaleźć duchownych i świeckich, ludzi wykształconych i tzw. prostaczków, ludzi znanych z życia publicznego, a także tych, którzy realizowali świętość w zaciszu swojego domu pełniąc obowiązki matki czy ojca. Są też tacy, którzy od początku swojego życia realizowali świętość, ale także i tacy, którzy wiele narozrabiali, którzy nie żyli Ewangelią, którzy nawet prześladowali chrześcijan, ale potrafili się zmienić, nawrócić i naprawić wyrządzone zło.

 

         Ta różnorodność ich drogi do świętości pokazuje, że świętość jest możliwa w każdym miejscu i czasie. I na niewiele zdają się słowa tych, którzy mówią, że aby być świętym to najlepiej pójść do zakonu, i tam z dala od zgiełku i bałaganu, jaki niesie ze sobą świat realizować swoją świętość. Być może jest łatwiej, ale do zakonu nie każdy jest powołany, ale za to każdy powołany jest do świętości, bo jak mówi Pismo Święte: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem Święty”(Kpł 11,44), a w innym miejscu: „Bądźcie doskonali jak doskonały jest Ojciec wasz Niebieski”( Mt 5,48).

 

         Na tym to właśnie polega, żeby umieć dorastać do świętości w miejscu gdzie się uczymy, gdzie pracujemy, wszędzie tam gdzie jesteśmy. A czynimy to, gdy realizujemy słowa Ewangelii, gdy nie ulegamy stereotypom, utartym opiniom czy schematom, lecz pokazujemy, że Ewangelia jest aktualna zawsze i wszędzie, bo świętość to aktualizacja Ewangelii w różnych warunkach, co wskazuje na jej uniwersalizm, to znaczy, że nie wyczerpuje się ona w jakiejś określonej kulturze czy w jakiejś konkretnej epoce, ale że może być realizowana w różnych okresach dziejów. Niektórzy tak realizowali wymagania Ewangelii, że oddali za nią swoje życie. Takich ludzi Kościół nazywa świętymi, bo oddanie życia jest najwyższym wymiarem świadectwa i wierności Chrystusowi.

 

         Jan Paweł II w adhortacji „Ecclesia In Europa” w punkcie 14 napisał takie słowa: „Owocem nawrócenia dokonującego się pod wpływem Ewangelii jest świętość licznych mężczyzn i kobiet naszych czasów. Nie tylko tych, którzy zostali oficjalnie ogłoszeni świętymi przez Kościół, ale również tych, którzy z prostotą i w codziennym życiu dali świadectwo swej wierności Chrystusowi. Nie sposób zapomnieć o niezliczonych synach i córkach Kościoła, którzy na przestrzeni dziejów kontynentu europejskiego realizowali wielkoduszną, autentyczną świętość w ukryciu życia rodzinnego, zawodowego i społecznego. Oni wszyscy niczym żywe kamienie wsparte na Chrystusie, ‘kamieniu węgielnym’, tworzyli Europę jako budowlę duchową i moralną, pozostawiając potomności najcenniejsze dziedzictwo. Tak spełniła się obietnica Chrystusa: „Kto wierzy we mnie, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca”(J 14,2). Święci są żywym dowodem spełnienia się tej obietnicy i zachęcają, aby wierzyć w nią nawet w najtrudniejszych godzinach dziejów”.

 

         Niech słowa piosenki, którą często śpiewamy – „Pragnę być święty, Tobie oddany, Panie” – nie będą tylko jakimś frazesem, lecz niech wskazują, do czego wszyscy jesteśmy powołani.

 
                                                        al. Marcin Dąbrowski

Z dziecięcą prostotą – z Różańcem w ręku

  

         W dniach 26-28 października 2007 r. odbyła się w Pionkach Oaza Modlitwy dla dzieci Bożych. Gromadce 103 osób przewodził Moderator Diecezjalny ks. Albert Warso, a posługę moderatorki pełniła a. Elżbieta Kowalczyk. W piątkowy wieczór była też z nami Moderatorka Diecezjalna s. Ewa Janek. Dzieci przybyły wraz ze swymi animatorami z następujących parafii: Groszowice, Jedlnia Letnisko, Magnuszew, Mirzec, Jedlińsk, jak też z radomskich parafii – Chrystusa Króla, św. Jadwigi Królowej i bł. Annuarity.

 

         Tematyka tych rekolekcji dotyczyła cnót Boskich: wiary, nadziei i miłości. Odczytywaliśmy ją wyraziście w czasie codziennej modlitwy różańcowej. Aktualność tej modlitwy i jej znaczenie w życiu chrześcijańskim stanowiły treść pierwszego spotkania w grupie. W sobotę wieczorem uczestnicy przedstawiali scenki biblijne odnoszące się do kolejnych tajemnic różańca. Drugie spotkanie, wyrabiające w nas postawę punktualności, zaowocowało także pięknymi przedstawieniami.

 

W czasie Oazy Modlitwy dzieci wykonywały różańce realizując rozmaite i bogate pomysły. Efekty pracy wprawiały w podziw – ze względu na nowatorstwo, wyobraźnię twórców i materiały służące do wykonania różańców. Moderatorzy przyznali wszystkim nagrody za... I miejsce! Duże emocje wzbudziła też przygotowana przez Agatę Kudas i Otylię Brendel loteria, w której każdy los wygrywał.

          Żywimy głębokie przekonanie, że ten wspaniały czas rekolekcji w Pionkach zaowocuje w życiu wszystkich uczestniczących w nich, a odnowiony w nas ideał dzieci Bożych pomoże nam w odważnym świadczeniu o Chrystusie i wędrowaniu ku świętości.

 a. Mateusz Czapla

Dwie parafie świętujące razem

  

W dniu 21 października 2007 r. odbył się jubileusz XX-lecia powstania Domowego Kościoła w parafii św. Łukasza w Radomiu (osiedle Michałów). Na uroczystość zaproszeni zostali moderatorzy diecezjalni Ruchu Światło-Życie: ks. Albert Warso i s. Ewa Janek, moderator Domowego Kościoła ks. Maciej Korczyński, księża, którzy przez te lata służyli jako moderatorzy w kręgach Domowego Kościoła na Michałowie oraz wszyscy obecni i byli członkowie oazy rodzin z parafii św. Łukasza i bł. Annuarity.

 

Uroczystość rozpoczęła się koncelebrowaną Mszą Świętą, której przewodniczył ks. Maciej Korczyński, a homilię wygłosił ks. Albert Warso. Nawiązując do słów Sługi Bożego Jana Pawła II, przekazał nam zadanie, które ma wypływać z tego jubileuszu, abyśmy „zakochali” się w Eucharystii i w Biblii. Ksiądz Moderator życzył, aby one stały się dla nas światłem i abyśmy nimi żyli. Na koniec Eucharystii zostały wręczone moderatorom podziękowania i kwiaty, które wyrażały wdzięczność za trud pracy w kręgach i dla kręgów Domowego Kościoła.

 

Po uroczystości wszyscy przeszli do świetlicy „Pod Dobrym Aniołem”, gdzie przygotowany był symboliczny poczęstunek (ciasto, owoce…). Tam też nastąpił „wieczór wspomnień” tych którzy tworzyli pierwsze kręgi na Michałowie (moderatorzy: ks. dr hab. Wiesław Przygoda, ks. Stanisław Stańczyk, ks. Sławomir Gregorczyk; członkowie oazy rodzin: pp. Z. i W. Murawscy, J. i J. Kopyccy, M. i R. Bojarscy …). Wspomnienia dotyczyły tego jak wstępowali do Domowego Kościoła, jak poznawali Ruch, oraz co się zmieniało w ich życiu podczas trwania w oazie rodzin, jak wyglądały pierwsze oazy, wspólne rekolekcje w ciągu roku. Dużo radości wzbudzały wspomnienia przygód jakie przeżywaliśmy podczas wspólnych spotkań przy ogniskach, imieninach i wyjazdach. Miłym akcentem tego wieczoru, były „jubileuszowe torty” przygotowane przez najmłodszy krąg Domowego Kościoła.

 

Na zakończenie odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski i odmówiliśmy krótkie modlitwy w intencji Ruchu Światło-Życie. Błogosławieństwo ks. Alberta oraz wspólny śpiew zakończyły nasze spotkanie. Tak przebiegał ten wspaniały jubileusz, pełen radości ze spotkania i wdzięczności Bogu za wielkie dzieło gałęzi rodzinnej Ruchu Światło-Życie.

  
                                                                           Tomasz Czyż

Myśląc Ojczyzna…

 

 

            …widzę przed oczyma biało-czerwoną flagę; wspominam daty ważnych dla Polski wydarzeń; wyobrażam sobie ludzi, miejsca oraz przebiegam przez czas ponad dziesięciu wieków trwania Narodu Polskiego.

 

Jest więc to słowo, które niesie ze sobą konkretną treść. Wspólną podstawą dla tych wszystkich obrazów jest obecność Człowieka – Osoby. Niewątpliwie przecież jest On podmiotem Ojczyzny; podmiotem historii, w której Ona trwa i umacnia się; tym, dla którego Ojczyzna się urzeczywistnia, w którym się staje naprawdę, który jest przez Ojczyznę kształtowany i potrzebuje jej, aby żyć.

 

         Ta wzajemna relacja między Człowiekiem i Ojczyzną, nie jest całkowicie swobodna. Uczestnictwo bowiem w danej wspólnocie domaga się określonych postaw. Podobnie, gdy zatrzymamy się przy tej niepowtarzalnej wspólnocie, którą jest Polska, nasza Ojczyzna – Ona domaga się od nas, Polaków, abyśmy ją szczerze miłowali, abyśmy byli patriotami.

 

O ile nie jest to zwrot już w ogóle, dla dzisiejszego człowieka, niezrozumiały, to na pewno słowo „patriotyzm” niewiele nam mówi. Kojarzy się raczej staromodnie, przedwojennie, może nawet tajemniczo. Często sprowadzany do wymiaru czysto zewnętrznego – zachowań, gestów, słów – staje się, dla dzisiejszego człowieka, niepotrzebnym antykiem, który zostaje odstawiony do lamusa.      Doświadczenie pokoleń pokazuje nam jednak całkowicie inny kierunek. Wskazuje na sumienie człowieka, jako na miejsce, w którym patriotyzm, tj. miłość Ojczyzny, znajduje swój najpełniejszy wyraz, w którym Ojczyzna się zakorzenia, skąd wyrasta. I choć „myśląc Polska” wybiegam na zewnątrz, tak odruchowo, naturalnie, do różnych obrazów, skojarzeń, zauważam jednak, że to wnętrze, sumienie, jest tym miejscem, z którego biegnę, wychodzę – stoi u początku.

 

„Myśląc Ojczyzna” staję więc przed tajemnicą człowieka, a tym samym dotykam problemu pracy nad sobą, pracy wewnętrznej. Jeżeli natomiast wnętrze i praca, to zarazem trud, zmaganie, odbywające się w człowieku, w jego rozumie i woli – zmaganie o człowieka, o Ojczyznę, którą tworzy.

 

Należy zauważyć tu pewne prawidłowości. Przede wszystkim mam na myśli to, że człowiek może tak bardzo uciekać od siebie, nie zmagać się ze sobą i o siebie, że może aż opuścić swą własną Ojczyznę – samego siebie, a więc wygnać samego siebie.

 

Dalej istotnym jest także to, że nie wybierając, siłą rzeczy wybiera. Może nie podejmować zmagania o samego siebie, nie określać siebie, pozostać zawieszonym w próżni. Takie rozwiązanie okazuje się jednak dla człowieka tragicznym, jest wyborem niszczącym.

 

Jan Paweł II w utworze „Myśląc Ojczyzna” tak pisał: „Wolność stale trzeba zdobywać, nie można jej tylko posiadać. Przychodzi jako dar, utrzymuje się poprzez zmaganie. Dar i zmaganie wpisują się w karty ukryte, a przecież jawne. Całym sobą płacisz za wolność – więc to wolnością nazywaj, że możesz płacąc ciągle na nowo siebie posiadać”.

 

A w dalszej części tego samego utworu: „Historia warstwą wydarzeń powleka zmagania sumień. W warstwie tej drgają zwycięstwa i upadki. Historia ich nie pokrywa, lecz uwydatnia… Czyż może historia popłynąć przeciw prądowi sumień?”

 

Wielka Ojczyzna zbudowana z małych Ojczyzn – sumień ludzkich. Moje wewnętrzne zmaganie, „zwycięstwa i upadki”, nadają kształt Ojczyźnie – nadają własną tożsamość. Nie jest to tylko kwestia moich planów czy pomysłów. Ale raczej zobowiązanie, by wciąż na nowo dorastać do tego bogactwa i brzemienia, którego odrzucić się nie da, za które jestem odpowiedzialny.

 

         Pytam więc – czy decyzje, podejmowane przeze mnie, mogą nie budować moje człowieczeństwo, moją Ojczyznę? Czy mogę nie brać odpowiedzialności za to, do czego jestem zobowiązany?

 

         I znów…

 „Ojczyzna – kiedy myślę – wówczas wyrażam siebie i zakorzeniam, Mówi mi o tym serce, jakby ukryta granica, która ze mnie przebiega ku innym,aby wszystkich ogarniać w przeszłość dawniejszą niż każdy z nas:z niej się wyłaniam… gdy myślę Ojczyzna – by zamknąć ją w sobie jak skarb. Pytam wciąż, jak go pomnożyć, jak poszerzyć tę przestrzeń, którą wypełnia.”

 

al. Konrad Wróbel

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci