Pobierz całą gazetkę tutaj

Słowo Moderatora – Numer 69

 

Niniejszy numer naszego miesięcznika dedykujemy Ks. Albertowi Warso, który przez prawie pięć lat pełnił funkcję Moderatora Diecezjalnego Ruchu Światło-Życie a od połowy maja rozpoczął pracę w Kongregacji Nauki Wiary. Jest to niewątpliwie okazja, by wyrazić naszą wdzięczność, odświeżyć wspomnienia i złożyć życzenia, bo przecież Ks. Albert rozpoczyna nową drogę, na której otwierają się przed Nim nowe możliwości dalszego rozwoju.

Po raz pierwszy spotkałem Ks. Alberta 12 lat temu, kiedy przyjechałem do Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu na pierwszy rok studiów. Pamiętam dobrze tamten czas. Miejscem tego spotkania było mieszkanie ks. Romana Adamczyka, ówczesnego Moderatora Diecezjalnego i profesora Seminarium. Zostaliśmy sobie przedstawieni i po krótkiej rozmowie Ks. Albert otrzymał od naszego gospodarza polecenie, że ma się mną opiekować.

I tak przez 2 lata wspólnego dojrzewania do kapłaństwa znajdowaliśmy czas na herbatę i rozmowę. Czas szybko mijał…i cieszyłem się Jego święceniami kapłańskimi i Mszą Świętą Prymicyjną, na której posługiwałem jako alumn drugiego roku.

Później tak się układało, że zamienialiśmy się miejscami, a może bardziej ja deptałem ks. Albertowi po piętach. Zostałem skierowany na studia do Lublina a On odszedł do pracy w diecezji jako Moderator. Nie wiedziałem wówczas, że ta zamiana wywoła kolejne. Ks. Albert wraz z ks. Grzegorzem Tęczą opiekowali się naszą oazą studencką w Lublinie, po nich ja kontynuowałem te spotkania. Kolejną zamianą była już posługa Moderatora Diecezjalnego Ruchu Światło-Życie, którą próbuję kontynuować po moim Poprzedniku.

Wyrażając wdzięczność Ks. Albertowi za posługę Moderatora Diecezjalnego dziękuję za życzliwość i świadectwo wiary. Niech Pan Bóg Cię wspiera swymi łaskami i błogosławi na tej nowej drodze osobistego rozwoju i służby Kościołowi.

 

                                                                  Ks. Grzegorz Lipiec

Rekolekcje wielkopostne w parafii pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Białaczowie

W dniach od 9 do 12 marca odbyły się rekolekcje wielkopostne w parafii pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela w Białaczowie. Ku miłemu zaskoczeniu,  rekolekcje prowadził ks. Albert Warso, Moderator Diecezjalny Ruchu Światło – Życie. Dla nas, którzy trwamy we wspólnocie Domowego Kościoła, było to szczególnym darem od Boga i wielką radością.

Te rekolekcje pomogły nam zrozumieć, jako znak i potwierdzenie od Pana Boga, że ta wspólnota Oazowa dana jest nam, jako dobro, którym możemy się uświęcać w małżeństwie
 i rodzinie. Dla nas ks. Albert jest również takim znakiem miłości Boga, Jego oddania dla drugiego człowieka. Bardzo głęboko potrafił wniknąć w tajemnice wiary, które przekazywał. Udało się nam ponadto zorganizować spotkanie naszych dwóch kręgów z księdzem moderatorem. Atmosfera spotkania sprzyjała rozmowom na rożne tematy, związane ze wspólnotą Oazową. Podzieliliśmy się sukcesami oraz bolączkami z  naszym ks. Moderatorem Dało się zauważyć, że ks. Warso, obok całej swojej wiedzy, jest człowiekiem otwartym na bliźniego oraz niezmiernie skromnym.

Elżbieta i Stanisław Pacanowie

Para Rejonowa rejonu Opoczno

Od redakcji – Numer 69

Od redakcji – Numer 69

 

         Zbliżamy się do zakończenia roku szkolnego. Jednocześnie kończymy kolejny rok pracy formacyjnej w Ruchu – Światło Życie. Hasłem tego roku były słowa: „Idźcie i głoście”. Myślę, że każdy z nas wiele razy miał możliwość zastanowienia się nad tymi słowami, rozważenia ich pod różnym aspektem. Są to słowa, które przecież wypowiedział do swych uczniów Chrystus, kiedy odchodził do nieba. Tym samym chciał, by Dobra Nowina rozszerzała się po krańce świata dzięki świadectwu samych chrześcijan. To był w jakimś sensie warunek tego, by słowa Chrystusa przetrwały, by poznało je jak najwięcej ludzi. Bo nauka Chrystusa prowadzi do sprawiedliwości i do zgody między ludźmi, a dzięki temu świat staje się miejscem, gdzie możemy spokojnie żyć i wielbić Boga.

         Próbowaliśmy uchwycić sens tych słów i zobowiązanie jakie dla nas z nich wypływa podczas pracy w parafii,  rejonowych dni wspólnoty, oaz modlitwy, szkół animatora. To wszystko były miejsca naszego stawania się chrześcijaninem coraz bardziej, naszego wzrostu duchowego. Teraz trzeba polecić Bogu ten kończący się rok i Jemu przypisać owoce. On sam będzie działał w odpowiednim czasie. To, co uczyniliśmy dla drugiego człowieka na pewno nie zostanie zapomniane, jednak musimy pamiętać, że zwrócenie się człowieka do Boga jest ostatecznie dziełem Jego łaski. Tę myśl bardzo dobrze oddaje temat tego miesiąca czerwca: „Pozostawiam Bogu rezultat i Jemu przypisuję owoce”.

          Jednym z takich „miejsc” uczenia się i rozumienia zadań jakie stawia przed nami oaza jest także ta gazetka. Od września ukazuje się w nowej formie. Wydaje mnie się, że wielu z was spodobała się ta forma, bo z chęcią piszecie do niej artykuły, co zresztą widać po niektóry numerach gazetki, przekraczających 30 stron. Jest to radość tym większa, ponieważ dzięki osobom, które chcą pisać artykuły ta gazetka może w ogóle funkcjonować. Poza tym jest to nasze wspólne dzieło, ponieważ  są w nie zaangażowani wszyscy członkowie Ruchu, a nie tylko jakaś wąska grupa piszących. Nawet ci, którzy jeszcze nic nie napisali zawsze mogą to uczynić. A dzięki temu ubogacamy się wzajemnie naszymi spostrzeżeniami, doświadczeniami, przeżyciami, a także wiemy co inni członkowie oazy myślą na dany temat, jakie mają doświadczenia w wierze, w swojej pracy w Ruchu. „Czeka nas droga” jest tym miejscem, gdzie możemy się tym podzielić, aby inni mogli skorzystać z naszych doświadczeń.

         Chciałbym przy końcu tego roku podziękować wszystkim, którzy angażowali się w tworzenie naszego miesięcznika. Szczególnie animatorom, bo to oni w sensie ścisłym tworzą redakcję tej gazetki; niektórzy z nich piszą coś do każdego numeru. Wśród animatorów szczególne podziękowania należą się Pawłowi Kudasowi, który zajmuje się komputerowym opracowaniem wszystkich artykułów i całą szatą graficzną. Jest On tą osobą, która chyba najwięcej czasu spędza nad przygotowaniem kolejnych numerów.

         Niech ten nasz trud i nasze wspólne dzieło, będzie zachętą  i motywacją dla tych, którzy chcą podjąć różne inicjatywy czy to w parafii czy na innych odcinkach, że jeśli tylko  są ludzie, którzy tworzą wspólnotę i którym się chce to można zrobić naprawdę wiele i z satysfakcją dla siebie i z pożytkiem dla innych.

al. Marcin Dąbrowski

„Niech zstąpi Duch Twój....” - raport z COM

W dniach 9-12 maja br. w Krościenku nad Dunajcem miała miejsce Centralna Oaza Matka. Był to już 35 zjazd członków Ruchu Światło-Życie. Przedstawicielami naszej diecezji byli moderatorzy s. Ewa Janek i ks. Grzegorz Lipiec. Ja miałam zaszczyt być przedstawicielką animatorów. Uczestnictwo w COM-ie było dla mnie nowym a także ważnym doświadczeniem. Pozwoliło poczuć jedność z innymi i zrozumieć, jak ważna jest wspólna modlitwa. Był to bardzo dobry czas za który Panu Bogu dziękuję.

 

Moderator generalny Ruchu Światło-Życie ks. Adam Włodarczyk  w  homiliach wygłoszonych do nas podczas Mszy Św. pochylał  się nad tematem roku „Czyńcie uczniów” wskazując na wspólnotę i zachęcając do formacji deuterokatechumenalnej. Każde ludzkie serce spragnione jest tej jedynej Miłości, jaką jest Chrystus. Powinniśmy więc iść i czynić uczniów! Jeśli nie teraz, to kiedy, jeśli nie my, to kto to uczyni? Należy pozwolić prowadzić się Duchowi św., pielęgnować w sobie chęć takiej posługi, do jakiej On nas posyła. Nie tylko na wyjazdach oazowych, ale przede wszystkich w  naszych wspólnotach parafialnych i tam gdzie nas Pan posyła. Podczas całej Centralnej Oazy Matki polecaliśmy w naszych modlitwach oazy wakacyjne, moderatorów, animatorów i uczestników słowami modlitwy Sługi Bożego Jana Pawła II: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

a. Monika Białas

Moje spotkanie z Księdzem Albertem

„To nie odejście, to tylko przeprowadzka”

25 marca 1992 roku powstała nasza diecezja Radomska. W pobliżu Radomia  parafii Jastrząb pełnili służbę ministrancką dwaj chłopcy: Piotr Ordowicz i Albert Warso. Właśnie wtedy kończyli szkołę średnia. Obydwaj poprosili o przyjęcie do Wyższego Seminarium Duchownego w Radomiu.

13 czerwca 1998 roku zostali wyświeceni na kapłanów. Ksiądz Albert wkrótce poszedł na studia do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, gdzie obronił prace doktorską z zakresu historii Kościoła. Ale zawsze mu było bliskie duszpasterstwo, zwłaszcza duszpasterstwo młodzieży. Pogodne usposobienie i młodzieńczy entuzjazm pozwoliły mu prowadzić „duszpasterstwo uśmiechu”.

Uśmiech na twarzy pogodnej mówi o szczęściu wewnętrznym duszy złączonej w Bogiem. Pozwala zbliżyć się bez obawy tym, którzy szukają, którzy odczuwają potrzebę duchową.  Japończycy mówią: „ że silniejszy jest zawsze ten, kto się uśmiecha, a nie ten, kto unosi się gniewem”.

Przyjmując powierzone mu kierownictwo Ruchem Światło-Życie w Radomskiej diecezji, stawał się coraz bardziej przyjacielem, stawał się „ Oazą”, która pokrzepia, lecz nie zatrzymuje. W takim nastawieniu przyjął skierowanie do pracy w Archiwum w Kongregacji Nauki Wiary w Rzymie. Nie wiemy, jak dalej potoczą się dalej lata pracy dla Kościoła. Wyrażamy przekonanie, że „ można zniknąć na zawsze, by stale być blisko. Rzeka pamięci nie musi wpadać do rzeki zapomnienia”.

W godzinie zewnętrznego rozstania dzielimy się z księdzem Albertem mądrością i doświadczeniem świętego Augustyna: „ Nikt nie przywróci dnia wczorajszego, dzień jutrzejszy bardo szybko przyjdzie i przeminie. Żyjmy dobrze na tym krótkim odcinku, abyśmy doszli tam, gdzie nie będziemy przemijać”.

Życzymy zachowania pogodnego oblicza, bo jak czas przekonywał ksiądz Jan Twardowski: „Pan Bóg jest uśmiechnięty i ma poczucie humoru”.

 

Bp Stefan Siczek

 

Mam napisać kilka słów o ks. Albercie i nie bardzo wiem jak do tego się zabrać. Chyba po prostu zacznę pisać! Otóż z Albertem znamy się już długo – ok. 18 lat – można powiedzieć dojrzała znajomość. Z tego, co pamiętam nasza znajomość rozpoczęła się od KODA w Kozienicach. Albert był wtedy młodym chłopakiem, chyba maturzystą lubiący stawiać pytania, ja zaś rozpoczynałem kapłaństwo, byłem diakonem. Albert lubił pytać i pytał a ja mogłem odpowiadać. Wiedza zdobyta w seminarium okazywała się potrzebną. Cieszyły mnie te rozmowy. Dobrze jest mieć dobrego rozmówcę. Potem, w ciągu lat wiele rozmawialiśmy, to były zawsze dobre i potrzebne rozmowy.

Alberta charakteryzowało działanie, które sprawiało, że angażował się w wiele spraw. Wyglądał na człowieka nie mającego czasu, zapracowanego ale zawsze znajdującego chwilę (czasem to były godziny) dla człowieka. Albert jest księdzem „do ludzi”. To określenie usłyszałem kiedyś na oazie rodzin: powiedzenie, że ktoś jest do ludzi oznacza, że ktoś całym sobą jest otwarty na drugiego, na jego sprawy, gotowy służyć. I Albert chyba taki jest, tak ja go przynajmniej postrzegam. Potrafi pomimo ogromu spraw, pamiętać o tych, dla których jest.

I może jeszcze jedno, pasja a może lepiej pasje. Wydaje mi się, że dla Alberta pasją jest kapłaństwo, pasją jest człowiek, pasją jest historia, zwłaszcza powojenna. Pasją jest głoszenie Słowa: kazania, rekolekcje, misje, itp., można by tu jeszcze wyliczać. W  swoje pasje Albert potrafi wciągać innych.

Myślę, że nowe obowiązki, które podjął ks. Albert w Kongregacji Nauki Wiary pomogą mu realizować zainteresowania historyczne ( z ogromną korzyścią dla historii), będą też oczywiście służbą Kościołowi. Ale, tak mi się wydaje,  Albert nie da się zamknąć w archiwum, znajdzie drogę do ludzi.

ks. Maciej Korczyński

 

 

 

Księdza Alberta Warso poznaliśmy w 1999 roku w Skarżysku-Kamiennej. Tam wszystko się zaczęło. Zaczęła się przede wszystkim nasza osobista Przyjaźń, która trwa do dziś dnia. Ks. Albert towarzyszył przez te wszystkie lata naszemu dojrzewaniu do Miłości i błogosławił ją w Sakramencie Małżeństwa. Był obecny podczas przyjmowania Sakramentu Chrztu Świętego przez nasze dzieci: u Karola duchowo, a Kacpra chrzcił osobiście. Zawsze fascynowało nas jego ogromne zaangażowanie w Ruch Światło-Życie i zapał, który porywał także nasze serca. Wdzięczni jesteśmy Bogu za dar spotkania na naszej drodze wspaniałego Kapłana, Przyjaciela i Ojca Duchowego zarazem i mamy nadzieję, że Bóg doda Mu sił do pełnienia nowych obowiązków w Watykanie. Pozdrawiamy serdecznie. Ania i Jacek Barwiccy z dziećmi-Karolkiem i Kacperkiem.

Ania i Jacek Barwiccy

 

Pamiętamy bardzo dobrze ten dzień. Krościenko n/Dunajcem -Wieczernik - popołudniowe nabożeństwo. Wychodzi młody kapłan i wygłasza konferencję. Zachwyt na twarzach, cisza i szepty - Kto To Jest ? Józek zdecydowanie wyjaśnia - nie znam jeszcze Tego kapłana. Ale jest to przyszły moderator Ruchu. Mija jakiś czas i jest nam dane prowadzić właśnie z ks. Albertem ORAR dla rodzin. Później Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu w Częstochowie. Po wieczornych modlitwach (gdzie rozważaliśmy przed obrazem Pani Jasnogórskiej sprawę podjęcia posługi pary diecezjalnej) wracamy do domu pielgrzyma i dzielimy się, że MARYJA nawet nie mrugnęła do nas co mamy robić. Na to ks. Albert odpowiada nam swoim ujmującym głosem: „bo stwierdziła - w sprawach oczywistych mrugać nie będę”. Tak rozpoczęliśmy wspólną drogę posługiwania w diecezji dla Ruchu, która trwała 4 lata. Cóż więcej powiedzieć? Wspaniały mówca, porywający rekolekcjonista ... I ostatnie nasze spotkania i zasłuchanie w to wszystko co do nas mówi - JUŻ Rzymski kapłan...

Bóg zapłać ks. Albercie za wszystko.

Elżbieta i Józef Brzescy

 

 

Pięć lat temu, gdy po raz pierwszy poznaliśmy ks. Alberta, przekonaliśmy się, że jest to kapłan  bardzo oddany dla Ruchu Światło-Życie. Zależy mu, aby każdy jego członek, od najmłodszego do najstarszego, poprzez swoją dobrą formację był autentycznym świadkiem Jezusa Chrystusa. Jego piękne homilie zawsze urzekały nas głęboką treścią oraz trafnością myśli i uwag. Gdy zostaliśmy parą diecezjalną, poznaliśmy księdza bliżej. Zobaczyliśmy wtedy  Jego dziecięcą  radość i optymizm (a może zawierzenie). Jego troska oraz  głęboka modlitwa odcisnęły, przez ten rok wspólnego posługiwania,  trwały ślad. Ten czas, choć krótki, był bogaty w przeżycia i doświadczenia. Życzymy Mu, aby tam na Watykanie, czuł się tak potrzebny jak tu,  wśród oazowiczów.

Ewa i Tomasz Czyż

                        

Pierwszy raz Ksiądz Albert dał mi się poznać jako obdarzony dużą wiedzą historyk.  To było na moim III stopniu oazy rekolekcyjnej w Skarżysku Kamiennej. Wraz z całym turnusem pojechał do Sandomierza, by tam, w podziemiach tamtejszej Katedry, z jakąż to swobodą przekazu, zadziwiającą znajomością faktów i entuzjazmem mówić o trudnej historii czasów komunizmu, walki z Kościołem i wiarą. A ja słuchałam z zapartym tchem. Później KODA
 i tu znowu dawka historii w najlepszym wykładzie, jakiego dane mi było słuchać. Mogłabym wymieniać jeszcze wiele takich spotkań z Księdzem Albertem… Nie chodzi tu jednak o ich ilość, ale o jakość. Bo Ksiądz Albert stawiał na jakość. Wymagał od animatorów odwagi podążania za Chrystusem, nie „flirtowania” z Kościołem, ale miłowania Kościoła i odszukiwania    w nim każdego dnia swojego miejsca. Stawiał wymagania nie tylko nam, ale i sobie. Pełen poświęcenia słuchał nas, nawet późną porą. Świadomy zapewne faktu, że wychowywać to być, słuchać, stawiać cele i wymagania. Umiał się również bawić, szczególnie widać to było na pogodnych wieczorach. Żartował często i tą swoją otwartością  porywał rzesze.

Ta krótka charakterystyka Naszego Moderatora jakże byłaby zubożona, gdybym nie dodała tego, co takie ważne w osobie Księdza Alberta. Jest to Człowiek Wiary. Radosny Świadek Zmartwychwstania, który odnalazłszy Chrystusa w swoim życiu, pokazuje Go ludziom nie tylko słowem, ale własnym życiem. Można też powiedzieć, że Ksiądz Albert jest oddany Maryi. Ją wybrał na swą Matkę i Orędowniczkę na drodze swego kapłańskiego powołania. Przedstawiał kilkakrotnie postaci Wielkich Ludzi: sł. b. Jana Pawła II, sł. b. bp. Piotra Gołębiowskiego i sł. b. prymasa Stefana Wyszyńskiego, by w ich życiorysach wskazać nam, co to znaczy zawierzyć swoje życie Maryi i Ją wybrać jako „program swojego życia”.

Na koniec  dziękuję Bogu, że mogłam poznać Księdza Alberta na mojej drodze życia
i obserwując go, uczyć się wiary, a przede wszystkim, co to znaczy zawierzyć swoje życie Bogu i pójść za głosem Bożego wezwania.

a. Ela Kowalczyk

 

 

Moje pierwsze spotkanie z ks. Albertem miało miejsce dość dawno, bo aż 8 lat temu. Zawsze były  to spotkania szczerze radosne, bo pierwszy raz udało mi się spotkać człowieka, który potrafi nie spać większość nocy, żeby porozmawiać z ludźmi, którzy tego potrzebują. Ta otwartość na słuchanie innych powodowała, że rodziła się we mnie chęć spotkania z tym właśnie księdzem. Mimo tego, że wymagał wiele od członków Ruchu Światło-Życie - jasnej odważnej postawy i pewnego radykalizmu w działaniu, to przyciągał do siebie ludzi. Przyzwyczaiłem się, że ksiądz Albert jest obecny zawsze podczas spotkań Ruchu w naszej diecezji (a szczególnie w Pionkach) i na pewno będzie mi go brakowało .

 

a. Marcin Węgrzynowski

 

Pierwszy raz spotkałem Go dopiero na swoim III. stopniu, bo... ZAWSZE unikałem tego księdza, przez którego robiło się wesołe zamieszanie tam, gdzie się pojawiał. Przyjechałem jako ostatni uczestnik. Bałem się spotkania z moderatorem. Zapytał o imię, po czym opowiedział z uśmiechem o tym, co robiłem kilka dni wcześniej na jakimś spotkaniu oazowym…

a. Mateusz Czapla

 

 

 

Dla mnie ostatnie 5 lat, to lata posługi amatorskiej. Bardzo się cieszę, że to właśnie ksiądz Albert mógł prowadzić mnie jako moderator, ale przede wszystkim jako ksiądz i przyjaciel. Już teraz dziękuje mu za to, że zawsze mogłem na niego liczyć w trudnych i radosnych chwilach. Cieszę się, że to on był moderatorem na moim III st. w 2003 roku (nigdy nie zapomnę tej oazy), że mogłem uczestniczyć z nim w „niezwykłej” Oazie Modlitwy gdzie Jan Paweł II przechodził do domu Ojca, że w końcu zawsze mogłem liczyć na jego pomoc i mogłem mu pomagać jak tylko byłem potrzebny! Słowa nie opiszą mojej wdzięczności dla tego kapłana, a wszystko co mu zawdzięczam zostawiam w swoim sercu. Księże Albercie dziękuję za Twoją przyjaźń i za Twoje Kapłaństwo!

 

a. Paweł Kudas

 

 

Ks. Albert jest wspaniałą osobą. Możemy z Nim zawsze porozmawiać na każdy temat. Rozmowy z Księdzem były dla mnie drogowskazem jak dobrze postępować w życiu i dodały mi odwagi. Wszystko umiał mi dokładnie wytłumaczyć. Podziwiam w  Nim to, jak z łatwością rozumie każdego człowieka i jak znajduje  rozwiązanie na każdy problem. Był doskonałym Moderatorem, którego nigdy nie zapomnę. Wszystko było doskonale zorganizowane. Jego słowa wypowiadane podczas kazania trafiały prosto do mojego serca i utrwalały się, aby później prowadziły mnie drogą Bożą .

Mateusz Mundzik

 

 

 

Pierwszy raz spotkałam się z Ks. Albertem podczas Oazy Modlitwy. Czułam wtedy jakąś nieśmiałość i strach do Jego osoby. Wszystko zmieniło się  po moim 3 stopniu Oazy w Skarżysku (może nawet jeszcze wcześniej). Okazało się, że Ks. Albert jest serdeczny, sympatyczny  i ma ogromne poczucie humoru, ale jest również bardzo stanowczy i wymagający.  Właśnie takiego Go zapamiętam!

Agnieszka Stróżka

 

 

 

         Moje wspomnienia z księdzem Albertem? Było bardzo dużo takich chwil, które na zawsze zostają w sercu, zarówno te wesołe „żarciki oazowe”, jak i te wzruszające. „Jak ty się nazywasz?”, „Ojej, ja to na głos powiedziałem?”, „Ja się na tym nie znam, ale to ma być zrobione” – te teksty zawsze będą mi się kojarzyć z osobą księdza Alberta.

         Moja przygoda z oazą zaczęła się w tym samym roku, kiedy moderatorem Ruchu Światło-Życie został ksiądz Albert. Jeździłam na Oazy Modlitwy Dzieci Bożych, potem co miesiąc na młodzieżowe, aż w końcu pojechałam, właśnie z księdzem Albertem, na oazę w Skarżysku-Kamiennej i na KODA, często też „nawiedzam” ośrodek oazowy w kurii, więc miałam więc mnóstwo okazji do spotkań, rozmów z księdzem i poznania Go. Na pewno Jego osoba na zawsze zostanie w moim sercu – Jego zaangażowanie w dzieło Ruchu, zawsze próbował znaleźć czas dla nas – czy to na Oazie Modlitwy o 2 w nocy, kiedy pod pokojem księdza były długie kolejki, czy też sam podchodził do drugiej osoby, kiedy widział że ktoś potrzebował pomocy i sam zapraszał na rozmowę. Ksiądz posiadał też poczucie humoru, a przy okazji wielkie wyczucie – wiedział, jakich słów użyć, by niektórych niegrzecznych delikwentów „postawić do pionu” – oj, sama czasami te słowa poczułam na własnej skórze! I dobrze! Bardzo wiele one mi dały do zrozumienia, nauczyły mnie zwracać się z miłością i zrozumieniem do drugiej osoby i sprawiły, że zrobiłam się chociaż troszkę mądrzejsza ;) To także świadczyło o tym, jak księdzu Albertowi bardzo na nas zależy. Na co dzień obdarzał nas dobrym słowem, ciepłym uśmiechem, żarcikiem i tym wszystkim dobrym co miał w swoim wnętrzu.

         Ksiądz Albert był nie tylko niezwykłą osobą, ale także wspaniałym kapłanem. Eucharystia sprawowana przez księdza Alberta nigdy nie mogła być na skróty – ksiądz Albert zawsze był skupiony na Mszy Świętej, doceniał i chwalił dobrze przygotowaną liturgię, komentarze, czy śpiew. Mówił wspaniałe kazania, dające do myślenia i zapadające w pamięć. Miał także ciekawe konferencje historyczne, które mi się osobiście bardzo podobały. Chociaż jestem ciężka, wręcz tępa z historii, to jednak wiele informacji z tychże konferencji zapamiętałam.

         Na zakończenie pragnę napisać, że dla mnie ksiądz Albert był wspaniałym świadkiem wiary, wychowawcą i moderatorem. Będąc ze mną na KODA, uczył nas jak być dobrym animatorem i pokładał w nas w związku z tym bardzo wiele nadziei. Chciałabym bardzo tego zaufania nie zawieść. Przy okazji pragnę życzyć księdzu mnóstwo szczęścia i dużo łask Bożych, żeby tam na Watykanie, w Kongregacji Nauki Wiary, ksiądz dalej kroczył drogą ucznia Chrystusa, a także żeby ksiądz pamiętał o nas w modlitwie i zawierzył nas przy grobie sługi Bożego Jana Pawła II.

Agata Kudas

Dzieje się:


9.03-11.03 SA
16.03-18.03 Ewangelizacyjna OM

23.03-25.03 SA Diecezjalnego

Więcej terminów: KALENDARZ

Oazy Wakacyjne

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci