Pobierz całą gazetkę tutaj

Słowo Moderatora – numer 70, 71

Początek lata i wakacje to czas zasłużonego odpoczynku… Jest zapewne radość w sercu i wiele pomysłów w głowie na przeżycie tego czasu. Chciałbym byś spojrzał na ten czas nie tylko pod kątem „luzu” od szkoły czy miejsca pracy, ale pod kątem daru jaki otrzymałeś od Boga. Wakacje są wspaniałym darem. Bardzo łatwo jest mając dar zapomnieć o Dawcy…Zdobywając górskie szczyty, pływając po jeziorze, siedząc przy ognisku pamiętaj o tym, że te wspaniałe chwile przeżywasz dzięki Stwórcy.

Świat jest piękny latem. Piękno jest po to, by nas zachwycało i kierowało ku dobru. Niech obcowanie z pięknem przyrody popycha nasze myśli ku Stwórcy i zachwyca Jego wielkością i mądrością. Nie po to, by się Nim przestraszyć, ale mocniej uwierzyć i skorzystać z wielkiego przywileju człowieka jakim jest modlitwa.

Wakacje to też czas rekolekcji oazowych. Wielu z Was podjęło zaproszenie Chrystusa i wybierze się na oazę. Warto sobie przypomnieć przed wyjazdem, że są to rekolekcje, na których przeżywasz formację, jedziesz po, aby szczególniej spotkać się z Chrystusem. To On dał ci ten czas, miejsce i ludzi, których tam spotkasz. Miej świadomość tego, że od Ciebie zależy, czy wykorzystasz w pełni ten dar. Pamiętaj, że łatwo go zatracić. Nieocenionym środkiem, który pomaga dobrze przeżyć oazę jest modlitwa za tych, z którymi się spotkamy: uczestników, animatorów i moderatorów. Z serca o nią proszę i do niej zachęcam.

Pragnę życzyć Oazowiczom udanego, radosnego i owocnego przeżycia daru jakim są wakacje. Niech Wasza postawa prowadzi ludzi do spotkania z Chrystusem.

 

                                                                  Ks. Grzegorz Lipiec

Moje Spotkanie z Księdzem Albertem cz. 2

Drogi Księże Albercie,

 Wracając w myślach do wspólnie przeżytego czasu, chciałabym wyrazić Ci moją wdzięczność za wszelkie dobro, którego od Ciebie doświadczyłam. Zawsze mogłam na Ciebie liczyć, nie stwarzałeś barier w kontaktach, byłeś serdeczny, dowcipny a problemy potrafiłeś rozwiązywać w świetle Ewangelii. Byłeś i jesteś dla mnie świadkiem tego, co to znaczy zaufać Bożej Opatrzności. Dziękuję za Twoją życzliwość i okazywane mi zaufanie.

Zostawiłeś we wspólnocie Ruchu Światło-Życie dużą cząstkę swojego serca i nauczyłaś nas, że w życiu nie ma sytuacji bez wyjścia, jeśli tylko zaufa się Bogu. Wymagając obdarowywałeś wychowanków uśmiechem i sercem pełnym miłości, byłeś zawsze otwarty na drugiego człowieka. Dziękuję Ci za kilkuletnią współpracę, przyjaźń i świadectwo wiary jak również służby drugiemu człowiekowi.

Niech Pan Cię wspomaga na nowych drogach Twego posługiwania.

 s. Bożena Adach

 -----------------------------------------------------------------------------------------

 Człowiek o wyjątkowych siłach.

 Jest taki Człowiek na świecie, choć niezwykle ciężko określić, gdzie jest obecnie (Rzym/ Radom/ Lublin/ samolot/ gdziekolwiek?), który nie pozostanie obojętny żadnej napotkanej osobie. Człowiek emanujący życzliwością, radością, chociaż dzieli się także dość często uzasadnioną krytyką. Zawsze niewyspany, wiecznie spóźniony, nieliczący się z groszem, bo „człowiek stanowi najwyższą wartość” - zwykł mawiać. Nigdy nie potrafił „odwalić fuszery” (choć niejednokrotnie sam wystawiałem Go na próbę), zawsze sumiennie i rzetelnie wykonywał i zapewne wykonuje swoje obowiązki. Człowiek, dla którego godzina 22 była najlepszą na rozpoczęcie wizyt u zawsze oczekujących Go przyjaciół (po powrocie znów zasiadał przed laptopem). Skąd ks. dr Albert Warso (obecnie pracownik Kongregacji Nauki Wiary na Watykanie), czerpał siłę do nieustannego dawanie z siebie?

Wielokrotnie przebywając z ks. Albertem nie mogłem się nadziwić, jakim cudem (bo w wielu przypadkach był to cud), udawało Mu się wykonać wszystkie prace i obowiązki oraz prośby mnóstwa ludzi, przy 24 godzinnej dobie i tylko 7-dniowym tygodniu. Pomimo wiecznego spóźnienia, codziennie przystawał w kaplicach i kościołach, aby nie było dnia, w którym nie sprawowałby Eucharystii. To był najważniejszy punkt dnia, dający Mu niesamowitą siłę, dzięki której był i jest tak charyzmatycznym człowiekiem. Kto nie pamięta wejścia tuż przed rozpoczęciem Mszy („beze mnie nie zacznąć!” - żartował), albo tych ważnych słów, które kierował do nas w kazaniach, często powtarzając różne opowieści (widzę związek pomiędzy tymi powtórzeniami, a Jezusowym „zaprawdę, zaprawdę…”

Miałem także niezwykłą przyjemność uczestniczyć z Nim we Mszy Świętej na Jasnej Górze przed Cudownym Obrazem. To właśnie tam trzeba szukać źródła energii i mocy ks. Alberta. Jak wspomniałem, pierwsza jest Eucharystia, ale to zawierzenie Maryi swojego życia (Wojtyłowe - Totus Tuus), daje mu spokój ducha, wiarę i nadzieję na dobre przeżycie każdego dnia. Ilekroć miałem możliwość spoglądać na ks. Alberta, klęczącego przed obrazem Matki Bożej Ostrobramskiej, Częstochowskiej czy w Jastrzębiu, zawsze widać było ten głęboki dialog, rozmowę, w której ufam, Maryja przyjmowała wszelkie troski i kłopoty, zarówno Księdza, jak i osób, które prosiły Go o modlitwę. To był moment, w którym na nowo i z większą siłą i zapałem powracał do głoszenia światu Chrystusa.

Moje pierwsze skojarzenia z ks. Albertem to w/w Eucharystia, Maryja, a także kilka znamiennych i charyzmatycznych postaci. To ludzie, z których niewątpliwie czerpie wszelkie wzorce. Wielcy duchem kapłani: S.B. Jan Paweł II, S.B. bp. Piotr Gołębiowski oraz Kardynał Stefan Wyszyński, a także założyciel Ruchu Światło-Życie S.B. ks. Franciszek Blachnicki. To Ludzie za życie dający poznać się jako święci, których życiorysy obfitują w cuda, uproszone za pośrednictwem Maryi, którą obierali za patronkę swych dróg.

Dziękuję Bogu za ten niezwykły dar, jakim niewątpliwie jest możliwość uczenia się pięknego życia od ks. Alberta Warso, poznawania za jego pośrednictwem Chrystusa oraz ludzi, które tak jak ja, wiele Mu zawdzięczają.

a. Jacek Grabski
 
-----------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

              Moje spotkania z Księdzem Albertem to spotkania z dobrym, Bożym człowiekiem, gotowym wysłuchać i wskazać na nowo drogę ku Panu, ale także czekającym na wsparcie przez modlitwę, dobre słowo, posługę animatorską. To spotkania z Osobą wciąż podejmującą nowe działania, ale też wrażliwą na potrzeby drugiego człowieka i pragnącą jego dobra. To wreszcie spotkania z Przyjacielem. Takich spotkań się nie zapomina!

                                                                                  a. Ania Wróbel

 
-----------------------------------------------------------------------------------------

            Moje spotkania z Księdzem Albertem to spotkania z Człowiekiem, który zawsze potrafi znaleźć czas dla drugiej osoby, który potrafi po ojcowsku wysłuchać i wskazać, co jest według niego dobre, jednocześnie nie narzucając swojego zdania i licząc na odpowiedzialność drugiego człowieka. To także spotkania z Osobą, która zna wartość prawdziwej radości i się jej nie boi. To także uczenie się od Niego szerokiego patrzenia na różne sprawy i uczenie się szukania dobra w drugiej osobie. To spotkania z Przyjacielem, do których często wraca się myślami.

a. Piotr Napieraj

XXVIII Pielgrzymka KWC

Gietrzwałd, 7 czerwca 2008r.

W dniu 7 czerwca mieliśmy niezwykłe szczęście i łaskę gościć w Sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Wraz z około 700 pątnikami z 22 diecezji uczestniczyliśmy w XXVIII ogólnopolskiej Pielgrzymce Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Przepięknie położone wśród pagórków, lasów i łąk sanktuarium, gdzie zawsze czeka na nas Najlepsza Matka. Wraz z naszymi przyjaciółmi Beatą i Marcinem Salatami byliśmy przedstawicielami KWC diecezji radomskiej. Po dość wyczerpującej podróży   ponad 300 km, powitała nas Maryja Gwiazda Nadziei, która w tym miejscu podczas objawień w 1877 roku przekazała wizjonerkom przesłanie:  Odmawiajcie różaniec. Nie smućcie się, bo Ja zawsze będę z wami . W programie pielgrzymki był czas na zawiązanie wspólnoty, wysłuchaliśmy konferencji dr Krzysztofa Wojcieszka na temat nadziei. Centralnym punktem była Msza Święta pod przewodnictwem Moderatora KWC ks. Piotra Kulbackiego. Nam najbardziej zapadnie w pamięci Droga Krzyżowa KWC ze świadectwami. Już na miejscu dowiedzieliśmy się, że zostaliśmy wybrani do głoszenia świadectwa przy VIII stacji. Dla mnie było to niezwykłe przeżycie, nigdy nie dawałam świadectwa uważając, że marne byłoby to świadectwo osoby, która nie była zniewolona nałogiem, nie przeżyła cudownego nawrócenia i w ogóle nie ma nic ciekawego do przekazania. Tak myślałam, ale przecież działa Duch Święty, który nie bierze pod uwagę naszych domysłów i planów. Podpowiedź znalazłam przy VIII stacji   Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty. Uświadomiłam sobie czym dla mnie jest całkowite wyrzeczenie się alkoholu, które może wielu osobom wydawać się bezsensowne, ponieważ nigdy go nie nadużywałam. Moje zobowiązanie i modlitwę ofiaruję w intencji tych wszystkich, którzy sami nie mogą się wyzwolić. Szczególnie w intencji ludzi młodych. Niestety coraz młodszych. Myli się każdy kto twierdzi, że problem alkoholu go nie dotyczy. Wystarczy się rozejrzeć wokół. Już nawet dzieci sięgają po kieliszek. Za nie ofiaruję Bogu moją modlitwę. Niezwykle ubogaciły nas świadectwa, w których ludzie dziękowali za obfitość łask otrzymanych podczas trwania w krucjacie.

Dziękujemy i my Matce Najświętszej  za nadzieję, którą od Niej otrzymaliśmy w słowach: Nie smućcie się.... Naszym przyjaciołom dziękujemy za możliwość uczestnictwa w pielgrzymce.



Anna i Tomasz Smolarczykowie

I co ja robię tu? – zadania kleryka na rekolekcjach wakacyjnych

 

Właśnie zakończyliśmy kolejny rok szkolny. Oceny już wystawione, świadectwa i zapełnione indeksy w dłoniach, a przed naszymi oczyma rysuje się wspaniała i upragniona, chyba przez każdego, perspektywa odpoczynku wakacyjnego i jeszcze bardziej oczekiwanych rekolekcji oazowych. Letnie turnusy rekolekcyjne będą szansą, abyśmy na nowo przemyśleli i poukładali nasze życie, dadzą niewątpliwie możliwość odnalezienia w nim na nowo obecności Boga. W owocnym, duchowym przeżyciu rekolekcji oazowych, oprócz naszego wewnętrznego usposobienia, pomagać nam będą ludzie, których Pan stawia na naszej drodze: księża, siostry zakonne, animatorzy, uczestnicy a także… klerycy.

 Wakacje są czasem, w którym każdy z kandydatów, przygotowujących się do kapłaństwa, ma szansę sprawdzić się na polu działalności duszpasterskiej, biorąc udział w różnego rodzaju praktykach – wybieranych spośród szerokiego wachlarza możliwości. Wyjazd na rekolekcje Ruchu Światło – Życie jest jedną z popularniejszych form odbywania tych praktyk. W tym roku na oazy wakacyjne ma się udać aż 46 kleryków. Chyba każdy z nas ma wypracowaną jakąś wizję pełnienia swojej posługi na Oazie, związaną ze sposobem bycia i podejścia do drugiego człowieka. Zadania i funkcje kleryka w czasie rekolekcji są chyba wszystkim doskonale znane, a są one ponadto zbliżone do tych, wynikających z pełnienia posługi animatora. Wszystkie te obowiązki ująć można chyba w jednym zdaniu: ,,Pomoc bliźniemu w odnajdywaniu Boga w codziennym życiu”. W zakres tak szerokiego sformułowania wchodzić będą m.in. prowadzenie grupy, szkoły biblijnej, liturgicznej itp. Bardzo ważnym elementem jest prowadzenie modlitw i asysty na Mszy świętej, do której sprawowania każdy z nas się przygotowuje.

Oprócz tych, niejako ,,obowiązkowych”, zadań istnieją także takie, których oazowy plan dnia nie obejmuje, a które są szalenie ważne w dobrym wypełnianiu przez kleryka swoich zadań. Mam na myśli pewną stałą postawę, dyspozycyjność, otwartość na rozmowę, chęć niesienia pomocy innym. Bo np. co z tego, że ktoś pięknie poprowadzi szkołę modlitwy, jeśli nie będzie chciał udzielić komuś rady np. w sprawie jego trudności na modlitwie, a swoje zaangażowanie ograniczy jedynie do wygłoszenia wykładu. Wydaje mi się, że ta część zadań kleryka jest ważniejsza od pozostałych, ze względu na przygotowanie do pełnienia kiedyś posługi w konfesjonale i posługi kierownika duchowego.   

Klerycy na Oazie mogą się zatem wiele nauczyć, a swoją odpowiednią postawą mogą  także pomóc drugiemu. Rekolekcje wakacyjne stają się więc dla nas wszystkich szansą do dojrzewania, uczenia się od siebie i wspólnego wzrastania w miłości do Pana.    

 

al. Łukasz Białas

OD REDAKCJI – Numer 70

Radość służby

           

Człowiek wyraża siebie w relacji do drugiego człowieka. To w kontakcie z drugim ujawnia się kim naprawdę jesteśmy, jakie są nasze wady, zalety, nasza osobowość. Druga osoba jest dla nas zwierciadłem, w którym się przeglądamy. Nieraz to, co w nim zobaczymy może nas przerazić. Ważne, by stawać w prawdzie o sobie, dokonywać refleksji nad tym, jak jesteśmy postrzegani przez innych. Taka postawa może pomóc nam poznać siebie i poprawić własne zachowanie.

Rodzina jako najmniejsza wspólnota przygotowuje nas do życia w większych wspólnotach. To w niej uczymy się wrażliwości na drugiego człowieka, solidarności w cierpieniu, ofiarności i przebaczenia. Jeśli nauczymy się tych zasad we własnej rodzinie, tym łatwiej będzie się żyło innym z nami.

Piszę o tym, ponieważ wakacje dla Ruchu Światło – Życie są takim czasem zbierania się i tworzenia nowych wspólnot. Dzieje się to w trakcie oaz wakacyjnych. Spotykamy na nich różnych ludzi, często wcześniej nam nieznanych, zawiązujemy nowe znajomości, przyjaźnie. Te nowe wspólnoty są często dla nas pewną szkołą życia. W czasie 15 dni oazy można nauczyć się bycia razem i odkryć radość służby. Jest ona szczególnym znamieniem naszych animatorów. Ich ważnym zadaniem na oazie jest bycie dobrym przewodnikiem dla tych, którzy powierzeni są ich opiece. Jeśli animator potrafi służyć swoim siostrom i braciom z radością to jest to znak jego dojrzałości. Dojrzały chrześcijanin to ten, który potrafi coś dać lub zrobić bezinteresownie dla drugiego.

al. Marcin Dąbrowski

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci