Pobierz całą gazetkę tutaj

Wspólnota oazowa w parafii świętego Bartłomieja w Opocznie

Ksiądz Proboszcz:
ks. prał. Jan Wojtan

Księża Moderatorzy Domowego Kościoła:
ks. prał. Jan Wojtan, ks. Robert Kowalczyk, ks. Władysław Mąkosa

Moderatorzy grup młodzieżowych:
ks. Władysław Mąkosa i s. Joanna Sidor

 

Wspólnotę młodzieży oazowej w naszej parafii tworzy grupa około 50 osób. Funkcjonujemy już od kilkunastu lat i wciąż działamy aktywnie włączając się w rożnego rodzaju prace w parafii. Naszymi opiekunami są: s. Joanna Sidor i ks. Władysław Mąkosa. Jesteśmy podzieleni na kilkanaście mniejszych grup, które spotykają się na cotygodniowych spotkaniach formacyjnych, prowadzonych głównie przez uczestników drugiego i trzeciego stopnia Oazy Nowego Życia. Jako cała wspólnota spotykamy się na próbach scholi oazowej, celebracjach oraz na comiesięcznych Mszach Świętych w pierwszy czwartek miesiąca. Na każdą niedzielną Eucharystię inna grupa przygotowuje komentarze, modlitwę wiernych oraz czytania, a schola włącza się ze swoim śpiewem. Chłopcy z naszej wspólnoty należą do służby liturgicznej.

W naszej wspólnocie jest również wiele dzieci, które uczestniczą w spotkaniach formacyjnych oraz wyjazdach na parafialne oazy modlitwy. Młodzież natomiast przygotowuje wraz z s. Joanną montaże słowno-muzyczne, m.in. przed Pasterką czy w czasie Dni Papieskich. Podczas ferii zimowych organizujemy w klubo-kawiarni ,,Bartek” zajęcia i zabawy dla dzieci z naszego miasta.

Wspólnotę Domowego Kościoła tworzą cztery kręgi, w których jest 17 rodzin. Spotkania kręgów odbywają się co miesiąc. W każdą trzecią niedzielę miesiąca Domowy Kościół przeżywa wspólną Eucharystię, po której odbywa się spotkanie z księdzem proboszczem – ks. prał. Janem Wojtanem, jednym z Liderów Ruchu Światło-Życie w naszej diecezji. Wspólnota rodzin, wraz z młodzieżą, pomaga przy organizacji niektórych uroczystości , a szczególnie Festynu Parafialnego. Zwykle naszym zadaniem jest prowadzenie zabaw dla dzieci czy pomoc w loterii fantowej, z której dochód jest przeznaczony dla dzieci potrzebujących.

Ufamy, że zapał jaki panuje wśród grup młodzieżowych, jak i we wspólnocie rodzin, nigdy nie zgaśnie i ciągle będziemy się rozwijać – duchowo i liczebnie. Prosimy wszystkich o modlitwę za naszą wspólnotę, by nigdy nie zabrakło nam sił w głoszeniu Ewangelii Chrystusowej!

Radośnie i ciepło pozdrawiamy wszystkich .

 

Jakub Cichawa

 

Wartość ludzkiego życia

 

Ludzie mówią: Żyjemy w trudnych czasach… Tylko co to stwierdzenie znaczy? Tak naprawdę. Nasze czasy nie są trudniejsze niż te, w których przyszło żyć naszym dziadkom czy ich rodzicom. Ale, z czym pewnie wielu z Was nie będzie chciało łatwo się zgodzić, nie są też łatwiejsze. Owszem, o chleb powszedni łatwiej; tak, to prawda, łatwiej poznawać świat; macie rację, uczyć się łatwiej – jesteśmy w „Europie”… Tylko zakłamanie się zmieniło.

Ja i Ty – wszyscy, tak samo, otrzymujemy łaskę od Pana. Trochę inteligencji, odrobinę wyglądu, od czasu do czasu szczyptę humoru, nasze talenty. Wszystko to samo w sobie wspaniałe i doskonałe, bo w końcu pochodzące od Naszego Najlepszego Ojca. Tylko, że za chwilę, jak tylko odłożysz ten numer miesięcznika, no może jutro, ta miła sercu refleksja (ta absolutnie – obłędnie – nieprawdopodobnie piękna refleksja) zasiądzie z pilotem w ręku przed TVN Fakty, weźmie do ręki Newsweeka, włączy Eskę… I co?.. Będzie bez zarzutu - Nic w tym złego (zdyskredytować cały świat byłoby dla nas zbyt łatwo ). Nawet nie chodzi o konfrontacje, o zderzenie rzeczywistości (walka w otwartym polu jest przecież łatwa – tu swój, tam wróg ). Różnica jest taka, że teraz myślisz Ty, a wtedy powierzysz swój umysł bezimiennemu komuś…

A zakłamanie się zmieniło. Bo było od zawsze… Sądzisz, że propaganda nie działała w rzymskim Imperium. Bzdura, nie różniła się niczym od tej Goebbelsa. Tylko, że zawsze jak świat światem wskazywała wroga, zagrożenie. Uczyła czasem, to niewątpliwie straszne, nienawiści, ale przez to też budziła sprzeciw. Była bowiem taka „nienaturalna”.

Dzisiaj jest, no właśnie… taka „naturalna”. Dziś masz być tolerancyjny, dbać o siebie, nie wtrącać się w niczyje sprawy. Dziś jeśli mimo wszystko chcesz myśleć, to na własną rękę i swój prywatny użytek. Jeżeli chcesz wyznawać wartości, to proszę bardzo, bylebyś tego Krzyża nie nosił na piersi. Ale chwileczkę czy to jest tolerancja? I w ogóle po co zatem ma być ta tolerancja, co ma usprawiedliwiać..? To jakiś obraz z krzywego zwierciadła, z niedorzecznego, nielogicznego świata. Ludzie (nie wszyscy, niektórzy) zapomnieli. Wystarczyłoby: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego…”.

         Dziś ludzkie życie jest warte tyle, ile liczba cyfr przed przecinkiem. Media zarzekną się – „To pomówienie!”, ale inni doskonale dadzą nam to odczuć w sklepie, szkole, w pracy. Tylko, że to kłamstwo! To nie tylko budzący uśmiech frazes. Oni chcą, żebyś tak myślał. To kłamstwo! Wartość życia człowieka mierzona jest przez Boga i tylko przez Niego. On ma prawo, bo przenika nas całych, bez reszty. Wartość nie leży w osiągnięciach (mówimy sukcesie), nie leży w realizacji marzeń. Nie leży w pięknym domu, wspaniałej mowie, nawet dobroczynności. Gdzie zatem jest? Życie staje się zupełnie bez sensu, gdy nie ma swojej Wartości... Bo wartość jest w Miłości. W tym, jak realizujemy swoją, a zarazem nie swoją, choć osobistą, relację z Panem. A może raczej jak odpowiadamy na to, co Pan nam przygotował. Na taką Miłość jaką nam oferuje…, czyli pełną.

         Dotąd było łatwo. W końcu dla każdego z Nas to oczywiste. Dajemy świadectwo, żyjemy naszą relacją ze Zbawicielem. Tylko co, jeśli zażąda więcej… Jeśli Twoje dzieciątko, albo cały Twój świat będzie chory. Albo jeśli idąc jeszcze dalej Pan Bóg przygotuje Ci syna nie w porę, nie na tę godzinę. Jeśli trzeba będzie wybrać: sukces czy córeczka? Przecież to takie proste. Jeśli takie proste to dlaczego tak wielkie jest podziemie aborcyjne, dlaczego taka batalia o legalizację „dobrej śmierci”? To nie jest tylko sprawa tych zza szklanego ekranu. To sprawa dotycząca każdego z nas, bezpośrednio. To kwestia niezbywalnego prawa do życia, które posiada człowiek od samego poczęcia niezależnie czy początek ma w Miłości czy w tragedii gwałtu. Dobry Bóg tak stworzył człowieka, tak doskonale zaprojektował jego poczęcie, że jest „na obraz i podobieństwo” Stwórcy. To coś, czego my nigdy nie pojmiemy, jakże więc chcemy przyrównywać się do Boga… Ja nigdy nie pozwolę, by życiem człowieka rządził jakikolwiek ludzki sąd i Tobie też nie wolno. Nie wolno nam dopuścić, by te podstawowe wartości były przedmiotem polemiki w życiu publicznym. Tu nie ma nad czym debatować… Dziś, kiedy z mediów płynie kampania poczęcia „In vitro”, kiedy Traktat reformujący narzuca nam respektowanie praw „rodzicielskich” związków homoseksualnych, ja nie wierzę w cuda. W ludzkie cuda. Muszę myśleć, stąd muszę i walczyć. Walczyć o wartość ludzkiego życia. O Normalność.

Zły duch działa i przez wieki sączy w serca ludzi truciznę. Najgorszą, a może raczej najbardziej podstępną. Zatruwa czystość serca. Niszczy jego prostotę. A przecież pamiętamy Osiem Błogosławieństw… „Błogosławieni czystego serca”. Pan Jezus obiecuje im, że staną przed obliczem Ojca w Niebie. Niczego więcej nie potrzeba. Więc musimy walczyć o czystość serc, naszych deklaracji i wewnętrznych przekonań. Nie możemy się bać stanąć naprzeciw zła. Musimy dbać o każde wypowiedziane słowo – bo każde zmienia świat, w którym żyjemy. „Musicie od siebie wymagać”…

Doprawdy nasze czasy są trudne. Jak każde… Ale Dobry Bóg pokazuje Drogę – wystarczy tylko pamiętać i prostym sercem przyjmować, że Wartością ludzkiego życia jest Miłość.

 

a. Łukasz Wielocha

Spotkanie opłatkowe Domowego Kościoła

 

W dniach 18-19 stycznia 2008 r. odbyło się w Częstochowie ogólnopolskie spotkanie opłatkowe Domowego Kościoła. W spotkaniu uczestniczył Krąg Centralny, pary diecezjalne, moderatorzy i zaproszeni goście. Oczywiście nie zabrakło wśród nas s. Jadwigi Skudro.

Konferencję o ewangelizacji w środowisku pracy wygłosił ks. Stefan Moszoro-Dąbrowski z Prałatury Opus Dei. Na uroczystą Eucharystię przybył bp Adam Szal, biskup pomocniczy z Przemyśla, a od niedawna delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ruchu Światło-Życie. Bp Szal przewodniczył Mszy świętej i wygłosił homilię. Następnie rodziny z diecezji rzeszowskiej przedstawiły montaż słowno-muzyczny z własnymi tekstami i muzyką. Program przypomniał nam miłość Boga do człowieka, która objawiła się w narodzonym Synu Bożym, a także piękno miłości małżeńskiej i rodzinnej, która ma swoje źródło w miłości Boga.

Po takim przygotowaniu odbyło się tradycyjne dzielenie się opłatkiem. W atmosferze życzliwości i radości składaliśmy sobie życzenia. Z kolei po uroczystej kolacji „wigilijnej”, było wspólne kolędowanie, zabawa, a nawet tańce (w pierwszej parze s. Jadwiga). Tak rozpoczęty wieczór zakończyliśmy przed cudownym obrazem Matki Częstochowskiej na wspólnym Apelu, gdzie zanosiliśmy modlitwy w intencji Domowego Kościoła i całego Ruchu Światło-Życie. Przez cały ten czas przebywał z nami bp A. Szal, który udzielił wszystkim zgromadzonym w kaplicy jasnogórskiej pasterskiego błogosławieństwa.

Spotkanie opłatkowe było też okazją do przekazania pewnych informacji. Tak więc Para Krajowa dokonała podsumowania poprzedniego roku pracy. Podzielono się radością ze wzrostu liczby kręgów i rodzin uczestniczących w rekolekcjach. Ukazano też plany na dalszą część obecnego roku formacyjnego. Po serdecznych pożegnaniach rozjechaliśmy się do naszych domów.

Po raz pierwszy byłem na takim spotkaniu i na długo jego atmosfera pozostanie w mojej pamięci. Wielkie wrażenie wywarła na mnie życzliwość wszystkich, radość i jedność odpowiedzialnych za Ruch Światło-Życie oraz wspólnota, jaką tworzymy w Domowym Kościele.

Bogu dziękuję za dar Domowego Kościoła i za dar spotkania z człowiekiem.

 

Tomasz Czyż

Mój Tata jest nadzwyczajny…

 

Podczas niedzielnego obiadu Tata oświadczył, że chce zostać nadzwyczajnym, ale nie człowiekiem, lecz szafarzem Eucharystii. Aby rozpocząć kurs konieczne jest spełnienie kilku warunków, między innymi musi mieć ukończone 35 lat, być mężczyzną oraz uzyskać zgodę ks. proboszcza i misję księdza biskupa. Przyszła pora zmagań na cotygodniowych zajęciach w seminarium. W domu mieliśmy jeszcze jednego studenta, tym razem studiów zaocznych. Po ukończeniu specjalnego trzymiesięcznego kursu i zdaniu egzaminu, który odbył się podczas rekolekcji przyszedł dzień wielkiej radości. 15 grudnia 2007 r. przez posługę ks. bp. Zygmunta Zimowskiego, mój Tata wraz z innymi 22 kandydatami, został ustanowiony nadzwyczajnym szafarzem Eucharystii. W parafiach diecezji radomskiej taką posługę podjęło już ok. 100 szafarzy. Stała posługa udzielana jest najczęściej na rok. Potem jest przedłużana. Co roku każdy szafarz jest zobowiązany też do odbycia specjalnych rekolekcji. Zadaniem szafarza jest między innymi roznoszenie Komunii świętej chorym. Podczas posługi w kościele szafarz ubrany jest w albę, a zanosząc Komunię do domu osoby starszej, chorej lub do szpitala ubrany jest w garnitur.

  Żniwo Pańskie czas zacząć. Już w niedziele po uroczystym przedstawieniu parafianom roli i znaczenia nadzwyczajnego szafarza Eucharystii, Tata zaczął udzielać Komunii Świętej. Reakcje ludzi były różne. Jedni podchodzili z zaskoczeniem, drudzy cieszyli się, inni po Eucharystii składali gratulacje. Byli też i tacy (choć były to sporadyczne przypadki), którzy woleli przyjąć Komunię Świętą z rąk księdza. Najbardziej ucieszyli się jednak ci, którym choroba lub podeszły wiek nie pozwala chodzić do kościoła i przyjmować Komunii Świętej w każdą niedzielę. Jak się okazało, takich parafian jest wielu. Cieszę się, że Kościół dał szansę posługiwania ludziom świeckim w tak wielkim zadaniu, jakim jest rozdawanie Eucharystii.

         Dla tych, którzy wahają się przyjąć Komunię Świętą od świeckich szafarzy, mam kilka prostych pytań: Czy przyjęcie Jezusa nie zależy od tego jak przygotujesz i przyjmiesz tego niezwykłego Gościa? Czy Komunia będzie miała dla Ciebie mniejsze znaczenie, jeśli zamiast księdza lub diakona zobaczysz nadzwyczajnego szafarza Eucharystii? Uważam, że nie chodzi o to czy będzie to ksiądz, diakon czy szafarz świecki, ale o to, jak ja przyjmę Jezusa. Przecież jesteśmy świadomi, że Komunii Świętej nie udziela nam osoba „prosto z ulicy”, ale człowiek, który został do tej posługi przygotowany i otrzymał misję Kościoła.

         Zobaczenie Taty posługującego jako szafarz nie było dla mnie zaskoczeniem, gdyż prezbiterium to miejsce, gdzie widzę Tatę od wielu lat. Ale moment gdy schodząc do parafian Tata trzymał w ręku kielich z Najświętszym Sakramentem był niezapomniany. Ogarnęło mnie wówczas przeszywające ciepło i ogromna radość. Na początku, gdy przystępowałam do Komunii Świętej zarówno na mojej jak i Taty twarzy pojawiał się dyskretny uśmiech. Zapewniam was, po dwóch razach uśmiech mija.

         I już na posumowanie popatrzcie na swoich rodziców. Oni nie muszą mieć odpowiedniego przygotowania (bowiem wieloletnią szkołę życia daliście im Wy sami), byście mogli nazywać ich Nadzwyczajnymi Rodzicami.

 

P.S. Pamiętajcie: rodzice i rodzeństwo to najważniejszy skarb w życiu dany Wam za darmo!!!

 

a. Wioleta Pionka

Styczniowa Oaza Modlitwy w Pionkach

 

         W dniach 18-20 stycznia 2008 r. odbyła się w Domu Rekolekcyjnym w Pionkach Oaza Modlitwy. Grupie ok. 90 osób przewodzili Moderatorzy Diecezjalni: ks. Albert Warso i s. Ewa Janek. Pomocą służył ks. Grzegorz Lipiec – student KUL, jak też al. Marcin Dąbrowski. Hasłem rekolekcji były słowa: „Dzielę się przy każdej okazji swoją wiarą w Chrystusa”. Uczestnicy zastanawiali się nad własną wiarą i nad zadaniem dzielenia się nią z innymi – przede wszystkim w swoich najbliższych środowiskach. W piątkowy wieczór przed Najświętszym Sakramentem „przemierzali” oni historię swojego życia, i zarówno radości, jak i bóle i zranienia oddawali na nowo Chrystusowi. Dzielenie się swoją wiarą dokonywało się też poprzez radość we wspólnocie. Pogodny wieczór z pewnością na długo pozostanie w pamięci uczestników tej Oazy Modlitwy.

         Pozostaje życzyć wszystkim uczestniczącym w tej Oazie Modlitwy, by wykorzystywali każdą okazję do świadczenia i głoszenia Chrystusa w codzienności.

 

Red.

 

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci