Pobierz całą gazetkę tutaj

Słowo Moderatora – Numer 64

Zapatrzeni w Świętych

 

         Rozpoczęliśmy nowy rok 2008. Wspominamy do dzisiaj bale w Jedlińsku i w Dąbrówce, i w tak wielu innych jeszcze miejscach. Zastanawialiśmy się, co przyniesie ten rok – jakie postawi wymagania i czym nas obdaruje. Nowy Rok zawsze jawi się jako znak zapytania, ale tez zachęta, by na nowo zaufać Bożej Opatrzności.

         W niektórych zakonach istniał (a może istnieje do dzisiaj) zwyczaj, że siostry w pierwszym dnu nowego roku otrzymywały patronów na cały rok. Na odwrocie niewielkich karteczek, czy obrazków wypisywano imiona Osób Boskich i świętych, a następnie – zazwyczaj po śniadaniu – każda z sióstr wyciągała jedną z tych kartek z konkretnym imieniem. W ten sposób otrzymywała patrona na nadchodzący czas całego roku – prosiła go o modlitwę i wstawiennictwo, ale też naśladowała go w codzienności.

Lubię w historii Kościoła odnajdywać wspaniałe postaci Świętych. Prawda o Świętych Obcowaniu podpowiada nam, że to nasi Bracia i Siostry, którzy cieszą się chwałą Nieba. To Nowi Ludzie! A przecież Ruch Światło-Życie stawia sobie za cel wychowanie Nowego Człowieka. Ziemskie drogi życia Świętych niejednokrotnie nie były usłane różami. Stąd też nasi Święci nie byli ludźmi „bujającymi w obłokach”, nie byli skrajnymi fantastami celebrującymi każdego dnia od nowa odrealniony styl życia. To byli ludzie – z krwi i kości! Im także wiele rzeczy nie udawało się... Ale z całą pewnością kochali Boga i chcieli kochać Go jeszcze mocniej. Owo „jeszcze mocniej” oznaczało też troskę o to, by i inni oddawali cześć Bogu i doświadczali bogactwa Jego Miłosierdzia.

Każdy z nas ma swoich „ulubionych” Świętych... Zawsze zachwyca nas św. Piotr – mający taki trochę „słomiany zapał”, bo zapewniał i upadał, zaczął tonąć ale i z całą szczerością wyznawał: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty mas słowa życia wiecznego” (J 6,68) i „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). Zdumiewa nas przejęcie się św. Pawła Wielkim Nakazem Misyjnym Chrystusa, gdy wędrował i nastawał „w porę, nie w porę” (2 Tm 4, 2), bo jak sam mówił „biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16). Zachwyca nas swym ewangelizatorskim zapałem św. Maksymilian Maria Kolbe. Zdumiewa intuicja św. Franciszka, by Ewangelię głosić przykładem wiernej realizacji jej wskazań, i św. Filipa Neri, by w radosnej postawie świadka, ludzie ujrzeć mogli Ewangelię. Rozumiemy troskę św. s. Faustyny, by ukazując Boga bogatego w Miłosierdzie samemu świadczyć uczynki miłosierdzia. Czujemy serdeczność i dobroć bł. Jana XXIII, które otwierały mu drzwi ludzkich serc. Gdy przychodzi nam na myśl bł. Pier Giorgio Frassati, to zdajemy sobie sprawę, że świętość to zwyczajność życia połączona z realizację ewangelicznych błogosławieństw. Głosić Ewangelię i dawać świadectwo oznacza właśnie najpierw świadczyć – jak czyniła to bł. m. Teresa z Kalkuty. Ale właściwie na wyciągnięcie ręki – w naszych środowiskach – trzeba żyć Ewangelią odczytując ją w konkrecie wydarzeń, które czas nam przynosi. Tak przecież potrafiła w życiu rodzinnym i małżeńskim wypełniać Ewangelię św. Joanna Beretta Molla. Tak bliskim wreszcie jest nam Jan Paweł II z bogactwem swej wiary, osobowości i pontyfikatu...

Warto na początku nowego roku zapatrzeć się w jednego z naszych ulubionych Świętych. Warto „zaprosić” go na wędrówkę w ciągu całego roku. Warto prosić go o modlitwę do Boga w naszych intencjach. Ale warto także naśladować tegoż Świętego – każdego dnia na nowo i każdego dnia mocniej. Niech ci nasi Bracia i Siostry w chwale Nieba pomagają nam stawać się Nowymi Ludźmi.

Wszystkie te nasze dobre postanowienia i drogi tego roku składamy w ręce – Królowej Wszystkich Świętych – Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, z którą 1 stycznia rozpoczynamy zawsze nowy rok. Niech będzie on rokiem dobrym i owocnym w ewangelizację – dla nas, w nas i przez nas.

ks. Albert Warso

Moderator Diecezjalny

Temat miesiąca - Numer 64

„Nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz  4, 20)

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Podobnie jak w ostatnim numerze naszego miesięcznika, tę część pragnę poświęcić pomocom, jakie możemy wykorzystać do codziennej refleksji – do Namiotu Spotkania. Pytania, które znajdziemy pod tekstami, mogą w wybiórczy, dowolny sposób, posłużyć za wskazania. Warto pamiętać, że im bardziej nas zatrzymują i im trudniejsze są dla nas odpowiedzi na nie, tym wartościowsze będzie zapewne przemodlenie właśnie ich.

Życzę wytrwałości i radości w odkrywaniu prawdziwego oblicza Pana Boga!

 

„Rozmowa o Bogu musi zawsze iść w parze z rozmową z Bogiem.”

kard. Joseph Ratzinger

 

„Istotą modlitwy i jej właściwym źródłem jest zawsze to sam na sam z Bogiem. (…) Kto nie potrafi modlić się sam na sam wobec Boga, rozmawiać z Nim jak przyjaciel z przyjacielem, ten naprawdę nie rozumie jeszcze istoty modlitwy.

 

Oto, co najważniejsze w modlitwie: aby być sobą. Bez żadnej sztuczności: Stanąć przed Panem Jezusem takim, jakim się jest: Panie, stoję przed Tobą nagi, nędzny, grzeszny. Przyznać się do swej nędzy, być sobą. Rozmawiać poufnie z Panem Jezusem jak z przyjacielem. Przynosić do Niego wszystkie swoje sprawy, rozmawiać z Nim z największą prostotą i szczerością.

 

Modlitwa dobra, doskonała musi mieć dwa przymioty: musi być najpierw dogłębnie pokorna i bezpretensjonalna. Musi być opierana na dogłębnym przekonaniu, że nic nam się nie należy, że wszystko jest łaską, której jesteśmy absolutnie niegodni. Drugi przymiot – to bezwzględne poddanie się woli Bożej z całkowitą i szczerą rezygnacją ze swej woli i ze swoich pragnień.

 

Cała sztuka modlitwy polega na tym, żeby zrezygnować z wszystkiego, co moje, żeby stworzyć w sobie próżnię, którą mógłby zapełnić Bóg, żeby siebie jakby „wtłoczyć w ramy woli Bożej”, zamiast próbować nagiąć wolę Bożą do woli swojej.”

ks. Franciszek Blachnicki

 

Pytania:

- Co jest głównym celem każdego mojego działania? Czy jest nim Pan Bóg, Jego chwała, cześć, służba dla Niego, czy może moje własne „ja”?

- Jaka jest moja odwaga stawania na modlitwie? Kim jest dla mnie Ten, przed którym staję?

- Jaką postawę przyjmuję wobec prawdy o Bogu, o mnie samym? Czy nie pomijam na modlitwie tego, co jest dla mnie trudne, wymaga ode mnie wysiłku, niesie ból i cierpienie?

- Czy na to wszystko, co bolesne i trudne we mnie i wokół mnie, umiem spojrzeć w perspektywie paschalnej – Męki, Śmierci i Zmartwychwstania mojego Pana i Zbawiciela?

- Jak przeżywam samotność w moim codziennym życiu, w tym także w życiu modlitwy? Co robię z lękiem, który odczuwam w osamotnieniu?

- Co stanowi dla mnie istotę modlitwy? Co jest dla mnie na niej najważniejsze? Czy nie koncentruję się na swoich uczuciach, myślach, pragnieniach, pomijając Osobę Pana Boga?

- Jaka jest moja ufność i pokora wobec Jezusa Chrystusa? Jaka jest moja wytrwałość na modlitwie?

- W jakim kierunku idzie moja modlitwa – słuchania czy mówienia?

Szczęść Boże!                            al. Konrad Wróbel

Noworoczna Oaza Modlitwy Dąbrówka, 30 XII 2007 r. – 1 I 2008 r. POTRÓJNA RELACJA:

Jako prawdziwy weteran noworocznych oaz modlitwy (a byłam na sześciu z ośmiu), muszę przyznać, że atmosfera tego roku była wyjątkowa. To cudowne uczucie żegnać stary rok i witać nowy z Bogiem, w gronie ludzi, którzy mają podobne cele, są tak otwarci i życzliwi.

         Do Dąbrówki wyruszyliśmy o godz. 14.30, tradycyjnie już z ulicy Waryńskiego. Ponieważ Nowy Rok z oazą chciała witać pokaźna grupa (110 osób), potrzebowaliśmy dwóch autokarów. Na miejscu byliśmy już przed siedemnastą, przygotowaliśmy kolację i posililiśmy się, gdyż jeszcze tego samego dnia czekało nas wiele treści i wrażeń.

         Program Oazy Modlitwy rozpoczęliśmy trochę nietypowo, bo od spotkania w grupach, na których chcieliśmy przypomnieć sobie, co przeżyliśmy w minionym roku: nasze sukcesy i porażki, a przede wszystkim uświadomić sobie Boże łaski, które otrzymaliśmy i miłość naszego Ojca, który nas nieustannie przywołuje do siebie i wzywa do nawrócenia, Ojca, który nie pozwoli nam stanąć w połowie drogi, który nas nie zostawi nigdy zdanych na samych siebie. Następnie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej, po której udaliśmy się do „kina”. Trzymając w ręku bilet z cytatem z Pisma Świętego, obejrzeliśmy film, który opowiadał o nieskończonej miłości Boga do człowieka. Prawdopodobnie każdego z nas poruszyło w filmie coś innego.

Mogę powiedzieć, że najbardziej wzruszający dla mnie jest fakt, iż Bóg, pomimo naszych grzechów, cały czas próbuje do nas dotrzeć, uratować nas, ale nic nie może zdziałać, dopóki my Mu na to nie pozwolimy. On dał nam wolną wolę i my musimy uwierzyć, że tylko w Nim jest zbawienie.

         Drugiego dnia staraliśmy przygotować się na nadchodzący rok. Próbowaliśmy uświadomić sobie, co będzie nam potrzebne, aby dobrze ten rok przeżyć. Doszliśmy do wniosku, że przede wszystkim Panem naszego życia musi na nowo stać się Jezus Chrystus, musimy Mu powierzyć nasze cele, plany i decyzje. On jest Droga, Prawdą i Życiem. Każdy z nas próbował też odpowiedzieć sobie na pytanie, kim właściwie jest i jaką rolę w naszym życiu odgrywa Jezus. Wyraziliśmy to w osobistych wyznaniach wiary. Aby trwać przy Chrystusie, musimy więź z Nim każdego dnia umacniać. Najskuteczniej prowadzi do tego codzienna lektura Pisma Świętego, trwanie we wspólnocie, uczestnictwo w „łamaniu chleba” – Eucharystii, oraz modlitwa: wspólnotowa i indywidualna. Wzór pierwszych Apostołów i ich wspólnoty, którą opisują Dzieje Apostolskie, stał się podstawą wielu noworocznych postanowień, które podjęliśmy. W południe uczestniczyliśmy wszyscy we Mszy Świętej. Podczas nieszporów mieliśmy też okazję, aby, klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, podziękować Bogu za miniony rok, przeprosić za nasze niedoskonałości oraz prosić Go o potrzebne łaski.

         Około godziny 18.30 rozpoczęły się oficjalne przygotowania do balu, który otwarto o godz. 20.15. Prowadzącymi tegoroczny Bal Sylwestrowy byli animatorzy Anna Sałek i Paweł Kudas. Mieliśmy również okazję obejrzeć krótki wywiad ze Starym Rokiem oraz z Nowym, poprowadzony przez dziennikarza Mateusza Czaplę, a także sprawozdanie z zeszłorocznej zabawy sylwestrowej w Dąbrówce, przygotowane przez CzaKuMę. Tradycyjne już karaoke, które rozpoczęli s. Ewa oraz ks. Albert piosenką „Autobiografia”, poprowadził Mateusz Czapla. O północy przywitaliśmy Nowy Rok z Panem Bogiem, uczestnicząc we Mszy Świętej w kościele parafialnym w Dąbrówce. Na zakończenie Eucharystii, w pierwszym dniu Nowego Roku, który jest zarazem Światowym Dniem Pokoju, ks. Moderator wraz z Anią i Pawłem – gospodarzami Balu – rozdawał obecnym w kościele mieszkańcom parafii Dąbrówka i młodzieży oazowej płonące kaganki, z prośbą o zaniesienie tegoż światła ze świątyni do swoich środowisk. Następnie znów podjęliśmy radosną zabawę, która trwała do godz. 5.30.

         Następnego dnia wyjechaliśmy z domu rekolekcyjnego w Dąbrówce o godz. 12.30. Dziękujemy organizatorom balu: s. Ewie Janek i ks. Albertowi Warso za umożliwienie nam powitania Nowego Roku z Panem Bogiem w tak wspaniałej atmosferze.

 

a. Ewa Kijewska

 

 --------------------------------------------------------------------------------------

Skończyły się święta i jak co roku część oazowiczów, ale i spora grupa osób spoza naszego Ruchu, szykowała się do wyjazdu na Noworoczną Oazę Modlitwy do Dąbrówki. Obecny rok był dość owocny w liczbę osób, bo cytując s. Ewę: „było tylu chętnych, że aż miejsc nam zabrakło!”.

Dwa pełne autokary osób (nie licząc automobilów służbowych), wyruszyło o godzinie 14.30 z Radomia w stronę najbardziej ekskluzywnego ośrodka oazowego w naszej diecezji! Szybciej jednak dotarły tam auta osobowe z oazowiczami, którzy to szybko zrobili oględziny wraz ze znanym i lubianym Panem Gieniem, i uroczyście między sobą ogłosili, że Dom Rekolekcyjny jest w pełni przygotowany do przyjęcia ponad 100 osób! Po tym oficjalnym komunikacie udali się na zasłużoną kawę! Niedługo potem wszyscy już byli na miejscu! Szybkie rozpakowywanie i oczywiście „coś na ząb”! Następnie spotkanie w grupach i upragniona Msza Święta – upragniona z dwóch powodów: pierwszy, to oczywiście możliwość uczestniczenia w największej Tajemnicy, jaka dokonuje się na ołtarzu, a druga, to doczekanie się (wreszcie) na ks. Alberta wraz z al. Krzysztofem Bochniakiem, którzy to z przyczyn służbowych (lub duchowych) dołączyli do nas dopiero późnym wieczorem. Na zakończenie Mszy Świętej nie zabrakło życzeń dla s. Ewy, która kilka dni wcześniej obchodziła swoje imieniny. Po celebracji każdy z uczestników został zaproszony do kina. Bilety do tegoż kina otrzymali wszyscy na spotkaniach w grupach. Kinem stała się kaplica. Film był krótki bo 5 minutowy, ale pięknie ukazywał jak bardzo łatwo odejść od Pana Boga i jak trudno przemóc się by powrócić. Jednak wystarczy chcieć – a Bóg sam wyciągnie do nas pomocną dłoń! Po spektaklu był czas na osobistą adorację Najświętszego Sakramentu, po czym zakończyliśmy przedostatni dzień starego 2007 roku.

Na zegarku 7.30 – czy to budzik? No, niestety już czas wstawać, bo za pół godziny jutrznia. Ale dla głodomorów: warto było wstać, bo zaraz po tym śniadanie – więc same plusy! Do południa wszyscy zajęli się zajęciami jak na zwyczajnej oazie, czyli najpierw odprawa animatorów (oczywiście jak zawsze pełna humorów ks. Alberta i wesołych wcinek s. Ewy), później spotkania w grupach i w samo południe Msza Święta. Po objedzie już pierwsze przygotowania do balu. Stoły szybciutko zniknęły z refektarza, w kuchni roiło się od rąk do pomocy i nie było chyba wolnej szczotki do zamiatania, ani wolnego mopa – wszystko zajęte! Chwile sprzątania i gotowania trzeba było przerwać na czas kolejnych spotkań w grupach i nieszporów, które połączone zostały z adoracją Najświętszego Sakramentu i osobistym podziękowaniem za kończący się rok.

Szczotki długo nie nudziły się, bo zaraz po tym znowu zaczęły tańczyć w rytm, jaki nadali im sprzątający oazowicze. DJ’e już też prawie w pełni przygotowani, gdyż nagłośnienie, oświetlenie i inne gadżety dopięte na ostatni guzik. Trochę się nie wyrobili, bo zaczęliśmy z 15 minutowym opóźnieniem – ale wybaczamy im to!

Naszą zabawę rozpoczynają niczym Adam Mickiewicz pięknym wierszem, animatorzy Ania Sałek i Paweł Kudas, którzy to wysłali swojego reportera – niejakiego Mateusza Czaplę, aby przeprowadził wywiad ze Starym i Nowym Rokiem. Mateusz odkrył, że Stary jest załamany i siedzi w szafie. Od niego tez dowiedzieliśmy się że s. Ewa choćby i chciała to „nie spowiada!” Nowy Rok, ma zaś pełną głowę pomysłów i obietnic – no zobaczymy, jak to będzie. Po wywiadzie, Moderatorzy Diecezjalni przywitali wszystkich i jak już stało się to tradycją, głośnym „Poloneza czas zacząć!”, rozpoczęli bal! Po tradycyjnym i jakże stylowym tańcu (pozdrawiamy Basię Kuleszę), zabawa rozpoczęła się na całego w rytm samby. Już od samego początku sala była pełna roztańczonych baletmistrzów. Ci, którym brakowało sił, mogli naładować swoje akumulatory przy suto zastawionym szwedzkim stole, który zresztą był utrzymany w ekskluzywnym stylu, dzięki doskonałej obsłudze.

Tuż przed północą, nasi DJ’e przygotowali karaoke, które rozpoczęli swym niebiańskim śpiewem ks. Albert i s. Ewa. Prowadzący tę zabawę a. Mateusz, znany również jako Mesus, poprzez pytania związane z Ruchem Światło-Życie, wybierał  kolejne osoby! Nie obyłoby się oczywiście bez śpiewu naszych kleryków, którzy jakże licznie przybyli (Łukasz Białas, Karol Janus, Grzegorz Szymanowicz i wspomniany Krzysztof Bochniak)! To właśnie oni zaśpiewali największy hit tej nocy, czyli „Jesteś Szalona”! I tak oto z wielkim uśmiechem i nutą szaleństwa, dotarliśmy do najważniejszego punktu naszej noworocznej Oazy Modlitwy, czyli Mszy Świętej, którą sprawowaliśmy w parafialnym kościele. Ani zimno, ani huk petard, nie przeszkodziły naszej wspólnocie, w radości rozpoczynania Nowego Roku z Panem Bogiem! Świadectwem tej radości, były rozdawane przez ks. Alberta, Anię i Pawła zapalone kaganki wszystkim zgromadzonym w kościele.

Po przeżytej Eucharystii, ze świadomością rozpoczęcia nowego roku z Chrystusem, wróciliśmy na dalszą część zabawy. Zanim jednak sala rozbrzmiała muzyką, zasłużeni zostali obdarowani książkami, a zwycięzcy konkursu z naszego miesięcznika dostali piękne nagrody.

Pod koniec Balu, w drodze demokratycznych wyborów, wybrano króla i królową balu. Szczęśliwymi posiadaczami unikatowych ręcznie regulowanych koron zostali Marta Firlej z parafii bł. Annuarity w Radomiu i Jacek Grabski z parafii Wierzbica. Z lekkim potknięciem (kto wie, może Jacek to zaplanował) zatańczyli swój szałowy i niepowtarzalny taniec, po czym w pełni kwitnąca zabawa zaczęła zmierzać ku końcowi. Chociaż ks. Albert – z własnej i nieprzymuszonej woli, ani nienamawiany przez nikogo – zabawę postanowił wydłużyć.

O około 5.30, Moderatorzy chcieli zakończyć bal. Na ekranie jednak pojawił się Przemek, który mówił, że „jego misio chce jeszcze tańczyć” i że zbyt wcześnie na koniec. Dzięki czemu udało mu się skraść dodatkowe 4 minuty na ostatni utwór tego balu...

         Po długim niekończącym się śnie musieliśmy wstać na godz. 10.00, aby po śniadaniu, po modlitwie „Anioł Pański” i podziękowaniach Moderatorów, wyruszyć w drogę powrotną. I tak wróciliśmy do swoich domów o rok starsi! Mamy nadzieję, że cały ten Nowy 2008 Rok będzie też tak dobrze przeżyty, jak ta Oaza Modlitwy. Tego sobie pewnie wszyscy życzymy!

 

a. Ania Sałek i a. Paweł Kudas

 

 

------------------------------------------------------------------------------------

Tegoroczny Sylwester był dla mnie wyjątkowy, bo po raz pierwszy...spędzony z Oazą! Aż wstyd się przyznać, że dopiero teraz postanowiłam go spędzić z Wami. Nie wiem dlaczego, ale przed przyjazdem czułam jakiś dziwny niepokój i mały stresik. Lecz w momencie, gdy ujrzałam te wszystkie uśmiechnięte buźki, zapomniałam całkowicie o jakimkolwiek lęku i „wpadłam” na dobre w wir radosnych śmiechów, żartów oraz spotkań z przyjaciółmi.

Jeżeli chodzi o czas spędzony w Dąbrówce, to był on dla mnie bardzo ważny. Po raz pierwszy od dłuższego czasu znalazłam miejsce, gdzie mogłabym odetchnąć i pomyśleć nad tym, co się dzieje w moim życiu, a przede wszystkim w sercu! Po tym czasie wewnętrznego wyciszenia, nadszedł także czas na...„taniec”!!! Zabawa sylwestrowa była „najlepsza na
świecie”!!! (Już nie pamiętam, kiedy się tak wyszalałam!). O godz. 24,00 odbyła się Msza Święta, która wprowadziła nas w Nowy Rok, z poczuciem pewności, że choćby nie wiem co się stało, to Bóg jest z nami i trzyma nas mocno za rękę. A później to już była tylko zabawa do białego rana!

I tak spędziłam tegorocznego Sylwestra: wśród przyjaciół, radości i morza uśmiechów! A w rok 2008 wkroczyłam z poczuciem pewności, że „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”. DZIĘKUJĘ wszystkim za ten czas i życzę Wam, abyście potrafili od siebie wymagać, ale również nauczyli się dostrzegać, jak wiele znaczy dla innych Wasz uśmiech i obecność. Tak więc bądźcie dla ludzi promykami
słońca, które rozpędzają chmury smutku i zwątpienia!

Trzymajcie się mocno Promyczki!


a. Ewelina Wójcik (Zoo)

Jesienny Dzień Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych

„Czyńcie uczniów!”

 

         17 listopada 2007 r. dom przy ul. ks. Franciszka Blachnickiego na lubelskim Sławinku stał się najbardziej oazowym miejscem w województwie. Oczywiście nie mazowieckim, lecz lubelskim. Wtedy właśnie Lublin przyjął u siebie diecezję sandomierską, siedlecką, zamojsko-lubaczowską, lubelską oraz radomską na Jesiennym Dniu Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych. Naszą reprezentację tworzyli: moderatorka diecezjalna s. Ewa Janek, para diecezjalna pp. Ewa i Tomasz Czyżowie, oraz animatorzy: Małgorzata Jabłońska, Karolina Ofiara, Paweł Walczyk i niżej podpisani: Rafał Kruk i Mateusz Czapla.

         Wspólnotę zawiązaliśmy na jutrzni, wielbiąc Boga radosnymi psalmami i hymnami oraz prosząc o owoce naszego spotkania. W tym dniu pochylaliśmy się nad jednym z charyzmatów Ruchu Światło-Życie – ewangelizacją. Treść zawołania „czyńcie uczniów!” przybliżaliśmy na konferencji i spotkaniu w grupach. Naszym zadaniem, jako ewangelizatorów, nie jest jedynie „nauczać”, ale właśnie „czynić uczniów”, tzn. osoby, które będą w stanie zdobywać nowych uczniów. Musimy uświadomić sobie, że stanowimy część swoistej reakcji łańcuchowej, którą zapoczątkował Chrystus powołując Apostołów. Zadaniem ruchu ewangelizacyjnego nie może być jedynie podejmowanie akcji ewangelizacyjnych. Nasza praca powinna polegać na formowaniu ludzi i wspólnot. Takie działania nie są czymś łatwym. Najtrudniej przecież mówić nam o Jezusie wśród swoich: w domu, we wspólnocie szkolnej, akademickiej, czy w parafii. Do ewangelizacji musimy być przygotowani. Drogą do tego jest modlitwa, otwarcie się na łaskę Pana i formacja ewangeliczna. Wielkim darem każdych dni wspólnoty jest dzielenie się świadectwem. Mieliśmy okazję poznać sytuację w naszych sąsiednich diecezjach, a także podzielić się naszym bogactwem form ewangelizacyjnych, jakim niewątpliwie są popularne, comiesięczne Oazy Modlitwy, akcje ewangelizacyjne czy Bank Modlitwy, który wspiera nasze działania. Kulminacyjnym punktem dnia była Eucharystia sprawowana przez księży moderatorów diecezjalnych, która stała się świadectwem trwania naszej wspólnoty. Popołudniowe podsumowanie pozwoliło nam podzielić się dotychczasowym bogactwem pracy oraz wyrazić oczekiwania i cele naszych diecezjalnych wspólnot.

         Był to dzień bogaty nie tylko w treści. Takie spotkania są wyjątkowe. Łatwo poczuć jak duża jest oazowa rodzina. Nie codziennie mamy przecież okazję spotkać animatorów z bliskich nam diecezji czy na przykład porozmawiać z przypadkowo spotkanym moderatorem odległej diecezji pelplińskiej...

a. Rafał Kruk i a. Mateusz Czapla

Na próżno Chrystus rodzi się w żłobie, jeśli nie narodzi się w Tobie…

Za nami święta Bożego Narodzenia, w kościołach wciąż rozbrzmiewają kolędy, w domach lśnią piękne ozdoby na choince, a wraz z nadejściem kolejnego roku, stawiamy sobie tysiące postanowień… Czy jednak w naszym życiu coś się zmieniło? Czy skończyła się bierna rola tzw. słuchacza Dobrej Nowiny? Czy w naszej duszy mamy obraz Boga jeszcze ciepłego, wyjętego z serca żywego człowieka?

Dobra wieść, radosna nowina, Boża plotka o spotkanym Bogu to radosna potrzeba zakomunikowania przechodniowi – „Słuchaj, znalazłem Boga! Nie uwierzysz, ale tak!” Powołani przez Chrystusa apostołowie nie mieli nic z agitatorów, a opowiadania Jezusa nie miały nic z propagandy. Ci ludzie dzielili z innymi radosną wieść o spotkanym Bogu. Piotr w Cezarei – „A my jesteśmy świadkami, którzyśmy z Nim jedli i pili” (por. Dz 10,41).
Głoszenie Ewangelii nie było prelekcją, ani referatem o Jezusie Chrystusie w zamian za przyrzeczenie zbawienia. To osobista przygoda spotkania Boga, niemożliwa do zmieszczenia w sobie tego radosnego faktu. Głoszenie Ewangelii nie było zawodem, to nie fach gadacza o Bogu, to przygoda Boża, której nie dało się ukryć, bo człowiek lubi opowiadać swe przygody. Dlatego wszyscy głosili Ewangelię, każdy chrześcijanin był apostołem wokół siebie. To naturalna potrzeba wygadania swej duszy. To nie dwaj tylko uczniowie z drogi do Emaus wracali z okrzykiem: „Widzieliśmy Pana”, ale każdy z chrześcijan czuł się szczęśliwym znalazcą Pana. Ewangelia to wygadana, radosna wieść. Taka jest etymologia słowa Ewangelia i tym była Ewangelia za czasów Chrystusa i tuż po Nim. Ludzka dusza opowiadała własną przygodę spotkania Boga. Dlatego Bóg był żywy, pulsował, przenikał codzienność, był relacją świadka przygody.

Bóg nie lubi przebywać w torbie szczęśliwego znalazcy, jest dla wszystkich.  Bóg jest skarbem, którego nie wolno schować do własnej skarbonki na wieczysty procent. Tyle Boga zatrzymam w sobie, ile Go wydam innym. Na kartach Starego i Nowego Testamentu, Bóg nigdy nie chce być prywatną własnością człowieka.

Podzielmy apostolstwo! Przed nami cały rok pracy. Trzeba się trochę stać Andrzejem przyprowadzającym brata Szymona do Chrystusa, Filipem prowadzącym Natanaela do Jezusa, Martą oznajmiającą Marii – „Pan cię wzywa”. Dobrej Nowiny nie magazynuje się w sercu. Okoliczność spotkania Boga to potrzeba wygadania tej radosnej wieści, to Ewangelia. Łatwo jest się złamać! Tak, z pewnością, ale musimy również liczyć na łaskę Chrystusa, która prowadzi nas pod prąd, w górę rzeki. Z pomocą innych – pomyśl o swojej rodzinie, sąsiadach, przyjaciołach i znajomych – trzeba będzie płynąć pod prąd… zaprosić do współpracy ludzi, którzy dzisiaj jeszcze pozostają bierni. Trzeba będzie poruszyć i zachęcić innych przykładem i słowem. Weźcie za rękę tych, którzy są obok Was i nie zatrzymujcie się, idźcie naprzód, idźcie i głoście…

 

al. Marcin Zieliński

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci