Pobierz całą gazetkę tutaj

Słowo Moderatora - Numer 78

       Przed nami pielgrzymka. Będzie to czuwanie modlitewne Ruchów, Wspólnot i wszystkich ludzi dobrej woli. Okazją są rocznice ważnych wydarzeń z życia Kościoła i Ruchu Światło-Życie. Pierwsza rocznica to 30-lecie I Pielgrzymki Jana Pawła II do Ojczyzny, druga – 40-lecie istnienia Ruchu Żywego Kościoła i trzecia – to 30-lecie Krucjaty Wyzwolenie Człowieka. Taka kumulacja sposobności do świętowania zdarza się raz na jakiś czas.

          Wybierzmy się  6 czerwca do Warszawy na wspólne świętowanie. Będzie nam towarzyszyć osoba Jana Pawła II i doświadczenie Kościoła jako wspólnoty wspólnot. Nie może tam zabraknąć oazowiczów z diecezji radomskiej.

         Zapraszam serdecznie na pielgrzymkę: Księży, Siostry zakonne, Członków Domowego Kościoła, Animatorów, Młodzież i Dzieci. Jest to również nasz ostatni w tym roku formacyjnym Dzień Wspólnoty. 

      Liczę na zaangażowanie księży moderatorów i animatorów Ruchu w zorganizowanie wyjazdu do Warszawy. Proszę o zgłoszanie w ośrodku oazowym ilości osób i autokarów do końca kwietnia. Z oczekiwaniem na wspólne świętowanie.

                                                                                             

Wywiad z Aleksandrą Gil

Wiele dziś słyszymy o ochronie środowiska. Nie można deptać trawników, nie wolno polować, bo zwierzęta są pod ochroną, krótko mówiąc czasem musimy chodzić na rękach, żeby przypadkiem nie zniszczyć natury… – a czy przy tym otaczamy należną troską poczęte dziecko?

Z okazji XXIX Pielgrzymki na rzecz ochrony życia udałem się do Częstochowy i rozmawiałem tam z panią Aleksandrą Gil, która od 1999 roku współpracuje z fundacją „Głos dla życia” i współtworzy magazyn o tej samej nazwie, będący organem prasowym Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia. Fundacja poprzez działalność edukacyjną oraz pomocową wspiera działania w zakresie obrony życia i rodziny.

  

Co może robić każdy z nas, aby ratować życie bliźniego, szczególnie tego najmniejszego i bezbronnego?

  

Odpowiedź jest wręcz zaskakująca - po prostu się modlić. Modlitwa za dziecko poczęte, na przykład podjęcie duchowej adopcji, to walka o życie. Mogę modlić się za konkretne dziecko, znane z imienia tylko Bogu, za jego rodziców, aby przyjęli dar rodzicielstwa. Tak, aby ten rozwijający się pod sercem matki człowiek w przyszłości mógł wynaleźć lekarstwo na AIDS czy nowotwory. Nie mówiąc już o satysfakcji, jaką niesie świadomość bycia dla kogoś bohaterem. Bo przecież gdy ktoś komuś bezinteresownie uratuje życie, tak jest nazywany, a w tym przypadku dowiemy się o naszym bohaterstwie w wieczności.


Wiele osób spotyka się z problemem aborcji w szkole – podczas lekcji, rozmów z rówieśnikami itp. Często w ten sposób dowiadują się błędnych informacji. Jak można weryfikować wiedzę na temat aborcji?

  Kwestie dotyczące aborcji, antykoncepcji, in vitro czy eutanazji dotykają nas wręcz każdego dnia. Rozmowy w szkole są spowodowane nieustającą debatą w mediach, czy są też efektem strachu młodych ludzi przed ponoszeniem konsekwencji związanych np. z wczesną inicjacją seksualną. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie te mechanizmy wpisane są w walkę dwóch światów: dobra i zła, cywilizacji życia i cywilizacji śmierci. Kiedy rozmawiamy o zbrodniach nazistowskich czy stalinowskich to uważamy, że dokonano zbrodni ludobójstwa na niewinnych ofiarach. Czemu więc nie zadajemy sobie pytania, dlaczego w wyniku nieposzanowania ludzkiej płciowości największą karę – karę śmierci – ponosi ten bezbronny, ten którego krzyku nie możemy usłyszeć?

Skąd czerpać argumenty na to, że człowiek jest człowiekiem, a aborcja narzędziem do zabijania? Musimy sami szukać, bo nikt za nas tego nie zrobi, tak jak nikt za nas nie przeżyje naszego życia. Naszą czujność powinny wzbudzać wszystkie hasła, które mówią o szybkich i skutecznych rozwiązaniach, np. przecież lepiej dokonać aborcji niż potem wyrzucić dziecko na śmietnik. Tylko jeżeli wypiszemy na kartce punkt po punkcie drogę dziecka, które zostało zabite po urodzeniu i wyrzucone, a zestawimy z przejściami drugiego, które zostało poćwiartowane, to na końcu każdego będziemy mieć jedno – kubeł z odpadami. Przerażające? – tak, bo morderstwo jest przerażające, tu nie ma lepszego rozwiązania, tu zabijamy człowieka i pozbywamy się jego zwłok. Zachęcam do zajrzenia do Internetu, np. na www.prolife.com.pl czy inne podobne polskie strony. Materiały obrazujące aborcję najszybciej znaleźć można na amerykańskich stronach, jednak uprzedzam: tam nikt nie owija w bawełnę, a zamieszczone filmy i zdjęcia przedstawiają zabieg przerywania ciąży.


Podczas takich rozmów trzeba podawać argumenty przeciw aborcji. Które według Pani są najmocniejsze?


Chyba ten, że mogę rano wstać, powiedzieć tym, których kocham, że są dla mnie najważniejsi, zaparzyć kawę, w biegu pognać do pracy i dobrze wykorzystywać talenty, którymi zostałam obdarowana, a wieczorem kładąc się już spać planować kolejny dzień. Wszystko to mogę i chcę, bo żyję. Bo moi rodzice przyjęli dar rodzicielstwa, a mnie jako szczęście, które zostało im ofiarowane. Ale 50 milionów ludzi rocznie na świecie nie pozna ciepła domu rodzinnego, nie poczuje zapachu kawy i nie będzie realizowało swojego powołania niosąc światu dobro, bo te 50 milionów ludzi rocznie zostanie zabitych w wyniku aborcji.


Jak młoda osoba powinna reagować, gdy usłyszy, że ktoś z otoczenia chce dokonać aborcji?

  Przede wszystkim otoczyć wsparciem. Na mądrości przyjdzie jeszcze czas. Zazwyczaj dziewczyna, która dowiaduje się o tym, że w jej łonie rozwija się dziecko, wcale nie chce go zabić, czy – jak to się popularnie mówi – pozbyć problemu. To brak wsparcia, strach, niewiedza, odrzucenie przez najbliższych i otoczenie powoduje, że pojawia się myśl o usunięciu ciąży. Oczywiście samemu można sobie nie poradzić. Najlepiej jest skontaktować się z najbliższym domem pomocy samotnej matce. Tam czekają ludzie gotowi nieść pomoc i wiedzący, jak to robić. Wspierać będą nie tylko w rozmowach, ale również praktycznie. Trzeba świat postawić na głowie i pokazać młodemu człowiekowi, że dziecko, które się poczęło, liczy na swoich rodziców, ma do nich pełne zaufanie, kocha bezwarunkowo i każdą odrobinę miłości będzie oddawało im stokrotnie, w każdym kolejnym dniu swojego życia.
Trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, że aborcja to koniec życia i początek dramatu.

 


Czy warto podejmować różne akcje (np. czuwania przy klinikach aborcyjnych) na rzecz ochrony życia?


Mówiłam już o ważności codziennej modlitwy w intencji dzieci nienarodzonych. Niech natchnieniem będzie człowiek-legenda w środowisku obrońców życia – pochodzący z Nowego Jorku ksiądz Philip J. Reilly, który założył organizację Bożych Pomocników dla Dzieci Nienarodzonych (Helpers of God`s Precious) Infants. Ponad 30 lat temu rozpoczął walkę o życie: przez blokowanie dostępu do klinik aborcyjnych, demonstracje uliczne, protestacyjne niepłacenie podatków, z których w USA finansowane są kliniki aborcyjne. Bez skutku. Po 20 latach zrezygnowany ksiądz Reilly uklęknął przed Najświętszym Sakramentem i powiedział Panu Bogu: „Poddaję się. Już nie mogę, to nie działa. Nie mogę tego więcej robić, przecież już wszystkiego próbowałem”. I wtedy usłyszał wyraźny wewnętrzny głos: „Dlaczego nie próbujesz się modlić? Dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” Te słowa wywołały potężny wstrząs. Ksiądz Reilly wszystko przemyślał, a następnie postanowił zupełnie zmienić sposób działania: najpierw modlitwa, post oraz ofiara cierpienia. W pobliżu klinik aborcyjnych zaczęto wynajmować pomieszczenia, w których zorganizowano kaplice. W kaplicach tych dwie osoby prowadzą wieczystą adorację Najświętszego Sakramentu. Łącznie 48 osób na dobę. Nieopodal, w godzinach otwarcia, przed drzwiami kliniki aborcyjnej na wchodzące tam kobiety czekają następne dwie osoby. Jedna modli się na różańcu o przemianę serca, druga stara się nawiązać z wchodzącymi rozmowę.


Kiedy ks. Reilly rozpoczynał wraz z grupą zapaleńców walkę o życie za pomocą modlitwy, już jedno uratowane dziecko sprawiało, że byli szczęśliwi. Obecnie co roku, w samym tylko Nowym Jorku, około 5 tysięcy kobiet wybiera życie. Ten sposób działania sprawił, że w ciągu kilku lat zamknięto w USA dziesiątki klinik aborcyjnych, w których nie robi się nic innego, tylko zabija ludzi.  

Jak by Pani zachęciła do takich akcji ludzi młodych?


Wychodzę z założenia, że trudno jest zmieniać świat, jeżeli nie zacznie się od siebie. To jak zdobywanie najwyższej góry. Każdego dnia stawiamy kroki i tylko w rozmowie z Panem możemy usłyszeć, co robić. To właśnie modlitwa powoduje, że uczymy się kochać bezinteresownie drugiego człowieka, to ona przynosi odwagę i siłę w walce o jego życie. Odwagę np. do tego, by porozmawiać z przyjaciółmi i zachęcić ich do wspólnej modlitwy. Potem może się okazać, że wokół grupki kilku osób pojawi się tysiąc kolejnych obrońców życia. Tak stało się w Poznaniu - wśród grupy przyjaciół-studentów właśnie w wyniku modlitw zrodziła się idea „Marszy milczenia”. Zastanawiali się, czy uda się zebrać choć grupkę osób, a na marszu ulicami Poznania pojawiło się… ponad tysiąc osób. Ludzi, którzy tak jak oni modlą się o życie i chcieli pokazać światu, że są gotowi bronić tego najcenniejszego daru – życia drugiego człowieka.

 

Rozmawiał: al. Krzystof Bochniak

Szkoła w wolnym czasie

  

Zazwyczaj pustawe i smutne pociągi relacji Radom-Dęblin, które nagle, 13 marca ok. godz. 16, wypełniły się roześmianą młodzieżą, były pierwszą oznaką, że w ten weekend w Pionkach będzie działo się coś niezwykłego. Faktycznie – w dniach 13-15 tegoż miesiąca odbyła się trzecia już w tym roku formacyjnym Szkoła Animatora.

Powiedzmy szczerze – liczba osób, które pojawiły się na Szkole zdziwiła chyba wszystkich, ponieważ było nas aż 130 – więcej niż na niejednej Oazie Modlitwy. Nie musimy chyba wyjaśniać, że taką frekwencję zawdzięczamy m.in. 60-osobowej grupie tegorocznych „kodowanych”, którzy z entuzjazmem (i obszernymi skryptami w dłoniach) stawili się, by zmierzyć się z wyzwaniami weryfikacji. Ja (Dominika) także znalazłam się w tej grupie.

Weryfikacja - słowo owiane legendą. U uczestników wzbudza lęk, u kodowanych – prawdziwy popłoch, zaś u doświadczonych animatorów - ciepły uśmiech. Jak każdy egzamin, niesie też za sobą radość (u szczęśliwców, którzy nawet u ks. Grzegorza zaliczyli za pierwszym razem) i łzy (dla tych mniej szczęśliwych, których czekały poprawki). Ze zgodnych relacji wynika, że największy strach budził (sympatyczny skądinąd) nasz moderator ks. Grzegorz, ale niewiele ustępował mu al. Marcin Dąbrowski. Mimo jednak stresów i nielicznych potknięć, całej grupie udało się zdać egzamin, ku obopólnej radości egzaminatorów i egzaminowanych. Wśród egzaminatorów, oprócz wyżej wymienionych byli także: s. Ewa Janek, ks. Tomasz Herc, a. Ania Purgał, a. Karolina Kozak i a. Rafał Kruk.

Podczas gdy młodsi męczyli się przy kolejnych stacjach weryfikacji, starsi odbywali spotkania w diakoniach. Były to spotkania wyjątkowe także dlatego, że tym razem oprócz księży – opiekunów (ks. Bolesław Mikrut, ks. Dariusz Szlachcic, ks. Artur Chruślak, ks. Jarosław Zieliński i ks. Wiktor Głuszek), uczestniczyli w nich przedstawiciele Domowego Kościoła, pozwalając nam poczuć się jedną wspólnotą.

Sobotę także zaczęliśmy od spotkań w diakoniach, jednak najważniejszym punktem dnia była Eucharystia, odprawiona w intencji solenizanta – księdza Grzegorza. Imieniny te przyniosły dwustronne korzyści – solenizantowi modlitwę, życzenia i prezent, my natomiast rozkoszowaliśmy się imieninowym obiadem i cukierkami.

Prawdziwa niespodzianka czekała nas wieczorem – przyjechał do nas znany w radomskim środowisku dziennikarz Michał Podlewski. Opowiedział on nam o kulisach zawodu dziennikarza, wolności słowa w mediach i sekretach pisania dobrego artykułu, natomiast potem odpowiadał na nasze pytania i wątpliwości. Pan Michał ubolewał nad brakiem wolności dziennikarstwa i koniecznością realizacji linii programowej, dlatego pod koniec spotkania dostał kilka numerów jedynego obiektywnego i niezależnego pisma – naszego miesięcznika CND.

 W niedzielę, po mszy świętej odprawionej wcześnie rano, rozentuzjazmowani, wróciliśmy do naszych domów i środowisk. Pozostaje nam mieć nadzieję, że nowi animatorzy spełnią pokładane w nich nadzieje i w czerwcu będziemy się mogli cieszyć taką samą, jeśli nie wyższą frekwencją i zaangażowaniem. Zatem, kochani animatorzy – do czerwca!  

Teatr w Górze Puławskiej

 W uroczystość Zwiastowania Pańskiego  5.03 2009 r. ekcji rowolekcji ,rzez ie swoje dobraktalu.era przedstawienia erwszrzeprowadzali na więźniach nty wyposażenia w parafii pod wezwaniem św. Wojciecha w Górze Puławskiej, odbyła się premiera przedstawienia pod tytułem: „Trędowaty, bo niekochany”. 

         Zbliżający się już do końca okres Wielkiego Postu, niejednokrotnie skłaniał nas ku refleksji na temat sensu życia człowieka. To samo pytanie podejmuje również główny bohater spektaklu, który po stracie wszystkich swoich dóbr, odkrywa, iż miłość – rozumiana jako bezinteresowna postawa wobec drugiego człowieka – może dać prawdziwe szczęście. Pragnąc podzielić się tym doświadczeniem z innymi, spotyka ludzi, którzy o tym zapomnieli, goniąc za pieniędzmi, przyjemnościami czy władzą. Mimo trudnej pozycji prowadzi z nimi dialog, udowadniając, że właśnie taka miłość pomaga nie tylko wyjść z życiowych zakrętów na prostą, lecz również odkryć właściwy cel życia. Pokazuje, że zmiana w relacjach międzyludzkich jest możliwa. Aby to zrozumieć, poznać sens swojego życia, trzeba najpierw podjąć refleksję, czym tak naprawdę jest miłość oraz jakie konsekwencje wynikają z nazywania jej namiastek tym szlachetnym mianem.

         Całość została przygotowana przez grupę oazową II0. Młodzi artyści po zeszłorocznym debiucie, widać zasmakowali w grze aktorskiej. Nietypowa charakteryzacja, wzruszająca muzyka i dobrze ukazana psychologia postaci sprawiły, że wydarzenie to na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Góry Puławskiej.

Symbole chrześcijańskie cz. II

  

Symbole chrześcijańskie są znakami rozpoznawczymi chrześcijan. Warto więc niektóre z nich poznać. Zgodnie z wcześniejsza zapowiedzią, w ostatnim numerze CND, prezentujemy kolejną grupę symboli identyfikujących wyznawców Chrystusa:

  

Gołąb – symbol Ducha Świętego, który podczas chrztu Jezusa w Jordanie ukazał się pod tą właśnie postacią. Umieszczany był na naczyniach z olejami świętymi używanymi podczas sakramentów. Gołąb jest również symbolem prostoty i pokoju. W ewangelii wg św. Mateusza znajdujemy wezwanie: „Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!” (Mt 10,16)

  

Baranek – nawiązuje do fragmentu Księgi Wyjścia mówiącego o baranku, którego krew uchroniła Izraelitów przed śmiercią pierworodnych ich synów podczas nocy paschalnej, kiedy uciekli z Egiptu (Wj 12,21nn). Baranek paschalny utożsamiany był
z Chrystusem, który przez Krew swoją wybawił nas od śmierci. Dlatego Jezus przedstawiany jest jako baranek wielkanocny z krzyżem lub chorągiewką

  

Kotwica – symbolizuje nadzieję życia wiecznego, rozumianego jako bezpieczny i pewny „port zbawienia”.

   

Krzyż łaciński – symbol ukrzyżowania Chrystusa, znak Jego miłości i zwycięstwa nad grzechem i śmiercią.

  

Krzyż grecki – symbolizuje uniwersalizm chrześcijaństwa: cztery ramiona to cztery strony świata. Greccy Ojcowie Kościoła widzieli w nim ukrzyżowanego Jezusa, obejmującego cały wszechświat: jego wysokość, głębokość, szerokość i długość

  

Krzyż jerozolimski – pięć krzyży symbolizuje Pięć Ran Chrystusa

  

Krzyż prawosławny – pierwsza od góry poprzeczna belka to tabliczka z napisem winy Skazanego INRI, dolna to deska do której zostały przybite stopy Jezusa dwoma gwoździami według tradycji prawosławnej. Jeden jej koniec jest podniesiony – wskazuje na niebo gdzie udał się Dobry Łotr wyraziwszy skruchę, drugi natomiast wskazuje na piekło - miejsce dla drugiego łotra.

  Krzyż papieski – trzy belki są symbolem Trójcy Świętej jak również władzy papieskiej. Może być umieszczany w herbach papieży. Bardzo często jest niesiony w procesji, w której bierze udział papież.   

Dzieje się:


9.03-11.03 SA
16.03-18.03 Ewangelizacyjna OM

23.03-25.03 SA Diecezjalnego

Więcej terminów: KALENDARZ

Oazy Wakacyjne

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci