Pobierz całą gazetkę tutaj

Słowo Moderatora

 

         W pierwszą niedzielę maja nasze Radomskie Seminarium opustoszało. Przyczyną tego stanu rzeczy stał się Światowy Dzień Modlitw o Powołania do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego. Alumni wraz z księżmi gościli w parafiach dekanatu Radom-Północ. Podczas spotkań z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi seminarzyści dziękowali za modlitwę, nieraz wypowiadane dobre słowa i za ofiary, które składają parafianie wraz z księżmi, by nie zabrakło im powszedniego chleba. Niewątpliwie obecność przygotowujących się do kapłaństwa alumnów prowokowała do pomyślenia o swoim powołaniu.

         O wielu ludziach mówimy: „To jest mama z powołania! To jest tatuś z powołania! To jest lekarz z powołania, nauczyciel, ksiądz, syn, córka – z powołania!”. Dlaczego o tych ludziach mówimy, że są: „z powołania”? jak trzeba postępować, co trzeba robić, by zasłużyć na imię: „człowiek z powołania”?

         Podczas spotkania z dziećmi szybko się dowiedziałem. Zgodnie wypowiedziały się, że ten jest „człowiekiem z powołania”, kto swoimi uzdolnieniami, umiejętnościami służy ludziom i nie liczy na nagrodę za wykonywaną pracę. Miłość do ludzi często każe mamie, ojcu, lekarzowi, księdzu, nauczycielowi, by bezinteresownie pomagali.

         Jednak kiedy słyszymy słowo powołanie wówczas pierwsze skojarzenia kierujemy w stronę kapłanów, zakonników, sióstr zakonnych potem dopiero myślimy o lekarzach i nauczycielach. Choć takie pojmowanie słowa powołanie jest wielkim uproszczeniem, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że niesie ono w sobie pewną ważną prawdę – źródeł powołania trzeba szukać poza człowiekiem, w Bogu.

         Niezwykłym darem jest powołanie do kapłaństwa. Jan Paweł II w 50-lecie swojego kapłaństwa podarował nam książkę „Dar i Tajemnica”. Już sam tytuł zawiera odpowiedź na pytanie: czym jest kapłaństwo?

         Kapłaństwo jest darem. To Chrystus zaprasza: „Pójdź za mną”. Inicjatywa należy do Niego: „Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem” (J 15,16). Proszę mi podarować w tej refleksji wątek osobisty. Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy przyszedłem do seminarium i usłyszałem te słowa na pierwszym spotkaniu. Wydawało mi się, że to ja tak wiele robię dla Pana Jezusa dając Mu swoje życie, zostawiając rodziców, przyjaciół i kolegów.

         Kapłaństwo to również tajemnica. Ciągle jestem pod wrażeniem, że to mnie wybrał Pan. Przecież byli mądrzejsi i ładniejsi. A jednak wybrał mnie i mam z tego wielką radość, która daje mi siłę do służby.

         Powołanie jest darem Bożym dla człowieka. Nie ma człowieka, który nie byłby obdarowany łaską powołania. Ten dar trzeba rozpoznać, przyjąć i realizować w swoim życiu. O kapłaństwie, zakonie, małżeństwie i życiu samotnym warto rozmawiać z Chrystusem na modlitwie, bo On jest tu kompetentnym rozmówcą, warto podzielić się swoimi wątpliwościami z zaufaną osobą i warto z Jego zaproszenia skorzystać – o czym ciągle na nowo się przekonuję.

          

                                                                                    Ks. Grzegorz Lipiec

WYWIAD Z ZESPOŁEM POROZUMIENIE

 

„Śpiewać każdy może…” – tak, owszem! Ale nasi rozmówcy robią to zdecydowanie lepiej niż oryginalny wykonawca tej sławnej piosenki. Tym razem rozmawiałem z Lukiem – Łukaszem Jaszczykiem – oraz Aleksem – Grześkiem Aleksandrowiczem – grającymi i tworzącymi w zespole Porozumienie. Mają za sobą dziesiątki koncertów w całej Polsce, w 2006 roku zwyciężyli na Małej Scenie Song of Songs w Toruniu. Ich piosenki są dostępne w śpiewniku na naszej stronie internetowej.

 

Ja na muzyce się nie znam. Jaką rolę w Waszym graniu ma Wasz osobisty rozwój, umiejętności, zainteresowania? Czy różnice nie przeszkadzają Wam we wspólnym działaniu?

 

ALEKS: Ja też się nie znam, ja ją po prostu bardzo lubię, lubię „być” w świecie muzyki. A umiejętności i zainteresowania mogę rozwijać w dużej mierze właśnie dzięki chłopakom z Porozumienia. Nabieram przy nich świadomości muzycznej – to takie kształcenie ustawiczne w bardzo dobrym towarzystwie.

LUK: Zespół to skład poszczególnych muzyków, z których każdy, im bardziej dba o swój rozwój, tym więcej wnosi dla dobra kapeli. Każdy z nas, oprócz Aleksa, ma także inne zespoły, w których może realizować swoje ambicje muzyczne – dzięki temu w Porozumieniu mamy więcej radości ze wspólnego grania niż kompromisowych rozmów.

 

Gracie wiele koncertów w całym kraju, macie stały repertuar. Jak te koncerty wyglądają? Czy nie są monotonne?

 

ALEKS: Chyba nie było jeszcze koncertu, który w znacznym procencie byłby powtórką jakiegoś innego. Na początku ten brak stabilizacji był dla części z nas problemem, ale wszyscy się przekonaliśmy, że jak człowiek „żyje na scenie”, jest otwarty na Ducha Świętego, to każdy koncert może być oddzielną przygodą. Tak było na przykład w Radomiu – korki na drogach, opóźnienie, problem ze sprzętem… ale również jeden z momentów, który utkwił mi szczególnie: Psalm, zagrany tak „po prostu” przez chłopaków, a zarazem taki, którego nigdy wcześniej nie słyszałem i pewnie nigdy już nie usłyszę!

LUK: Układ naszego koncertu jest niezbyt sztywny także z innego, bardzo ważnego powodu – spotykamy się z ludźmi nie tylko dla odegrania swoich piosenek, ale także, żeby powiedzieć im, że Bóg ratuje nas, grzeszników, od śmierci. O tym też mówią piosenki - są naszą modlitwą – dziękczynną, błagalną – zależy, o czym akurat możemy opowiedzieć najmocniej... bo śpiewamy jedynie poważne treści, ważne, najważniejsze.

 

Co według Was jest najważniejsze w graniu?

 

ALEKS: Serce i postawa służby. Doświadczyłem niejednokrotnie tego, że jeśli wychodzę na scenę służyć, to radość takiego grania przysłania wszystko, co człowiekowi na scenie mogłoby przeszkadzać – np. brak dobrze ustawionych odsłuchów.

LUK: Serce. Cały ty. Pozwalasz się Bogu poprowadzić i wtedy też możesz dać maksimum siebie drugiemu człowiekowi. Ale kłamałbym, gdybym nie powiedział, że ważny jest także porządny warsztat. To nie jest zabawa dla wszystkich – to kawał naprawdę ciężkiej pracy. Za to radość z niej jest wybuchowa po prostu, totalna.

 

Czy w świecie muzyki widzielibyście miejsce dla osób, które nie mają ani słuchu, ani głosu, które od strony muzycznej są antytalentami?

 

LUK: Niestety – nie na scenie i nie w studiu... Ale modlić się może każdy – i wielu ludzi, którzy nie grają, nie śpiewają – potężnie się modlą.

ALEKS: Miejsce takich osób jest np. przy zespole. Jeśli chodzi o Porozumienie, to wśród naszych znajomych są osoby, które mimo braku talentu są częścią zespołu – poprzez modlitwę, wsparcie na koncertach, dobre słowo, obecność.

 

Co byście doradzili animatorom muzycznym, którzy odpowiadają za śpiew w Ruchu Światło-Życie?

 

ALEKS: Każdy koncert staramy się zaczynać wspólną modlitwą. Modlitwą, która zawsze uświadamia nam, po co i dla kogo to robimy. Jeśli naszym „spoiwem” stałyby się tylko umiejętności, ambicje, chęci, plany… nasza działalność straciłaby sens.

LUK: Ja zalecam bardzo mocno rekolekcje – zadbanie najpierw o duchową stronę bycia animatorem, dla wyrobienia w sobie postawy służby innym. Następnie: warsztaty, nie tylko dla polepszania umiejętności, ale także jako świetną okazję do spotykania innych ludzi z podobnymi problemami.

 

Niedawno wydaliście nową płytę - powiedzcie coś o niej.

 

ALEKS: Bardzo się cieszę na płytę „Ty mi ukażesz ścieżkę życia”. Ta płyta to powrót do naszych początków, od takiego grania zaczynaliśmy i jest mi ono bardzo bliskie. Psalmy, które brzmią na niej, bardzo trafnie oddają to, co się dzieje w moim życiu. Również czas ukazania się tej płyty jest dla mnie szczególny – Wielki Post, pojawienie się nowego życia w mojej rodzinie... Moja żona razem z nowonarodzoną córką bardzo lubią spać przy tej płycie - a to dla mnie duża radość.

LUK: Chcemy spotykać się i modlić z ludźmi także w kościołach, na spokojniejszej muzycznie modlitwie – stąd taka wersja naszych piosenek.

 

W dobie totalnej globalizacji, gdzie każdy ma dostęp do stosu różnej muzyki, jak zachęcilibyście ludzi do interesowania się akurat muzyką chrześcijańską?

 

LUK: Robimy muzykę z najbardziej niepożądanymi tematami na świecie. Śpiewamy o Bogu, który uratował nam życie. I może też każdemu człowiekowi uratować życie. Ale trzeba z Bogiem rozmawiać i być poważnym. O tym jest nasza muza. Co do wolnego dostępu, to oczywiście – jak się postarasz - możesz zgarnąć z netu jakieś nasze mp3. Jeśli jednak masz w sobie honor, to nie zasłaniaj się globalizacją po to, żeby okradać innego człowieka.

ALEKS: Ogólnie zachęcilibyśmy ludzi do zainteresowania się… chrześcijaństwem. W dobie totalnej globalizacji, różnego rodzaju stosów (nie tylko muzyki), bez Chrystusa czeka nas śmierć. Jeśli już ktoś będzie starał się poznać Jezusa, to my oferujemy mu pomoc. Naszą pomoc, niedoskonałą, ale wynikającą z prawdziwego codziennego doświadczania krzyża.

LUK: Można też zachęcić kogoś do chrześcijaństwa właśnie rozmawiając z nim o przykazaniu „Nie kradnij...” J Nie mamy ludziom do zaoferowania sposobów na życie, tylko… gramy – i gramy najlepiej, jak potrafimy, a na koncertach staramy się zostawić na scenie drzazgi. Dzieje się tak dzięki Bogu i dzięki temu, że z Nim rozmawiamy. Warto spróbować!

 

Rozmawiał: al. Krzysztof Bochniak

Chrześcijaninie, czy wiesz, co nosisz? Cz. 2

 

Wiele osób, wśród nich ludzie młodzi, nosi różne symboliczne emblematy w formie naszyjników, naszywek lub tatuaży. Niestety często nie zdają sobie sprawy z treści, jaką te symbole w sobie zawierają. Bardzo często bywa, iż są one sprzeczne z nauką Kościoła oraz zwracają się przeciwko Jezusowi Chrystusowi. Niepokojące jest to, że noszą je również chrześcijanie. A św. Paweł zachęca i przestrzega: „Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” ( 1Tes 5,21-22).

Poniżej zamieszczam kilka najpowszechniejszych symboli satanistycznych lub zapożyczonych z religii pogańskich. Musimy pamiętać, że nie jest obojętne, co nosimy - symbole jako znaki umowne wyrażają jakąś rzeczywistość, również i duchową…

 


Pentagram – symbol najczęściej używany przez satanistów; używany przez nich do przywoływania złych duchów. Bardzo często w jego pięcioramienną gwiazdę wpisywana jest głowa kozła.

 

 

Udjat – święte oko Horusa (boga nieba w mitologii egipskiej). Przypomina, że bogowie stale widzą ludzi i są zawsze i wszędzie obecni. Noszony przez ludzi jako amulet ochronny ma chronić przed nienawistnym i zazdrosnym spojrzeniem bogów i ludzi. Sataniści symbol ten odnoszą do Lucyfera.

 

Pierścień atlantów – jeden ze sposobów działania zła
i odwrócenia od Jezusa, będącego jedynym Uzdrowicielem
 i Obrońcą człowieka. Pierścień ten ma chronić przed niebezpieczeństwami, chorobami oraz urokami. Posiada zdolności uzdrawiające a także pozwala osobie go noszącej na paranormalne kontakty z rzeczywistością.


Anarchia – jest symbolem obalenia wszelkich praw i odrzucenia wszelkiej władzy. W okultyzmie jest symbolem chaosu.

 

 

Pacyfka – znak hipisowskiego „pokoju” lat 60-tych. Według wielu ekspertów w dziedzinie okultyzmu jest to odwrócony i złamany krzyż. Noszony przez satanistów oznacza upadek chrześcijaństwa. Przez młodzież utożsamiany z ruchem pacyfistycznym, w którym jednak pojęcia „,miłość” i „pokój” są dalekie od tego, jak je rozumiał Chrystus.

 

al. Krzysztof Wróbel

 

Wolność wyboru

        

         Na początku rozważań na temat wolności ludzkich wyborów chciałabym przypomnieć, czym jest wolność sama w sobie.

Wolność jest podstawową wartością człowieka, jest wyrazem ludzkiej godności. Tylko ona stanowi o szacunku dla samego siebie. Wolność można rozważać w dwóch kategoriach: negatywnej, tzw. wolności „od” i znacznie ważniejszej kategorii pozytywnej: wolności „do”. Tymczasem dzisiejszy świat jest ukierunkowany w stronę wolności w negatywnym jej aspekcie. W perspektywie wszelkich wyborów życiowych człowiek musi sobie odpowiedzieć na pytanie: po co jestem wolny? Co robię ze swoją wolnością? Fundamentalna odpowiedź brzmi: jestem wolny, by miłować! Potwierdzeniem tego są słowa Jana Pawła II, które wypowiedział podczas homilii w Częstochowie w 1979 roku: „Wolność jest wielkim darem Bożym. Trzeba go dobrze używać. Miłość stanowi spełnienie wolności.”.

         Społeczeństwo XXI wieku potraktowało wolność jako hasło, jako klucz, który ma otworzyć człowiekowi wszystkie bramy tego świata, jednocześnie usprawiedliwić go z każdej źle podjętej decyzji. Wielu ludzi, szczególnie młodych, w imię tej właśnie wolności niszczy swoje życie, popadając w nałogi, które są niczym innym jak niewolą. Warto w tym miejscu przypomnieć słowa św. Pawła, które stają się przestrogą: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli. […] Wy zatem, bracia, zostaliście powołani do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni, służcie sobie wzajemnie”.  (Ga 5, 1.13).

         Sumienie jest potwierdzeniem ludzkiej wolności, to miejsce, w którym człowiek dokonuje wyboru i przyjmuje odpowiedzialność za swoje życie oraz opowiada się po stronie wartości lub je odrzuca, wybierając to, co jawi mu się jako wartość, choć tak naprawdę nią nie jest. Jednak trzeba podkreślić, że nie chodzi tylko o to, co człowiek wybiera, ale przede wszystkim o to, kim jest i kim powinien być poprzez jego czyny i podejmowane decyzje.

         Każdy wybór człowieka odbywa się na podstawie jego osobistej hierarchii wartości. Ale ważne jest także odniesienie wolności wyboru do norm moralnych. Dzisiaj istnieje wyraźna „alergia” na normy moralne. Wszelkie nakazy i zakazy (te ostatnie przede wszystkim) są uważane za swoiste ograniczenie wolności, za nie do pogodzenia z ludzką wolnością, ale tak naprawdę to właśnie one stoją na straży wartości, a co za tym idzie także na straży wolności. Dekalog, który również wylicza nakazy i zakazy, nie ogranicza ludzkiej wolności, wręcz przeciwnie: właściwie ją ukierunkowuje. Wolności nie można zamknąć jedynie w uwolnieniu się od jakiegokolwiek przymusu, ale powinna być nade wszystko zdolnością do stawania się prawdziwie człowiekiem, wolnością do miłości. Jeśli człowiek naprawdę chce „jechać” drogą miłości, przykazania jako „znaki drogowe” nie ograniczają tej miłości, lecz wskazują na niebezpieczeństwa, ślepe uliczki, przeszkody, które uniemożliwiają wypełnienie przykazania miłości.

         Na zakończenie chciałabym życzyć wszystkim czytelnikom wierności swoim wyborom, bycia wobec nich konsekwentnym i brania odpowiedzialności za nie, aby swoim życiem potwierdzali na nowo to, co wybrali jako zasadniczą drogę życia. Uwieńczeniem tych myśli niech staną się słowa poety Jerzego Lieberta:

 

„Jedno wiem i innych objawień

Nie potrzeba oczom i uszom –

Uczyniwszy na wieki wybór

W każdej chwili wybierać muszę”.

 

 

                                                                  a. Joanna Chłopecka

Bóg Zmartwychwstały, czyniący cuda

 

W dniach 9 do 12 kwietnia 2009 r. przeżywaliśmy Triduum Paschalne w Sanktuarium Matki Bożej Pojednania w Hodyszewie, położonym w diecezji łomżyńskiej. W rekolekcjach uczestniczyło trzynaście rodzin z kręgów Domowego Kościoła z diecezji radomskiej. Korzystaliśmy z gościnności księży pallotynów. Moderatorem rekolekcji był ks. Jacek Zakrzewski. O wszelkie sprawy cielesne zatroszczyli się Beata i Marcin Salatowie wraz z Anną i Tomaszem Smolarczykami. O odpowiednią oprawę muzyczną liturgii i nabożeństw zadbała Agnieszka Pszczółkowska. Przeżyty czas w domu rekolekcyjnym „Ojczyzna” w Hodyszewie, oddalonym od miejskiego zgiełku, położonym tuż przy Sanktuarium, pozwolił głęboko duchowo, w wielkim wyciszeniu, wchodzić w tajemnice męki i odkupienia naszego Zbawiciela.

Liturgie każdego dnia z osobna, Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku oraz Wielkiej Soboty chwytały za serce i pozostawiły niezapomniany ślad. Droga Krzyżowa ulicami Hodyszewa i bezpośrednio następująca po niej w godzinie miłosierdzia Liturgia Wielkopiątkowa były dla nas dużym ubogaceniem i przeżyciem tym bardziej, że wszyscy byliśmy w nie czynnie zaangażowani. Ogromne wrażenie zrobiło na nas również nabożeństwo „Effata”. Uświadomiliśmy sobie, a raczej ponownie przypomnieli, jak wielka jest potrzeba otwarcia się na Słowo Boże oraz jego głoszenia w każdym środowisku, w jakim przebywamy.

Konferencje tematyczne wygłoszone przez księdza Jacka przybliżały nam klimat ostatnich dni mesjańskiej misji Jezusa Chrystusa jako Boga, ale też i człowieka. W pracy w grupach dokonaliśmy rewizji naszych postaw na przykładzie zachowań Judasza, Piotra, pozostałych apostołów, jak również Marii Magdaleny. Wielokrotnie przyjdzie zapewne czas po rekolekcjach na analizę naszych cech osobowych w odniesieniu do:

- chciwości, sprzedajności i wiarołomstwa Judasza,

- chwilowego zwątpienia i zaparcia Piotra, w przypadku egzystencjonalnego zagrożenia życia lub tylko pozornej wolności z umiejętnością powrotu do Pana poprzez skruchę, pojednanie i pokutę,

- postawy apostołów z Wieczernika - zamknięcia się i izolacji od otoczenia, braku odwagi do świadczenia o Nauczycielu,

- trwania pod krzyżem wraz z Matką, wzorem Jana i Marii Magdaleny.

Adoracja indywidualna Najświętszego Sakramentu była okazją zbliżenia się naszego małżeństwa do Boga, powierzenia Mu naszych trosk i radości, do wielbienia Go oraz dziękczynienia za ogrom łask, jakimi nas nieustannie obdarza. Wyznaczony półgodzinny czas minął jak jedna chwilka. Jednocześnie czuliśmy wielką wspólnotową więź, gdyż adoracja trwała całą noc, a na czuwaniu zmieniały się kolejno rodziny.

Odbyliśmy jedyny w swoim rodzaju dialog małżeński. Dlatego szczególny, bo odbyty w kapliczce objawień Matki Bożej Hodyszewskiej na „Krynicy”. Był to dialog dziękczynny za dar sakramentu małżeństwa i wszelkie dobrodziejstwa, jakich od Boga nieustannie doznajemy za pośrednictwem Matki Najświętszej.

Jesteśmy ogromnie wdzięczni kapłanom pracującym w hodyszewskiej parafii, którzy z ogromnym ciepłem i radością przyjęli nas. Poprzez wzajemne ubogacanie się to Triduum Paschalne było niezwykłe dla uczestników, parafian i księży, co podkreślił podczas wielkanocnego śniadania proboszcz parafii, ks. Jacek Koc. Będziemy Boga wielbić za te wspaniałe przeżycia i wiemy już na pewno, że kto raz w taki sposób przeżywał Triduum Paschalne, będzie chciał tak je przeżywać zawsze, nawet gdy nie będzie mógł wyjechać na rekolekcje.

Chwała Panu!

Iwona i Janek Minda z par. Świętej Trójcy w Starachowicach

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci