Miesięcznik w formacie PDF jest dostępny TUTAJ

Słowo Moderatora

         W tym wakacyjnym numerze naszego miesięcznika pragniemy przybliżyć nowy temat pracy rocznej. Został on ujęty w słowach: „Czyńcie uczniów ze wszystkich narodów”. Jak łatwo zauważyć, dodano kolejne wyrazy z mandatu misyjnego Pana Jezusa i zaakcentowano powszechny wymiar ewangelizacji. Mamy iść na „krańce świata” z Ewangelią. Nasuwa się pytanie: gdzie mamy szukać tych „krańców świata”?

         Po pierwsze ten nakaz kieruje nas do wszystkich narodów, dosłownie „na wszystkie krańce świata”: Litwa, Białoruś, Anglia, Afryka... Ruch Światło-Życie nie jest darem tylko dla Polski, ale dla Kościoła powszechnego. Po drugie, „krańce świata” to najbliższe podwórko, brama, koledzy z klasy, z ławki, z miejsca pracy. To właśnie są obszary, do których jesteśmy posłani zanieść Dobrą Nowinę. Wymaga to znajomości odpowiedniego języka, nie tylko angielskiego, niemieckiego... choć i to jest dzisiaj ważne. Chodzi tu o umiejętność przekazu Dobrej Nowiny w sposób ciekawy i w języku zrozumiałym dla współczesnego świata. Młodzież często chętniej przyjmuje autorytet kolegi niż rodzica czy nauczyciela. Niech więc młodzi ewangelizują młodych. I wreszcie omawiane „krańce świata” są w nas, w naszych sercach. To te miejsca w naszym sercu, w które nie wpuszczamy ewangelicznego światła.

         Do tematu roku możemy mieć jeszcze jedno pytanie, a mianowicie: z czy mamy iść na te „krańce świata”?

Dziś słowo „kryzys” jest wypowiadane w różnych okolicznościach i odmieniane przez wszystkie przypadki. To słowo napawa lękiem o przyszłość. Jak sobie z tym radzić? Wydaje mi się, że kryzys ekonomiczny jest znakiem innego kryzysu – kryzysu duchowego. Bo przecież mamy wiele, rzeczy i pieniądze, a jednak i tak nie jest okey. Dlaczego? Bo zapomina się o Panu Bogu. O tym, że jest Ktoś ponad tym wszystkim. W tę nieraz smutną rzeczywistość trzeba nam zanieść nadzieję o Panu, który pochyla się nad człowiekiem. Lęk może być i w człowieku wierzącym, ale nie powinien być on rozpaczą. Jest przecież rzeczywistość ducha, w którą warto inwestować. Ona nie podlega giełdowym wahaniom.

         Odpowiedzią na zagubienie człowieka jest również wspólnota, wspólnota mająca radość życia. To ona pokazuje jak żyć, by być prawdziwie radosnym. Takie doświadczenia są często początkiem drogi w Ruchu Światło-Życie. Jest moim skromnym pragnieniem, by stały się one udziałem tych, którzy przyjadą po raz pierwszy na wakacyjną oazę.

         Aby szukać znaków nadziei, trzeba wrócić do Chrystusa. Osoba Jezusa Chrystusa jest źródłem nadziei. On żyje we wspólnocie Kościoła. Niech naszą misją i zadaniem będzie wprowadzanie naszych braci i siostry w tę zbawczą rzeczywistość.

Szkoła Animatora - relacia :)

„Nie samą nauką człowiek żyje!”. Dlatego też na czerwcowej Szkole Animatora, która odbyła się w dniach 12-14. 06 w Pionkach, nie zabrakło uczniów, ani też studentów doświadczających zmagań egzaminacyjnych.

Nasze spotkanie rozpoczęliśmy od Eucharystii. Księża neoprezbiterzy pobłogosławili nas, byśmy trwali w gorliwości czynienia uczniów.

Ostatnie w tym roku formacyjnym spotkanie diakonii miało charakter podsumowania dotychczasowej pracy, ale też nie zbrakło planów działania na czas wakacji.

Szczególnym elementem czerwcowej Szkoły Animatora były warsztaty zorganizowane przez Diakonie  Życia. Dotyczyły one naturalnych metod planowania rodziny. Zajęcia o charakterze i teoretycznym i praktycznym prowadziły Panie zawodowo pracujące w Poradniach Naturalnego Planowania Rodziny w naszej diecezji. Fachowo i bardzo dokładnie zapoznały nas z metodami termiczno- objawowymi. Dzieliły się też z nami świadectwem wiary oraz bogatym doświadczeniem zawodowym.

Podczas sobotniego wieczornego nabożeństwa Ksiądz Moderator Grzegorz Lipiec pobłogosławił i „oficjalnie” przyjął do grona animatorów tegorocznych uczestników KODA. Cała nasza wspólnota modliła się o dary Ducha  Świętego dla nich, by otwarci na nie służyli swoim podopiecznym podczas tegorocznych rekolekcji, jak i w przyszłości.

Nasze spotkanie zakończyliśmy niedzielną poranną Mszą Świętą. Zawierzaliśmy Panu zbliżające się wakacje, a w szczególny sposób naszą posługę podczas turnusów rekolekcyjnych. Niech nasze umysły i serca otwarte będą na Boże działanie, byśmy sami będąc uczniami Chrystusa, uczniów potrafili czynić.

 

 

 

Pielgrzymka Ruchu do Warszawy

         Jesteśmy wdzięczni Panu, że mogliśmy być świadkami działania Ducha Świętego, Jego ponownego wylania na naszą Ojczyznę 6 czerwca 2009 r., kiedy uczestniczyliśmy w czuwaniu modlitewnym na placu Piłsudskiego w Warszawie, upamiętniającym pierwszą wizytę Ojca Świętego Jana Pawła II w Polsce. A Duch przychodził tego dnia do nas pod różnymi postaciami. Był we wspólnocie zjednoczonej w jednym Duchu – Duchu wdzięczności i uwielbienia, a także Duchu odnowy relacji między ludźmi. Przyszedł jako Duch Ogień i Żar, bo rozpalił nasze serca gorącą modlitwą, a Pan błogosławił upalną pogodą. Był w lekkim powiewie wiatru i kierował nasz wzrok na Krzyż – symbol naszej wiary i treść naszego życia, który stanął w centrum Warszawy na pamiątkę niezwykłego tchnienia Ducha z 1979 r. Wreszcie objawił się w ożywczym deszczu łask napełniając nasze serca pełne osobistych intencji nową nadzieją, a także w takim dosłownym deszczu, który dał wytchnienie po długim dniu. Cieszymy się z doświadczenia Ducha Świętego i wierzymy, że to spotkanie z Panem zaowocuje w naszym młodym małżeńskim życiu! Chwała Panu!

 

Ewangelizacja przez śpiew, czyli koncert w Rzeszowie

Mnóstwo ludzi (nie tylko młodych), taniec, śpiew i modlitwa. Ten opis wielu kojarzy się przede wszystkim z polami lednickimi. Warto jednak zauważyć, że jeżeli chcemy spędzić wspaniale czas przy Bogu i modlić się poprzez śpiew lub też nie wiemy, w jaki sposób ewangelizować naszych kolegów, wybór jest szerszy.

 

Mogłam przekonać się o tym na własnej skórze 11 czerwca, kiedy to grupą pięciu osób na czele z ks. Dariuszem Szlachcicem wybraliśmy się na koncert „Jednego serca, jednego ducha” do Rzeszowa. Impreza ta nie jest nowa, choć może ze względu na odległość nieznana dla większości z radomskich oazowiczów. Wszystko zaczęło się siedem lat temu. Na pomysł koncertu wpadł Jan Budziaszek (niektórym może być znany jako autor „Dzienniczka perkusisty”). Zaprosił on do współpracy m.in. Marcina Pospieszalskiego, Deus Meus, Violę Brzezińską, Pawła Bębenka (autora wielu pieśni dominikańskich) a także ludzi z rzeszowskich szkół muzycznych, aby razem zagrać koncert - choć słowo koncert nie oddaje najlepiej charakteru imprezy, bo – jak twierdzą sami organizatorzy – najważniejszym widzem i słuchaczem jest Pan Bóg, a wykonawcami – wszyscy zgromadzeni na scenie i pod nią. I rzeczywiście tak jest. Piosenki śpiewane przez artystów są w większości znane. Poza tym wszystkie słowa są wyświetlane na telebimie, aby każdy mógł się włączyć w wychwalanie Pana. Koncert poprzeplatany jest tańcami ewangelizacyjnymi a także świadectwami.

 

O tym, jak wspaniała jest zabawa w Rzeszowie, świadczy liczba przyjeżdżających osób. W tym roku było ich ok. 30 tysięcy ze wszystkich krańców Polski i świata (chyba nie tylko mnie przychodzi tutaj na myśl nowy temat roku ). Oczywiście nasza diecezja także miała swoją grupę reprezentującą. Oprócz nas na koncercie pojawiła się delegacja ze Starachowic pod przewodnictwem księży Artura Chruślaka i Grzegorza Murawskiego. Tak wspaniałego dzieła nie mogła zepsuć nawet pogoda. Mimo że na kilka godzin przed rozpoczęciem nad Rzeszowem przeszła ogromna nawałnica i myślano nawet o odwołaniu koncertu, to w końcu pojawiło się słońce i mogliśmy odetchnąć z ulgą (chociaż niektórzy wiedzieli, że będzie dobrze od samego początku i powtarzali, że Pan Bóg na pewno czuwa i da wspaniałą pogodę).

 

Koncert, choć trwał ponad trzy godziny, dla nas skończył się bardzo szybko. Niestety musieliśmy wracać, bo czekała nas jeszcze długa droga do domu. Ale na pewno jeszcze wrócimy do Rzeszowa nie raz. Zachęcam do tego wszystkich, którzy przeczytają ten artykuł. Następny koncert odbędzie się w Boże Ciało 2010 roku. Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę internetową imprezy: www.jednegoserca.pl

 

Do zobaczenia w Rzeszowie!!!

 


 


 


 

 


 


 


 


 


Od redakcji

         Kończymy kolejny rok naszej pracy w szkole, na studiach, w Ruchu Światło – Życie. Przez cały rok zastanawialiśmy się nad wymową i zadaniem, jakie nam stawia tegoroczne hasło: „Czyńcie uczniów”. W zrozumieniu sensu posłania do czynienia uczniów miała też nam pomóc nasza oazowa gazetka: „Czeka Nas Droga”. Wiele artykułów podejmowało temat roku pod różnymi jego aspektami, które były tematami poszczególnych miesięcy. Dużo mówiliśmy (i pisaliśmy) o tym, że aby czynić uczniów, należy najpierw samemu stać się uczniem – uczniem w szkole naszego jedynego Mistrza Jezusa Chrystusa. Należy w Niego się wpatrywać, poznawać Go w Ewangelii, aby przez to zacząć Go naśladować i coraz bardziej kochać. Dopiero taka postawa umożliwi nam owocne zdobywanie nowych ludzi dla Chrystusa.

 

         Nasz miesięcznik wpisuje się w nurt ewangelizacyjny, który jest podstawowym wymiarem czynienia uczniów. Czynienie uczniów to przecież ewangelizacja, to wprowadzanie Ewangelii w czyn, to pokazywanie, w jaki sposób Ewangelia może oddziaływać na życie, ale oddziaływać w sposób powodujący jego przemianę, pozwalający spojrzeć na nie z nowej perspektywy, która daje nową nadzieję, przewyższającą wszelkie ograniczenia i wątpliwości. Tak więc wszystko, co tu zostało napisane, w jakiś sposób przyczyniało się do nowego spojrzenia na pewne sprawy – u tych, co mieli okazję „zdobyć” naszą gazetkę i zapoznać się z jej treścią. Była to więc w pełnym znaczeniu tego słowa ewangelizacja, ponieważ pokazywała konkretne osoby oraz treści i ideały, jakimi one żyją.

 

         W tym miejscu pragnę podziękować wszystkim, którzy podejmowali trud, aby pisać artykuły, przeprowadzać ankiety i wywiady oraz tym, którzy w jakikolwiek inny sposób przyczyniali się do powstawania kolejnych numerów tej gazetki. Bez chęci i zaangażowania tych osób trudno byłoby przygotować kolejne numery. To jest nasze wspólne dzieło, które – myślę – w swoim czasie będzie wydawało owoce. Wydaje mi się, że każdy, kto chciał o czymś napisać, miał jakiś pomysł, mógł to w tym miejscu zrealizować. Jeszcze raz wszystkim dziękuję i mam nadzieję, że jeśli Bóg da, będziemy kontynuowali to dzieło po wakacjach, z kolejnymi pomysłami ulepszania i doskonalenia miesięcznika „Czeka Nas Droga”.

Adresy ośrodków

Bank Modlitwy

Czeka Nas Droga

W sieci